Reklama

Reklama

Dariusz S. nie stawiał się w sądzie

Dariusz S., aresztowany szef ochrony finału WOŚP w Gdańsku, nie stawiał się w sądzie, w którym toczy się jego proces o pobicie oraz kierowanie gróźb karalnych. Nieobecność usprawiedliwiał zwolnieniami lekarskimi.

Rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy Agnieszka Adamska-Okońska poinformowała PAP, że Dariusz S. z czterema innymi osobami zaatakowali w lipcu 2016 roku mężczyznę. Uderzali go pięściami w twarz i tułów oraz kopali.

Całej piątce przedstawiono zarzut udziału w pobiciu zagrożony karą więzienia do 3 lat. Dariuszowi S. ponadto przedstawiono zarzut kierowania pod adresem pokrzywdzonego gróźb karalnych, za co grozi maksymalnie kara 2 lat pozbawienia wolności.

Proces w tej sprawie ruszył, jednak nie odczytano aktu oskarżenia. Oskarżony Dariusz S. nie stawił się w sądzie, składając zaświadczenie lekarskie. "Sąd dwukrotnie dopuszczał dowód z opinii lekarzy i dwukrotnie stwierdzono, że przez kolejne 3 miesiące ten oskarżony nie może brać udziału w postępowaniu. Ostatnia opinia z października 2018 - okres niezdolności do stycznia 2019 r. Sędzia będzie podejmował decyzję, czy ponownie badać oskarżonego celem stwierdzenia jego zdolności do udziału w procesie" - poinformował we wtorek PAP rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku Tomasz Adamski.

Reklama

"Osiedlowy zatarg"

Jako pierwszy o wcześniejszym konflikcie z prawem byłego policjanta Dariusza S. informował w poniedziałek portal tvn24.pl. Z informacji, do których dotarli dziennikarze portalu wynikało, że musiał on odejść ze służby z powodu zdarzenia, do którego doszło w Gdańsku 29 lipca 2016 roku. Tego dnia Dariusz S. razem z czterema innymi mężczyznami spotkali się z Pawłem B. i mieli dopuścić się pobicia mężczyzny.

"Właściwość miejscowa wskazywała na prokuraturę w Gdańsku. Dariusz S. w trakcie zdarzenia był funkcjonariuszem Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. Decyzją prokuratora regionalnego, aby uniknąć zarzutu braku bezstronności, do prowadzenia postępowania została wyznaczona Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy" - powiedziała PAP we wtorek rzecznik bydgoskiej prokuratury.

Zdarzenie z 29 lipca 2016 roku miało miejsce na jednym z osiedli, na otwartej przestrzeni w Gdańsku.

"Pomiędzy Dariuszem S., Markiem P., Krzysztofem W., Tomaszem A. i Krzysztofem M. doszło do scysji z mężczyzną, który wcześniej mieszkał na tym osiedlu. Dariusz S. i Krzysztof M. byli z tym mężczyzną w 'osiedlowych zatargach'" - powiedziała PAP Adamska-Okońska.

3 sierpnia 2017 r. prokurator skierował akt oskarżenia do Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe. Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku nie udziela informacji w sprawie przebiegu służby Dariusza S. ze względu na ochronę danych osobowych.

Nie przyznał się do zarzutów

We wtorek gdańska prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o aresztowanie Dariusza S., szefa ochrony finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy 13 stycznia w Gdańsku, podczas którego doszło do ataku nożem na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Jak poinformowała we wtorek rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk, Dariusz S. złożył dwukrotnie nieprawdziwe zeznania oraz podżegał inną osobę do złożenia fałszywych zeznań w wątku śledztwa dotyczącym identyfikatora z napisem "media".

Wyjaśniła, że Dariusz S. bezpośrednio po zdarzeniu i zatrzymaniu Stefana W. (nożownik, który zaatakował prezydenta Gdańska - PAP) przekazał identyfikator organom ścigania informując, że napastnik posłużył się nim w celu wejścia na scenę, co faktycznie nie miało miejsca.

Za składanie fałszywych zeznań oraz podżegania innych do tej czynności są zagrożone karą do 8 lat więzienia. Ponadto, prokuratura zarzuciła mężczyźnie posiadanie bez wymaganego zezwolenia broni palnej - broni gazowej - oraz 9 sztuk naboi alarmowych.

Podejrzany nie przyznał się do zarzutów.

W niedzielę, 13 stycznia wieczorem Pawła Adamowicza zaatakował nożem w centrum miasta 27-letni Stefan W., który podczas finału WOŚP wtargnął na scenę. Samorządowiec w bardzo ciężkim stanie trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie w zeszły poniedziałek po południu zmarł. Paweł Adamowicz miał 53 lata, prezydentem Gdańska był od 20 lat.

W sobotę odbył się pogrzeb prezydenta Gdańska. Urna z prochami Adamowicza spoczęła w kaplicy św. Marcina w Bazylice Mariackiej w Gdańsku. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje