Reklama

Reklama

Pedofilia w Kościele. Kard. Barbarin tłumaczy się i robi rachunek sumienia. "Brakło mi odwagi"

"To był błąd. Mam wyrzuty, że wtedy nie wydobyłem z niego więcej informacji. Brakło mi odwagi" - tak kardynał Philippe Barbarin, oskarżony o tuszowanie pedofilii, skazany, a potem uniewinniony, opisuje dzisiaj rozmowę z byłym księdzem Bernardem Preynatem.

Jego książka "En mon âme et conscience" (w wolnym tłumaczeniu: Z ręką na sercu), która właśnie ukazała się we Francji, a została napisana podczas pobytu w Ziemi Świętej, spowodowanego pandemią koronawirusa, wywołuje skrajne reakcje. To rozliczenie z ostatnimi latami, kiedy przetoczyła się medialna burza w sprawie Barbarina. Kardynał stał się bowiem twarzą problemów Kościoła z pedofilią.

Reklama

"Nigdy nie ukrywałem zdarzeń związanych z pedofilią ani nie utrudniałem pracy wymiaru sprawiedliwości" - mówi były metropolita Lyonu i prymas Galii. Uważa się też za ofiarę "medialnej nagonki", opowiada, jak był "wytykany jako pedofil na ulicy, w pociągu czy w metrze".

Przypomnijmy, wieloletni metropolita Lyonu był oskarżony o to, że zataił przed wymiarem sprawiedliwości przypadki nadużyć seksualnych w swojej archidiecezji. Chodzi przede wszystkim o ks. Bernarda Preynata, który został skazany za czyny pedofilskie w latach 1986-91. Byłego księdza oskarżało dziesięć ofiar, a w 2015 roku został w końcu odsunięty od pełnienia posługi.

Kard. Barbarina uznano najpierw winnym i skazano go na pół roku więzienia w zawieszeniu - po czym złożył rezygnację z obowiązków metropolity, której jednak papież Franciszek nie przyjął - ale w styczniu tego roku sąd apelacyjny go uniewinnił.

"Każdego ranka czytam listę ofiar pedofilii, które spotkałem"

W swojej książce przyznaje, że od czterech lat nie jest już tym samym człowiekiem, stał się "czarną owcą", ale chce "pokazać prawdę", cały czas "myśląc o ofiarach Preynata i w ogóle o wszystkich ofiarach pedofilii". 

Zobacz też: Ministerstwo Ziobry nagle zmienia decyzję

"Noszę w sobie ich krzyk. Każdego ranka, kiedy tylko uczynię znak krzyża, czytam jeszcze raz listę ofiar pedofilii, które spotkałem, aby zawierzyć je Bogu. Ich nazwiska trzymam na kartce w brewiarzu" - twierdzi Barbarin, który od kilku miesięcy jest kapelanem w Bretanii. 

Tłumaczenie kardynała nie przekonuje jednak wszystkich.

Francois Devaux, szef stowarzyszenia "Parole Liberee", działającego na rzecz ofiar pedofilii, używa bardzo mocnych słów. - Kardynał albo traktuje nas jak idiotów, albo jest zwykłym oportunistą. To, co pisze, jest tylko jego prawdą.

Wydawca zapowiedział, że wpływy z tytułu praw autorskich książki Barbarina zostaną przekazane na rzecz ofiar pedofilii.

RP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje