Reklama

Reklama

Kuria chciała wiedzieć, czy pokrzywdzony przez księdza jest gejem. Publikuje komunikat

Diecezja kierowana przez biskupa Romana Pindla domaga się, by sąd sprawdził, jakiej orientacji seksualnej jest krzywdzony w dzieciństwie przez księdza mężczyzna. Po nagłośnieniu sprawy przez media kuria opublikowała komunikat, w którym zapewnia, że wniosek zostanie poprawiony. - Mam nadzieję, że kuria nową wersję opublikuje u siebie na stronach internetowych. Będę wnioskował o jawność procesu - zapowiedział w rozmowie z Interią Janusz Szymik.

Janusz Szymik w czerwcu 2020 roku pozwał do sądu cywilnego kurię bielsko-żywiecką. Mężczyzna domaga się 3 mln zł zadośćuczynienia za wykorzystywanie seksualne przez księdza Jana W., proboszcza parafii, w której wówczas mieszkał i gdzie służył jako ministrant. Jego historię opisał w 2020 roku Onet.

Szymik wskazuje, że w latach 1984-1989 był krzywdzony przez duchownego. Sam ks. Jan W. w procesie karnym przyznał się do współżycia z nieletnim, ale twierdzi, żeby było to "kilka stosunków" w latach 1987-1988.

Kuria chce znać orientację seksualną skrzywdzonego


W reakcji na pozew - jak podał Onet - kuria wysłała odpowiedź, gdzie - za pośrednictwem pełnomocniczki mecenas Anna Englert domaga się, aby sąd sprawdził, czy pokrzywdzony w dzieciństwie przez księdza mężczyzna jest homoseksualistą i czy relacja z księdzem nie była w związku z tym dla niego źródłem korzyści, w tym materialnych. Krzywda Janusza Szymika zaczęła się, gdy miał 12 lat.

Reklama

Zobacz też: Watykan zdecydował w sprawie biskupa Rakoczego

Komunikat diecezji. "Przepraszamy"

Po tym, jak sprawa stała się głośna w mediach Diecezja Bielsko-Żywiecka opublikowała komunikat.

"Chcemy jednoznacznie podkreślić, że działania Diecezji Bielsko-Żywieckiej nie mają na celu pomniejszania odpowiedzialności sprawcy, który dopuścił się przestępstwa wobec osoby małoletniej, a tym bardziej przerzucania winy na Pokrzywdzonego. Czyny przestępcze, których dopuścił się ks. Jan W. zostały dowiedzione przez proces kościelny, który rozpoczął bp Roman Pindel, a który zakończył się dekretem karnym zatwierdzonym przez Kongregację Nauki Wiary w Watykanie" - wskazano w dokumencie.

Dalej wskazano, że pokrzywdzony pozywając diecezję skorzystał z przysługujących mu praw. "W treści dokumentu, który jest odpowiedzią na pozew nie powinny się znaleźć pytania dotyczące orientacji seksualnej Pokrzywdzonego oraz sugerujące ‘czerpania przez niego satysfakcji’" - wskazano.

"Przepraszamy Pana Janusza oraz wszystkie osoby zgorszone doniesieniami medialnymi" - napisano.

Zadeklarowano, że wniosek dowodowy na polecenie bpa Pindla zostanie dopracowany tak, "aby można było ustalić okoliczności istotne dla prawidłowego rozstrzygnięcia Sądu Cywilnego przy uwzględnieniu wrażliwości Pokrzywdzonego i poszanowaniu Jego godności".

Pod komunikatem podpisało się Centrum Informacyjno-Medialne Diecezji Bielsko-Żywieckiej.

Szymik: Gdybym był z tym tematem sam, nikt by mi nie uwierzył

Janusz Szymik w rozmowie z Interią powiedział, że nie ma wątpliwości, że to opinia publiczna wpłynęła na zmianę tego stanowiska. - Mam dość zabawy w ciuciubabkę, razem z moim pełnomocnikiem mec. Arturem Nowakiem będziemy wnioskowali o jawność procesu - przekazał. 

Wnoszenie przez diecezję o sprawdzenie przez biegłego jego orientacji seksualnej nazwał oburzającym i absurdalnym. 

- Od 29 lat walczę o sprawiedliwość, gdybym nadal był z tym tematem sam, nikt by mi nie uwierzył, jak potrafią w takich sytuacjach zachować się hierarchowie. Bp Roman Pindel, który przecież jawił się jako osoba wyważona i taka, która chce zrobić coś dobrego w materii wykorzystywania seksualnego w Kościele, tu zachował się skandalicznie - stwierdził. 

Ks. Studnicki: Dziecko nigdy nie ponosi odpowiedzialności za doświadczoną przemoc

Do sprawy odniósł się wcześniej także ks. Piotr Studnicki, kierownik Biura Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży. 

"W argumentacji procesowej konieczna jest rzetelna wiedza i ludzka wrażliwość. Kwestia orientacji seksualnej lub sposób reagowania emocjonalnego dziecka na przestępstwo wykorzystywania seksualnego nie może stanowić argumentu obciążającego osobę skrzywdzoną i pomniejszającego odpowiedzialność sprawcy. Dla wszystkich musi być jasne, że dziecko nigdy nie ponosi odpowiedzialności za doświadczoną przemoc" - wskazał. 

Jak doprecyzował, jego komentarz wyraża stanowisko Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży prymasa abp. Wojciecha Polaka.

Kmieciak: Komisja zgłasza sprawę Okręgowiej Radzie Adwokackiej


Zareagował też Przewodniczący Państwowej Komisji ds. Pedofilii Błażej Kmieciak, który skierował wystąpienie do Izby Adwokackiej w sprawie słów pełnomocniczki kurii.

"Dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Bielsku-Białej powiadomił dzisiaj Państwową Komisję, że Rzecznik Dyscyplinarny ww. Rady podjął działania wyjaśniające związane w treścią pisma procesowego, którego autorką była mec. Anna Englert, pełnomocnik diecezji Bielsko-Żywieckiej" - przekazał w czwartek. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje