Reklama

Reklama

Kardynał Henryk Gulbinowicz w szpitalu. Jego stan jest ciężki

Kardynał Henryk Gulbinowicz od tygodnia przebywa w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Wrocławiu. - Jego stan jest bardzo ciężki, ale stabilny - powiedział we wtorek (10 listopada) rzecznik Archidiecezji Wrocławskiej ks. dr Rafał Kowalski.

97-letni kardynał od kilku lat coraz rzadziej udzielał się publicznie ze względu na pogarszający się stan zdrowia. Tydzień temu trafił do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy ul. Kamieńskiego we Wrocławiu.

Reklama

Jak nieoficjalnie dowiedziała się w poniedziałek (9 listopada) wrocławska "Gazeta Wyborcza", z kardynałem nie ma żadnego kontaktu i cały czas przebywa pod tlenem. "Jego stan jest bardzo ciężki" - powiedział gazecie prof. Wojciech Witkiewicz, dyrektor szpitala, zastrzegając od razu, że ze względu na tajemnicę lekarską nie może zdradzać szczegółów.

Za co ukarano kardynała? Ustalenia Interii

W piątek  (6 listopada) Nuncjatura Apostolska poinformowała o decyzji dyscyplinarnej podjętej w stosunku do kardynała.

Zgodnie z nią 97-letni kard. Gulbinowicz, były wieloletni metropolita wrocławski, ma zakaz uczestnictwa w jakichkolwiek celebracjach lub spotkaniach publicznych oraz używania insygniów biskupich. Hierarcha został także pozbawiony "prawa do nabożeństwa pogrzebowego w katedrze i pochówku w katedrze".

Nakazano mu wpłacenie "pewnej sumy pieniędzy jako darowizny na działalność Fundacji św. Józefa powołanej przez Konferencję Episkopatu Polski w celu wspierania działań Kościoła na rzecz ofiar nadużyć seksualnych, pomocy psychologicznej oraz prewencji i kształcenia osób odpowiedzialnych za ochronę nieletnich".

Komunikat nuncjatury mówi lakonicznie o "oskarżeniach wysuwanych pod adresem ks. kardynała" oraz "zarzutach dotyczących jego przeszłości". Interia dowiedziała się, o jakie oskarżenia i zarzuty chodzi. Na polskiego hierarchę nałożono sankcje dyscyplinarne za molestowanie, czyny homoseksualne i współpracę z ówczesną Służbą Bezpieczeństwa. O szczegółach pisaliśmy tutaj 

Decyzję przyspieszono ze względu na stan zdrowia?

Z informacji "Wyborczej" wynika, że zły stan zdrowia kardynała nie jest tajemnicą. "Jak nieoficjalnie słyszmy, to właśnie kwestia bliskiej śmierci mogła przyspieszyć wydanie decyzji przez Watykan. Gdyby ta nie zapadła, kardynał najprawdopodobniej zostałby pochowany ze wszystkimi ceremoniałami we wrocławskiej katedrze, co jednak wiązałoby się z wieloma kontrowersjami, a także problemami, gdyby już po pogrzebie udowodniono jego winę" - czytamy. 

W świetle najnowszej decyzji Stolicy Apostolskiej kardynała czeka pochówek na zwykłym cmentarzu.

Czytaj także: "Rozmowy Henryka Gulbinowicza z bezpieką trwały 16 lat"


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje