Reklama

Reklama

Państwo Islamskie niszczy mniejszości

Dopuszczają się zbrodni wojennych i ludobójstwa - mowa o fanatykach z Państwa Islamskiego, którzy za wszelką cenę chcą wytępić mniejszości etniczne w Iraku. O sprawie informują cztery organizacje praw człowieka w opublikowany właśnie raporcie, domagając się jednocześnie surowego ukarania radykałów.

Raport, oparty na zeznaniach świadków i opracowany przez Międzynarodową Grupę Praw Mniejszości oraz trzy inne organizacje, podaje przykłady masowych zabójstw i gwałtów na chrześcijanach czy Turkmenach. Islamiści chcą pozbyć się mniejszości, które nie podporządkowują się władzy samozwańczego kalifa Abu Bark al-Baghdadiego.

Reklama

- Oni mają jasną wizję, czym powinien być ich kalifat. Gdy cokolwiek sprzeciwia się ich idei czystości, to właśnie wtedy zaczynają się złe rzeczy. To, co stoi w sprzeczności z ich wąską interpretacją islamu, jest natychmiast przez nich zgniatane - mówi Polskiemu Radiu główny autor raportu William Spencer z amerykańskiego Instytutu Prawa Międzynarodowego i Praw Człowieka.

Prześladowania mniejszości powodują, że w ciągu ostatniego roku na północy Iraku z domów uciekły ponad 2 miliony osób. Jak mówi Polskiemu Radiu iracka działaczka organizacji Hammurabi Pascale Warda, wielu uciekinierów żyje w tragicznych warunkach.

- W Irbilu w małych domach mieszka nawet po 5 rodzin, bo uchodźcy osiedlają się, gdziekolwiek się da. Wszystkie tanie domy zostały już zajęte. Tacy ludzie potrzebują więc znacznie większej pomocy miejscowych władz oraz świata niż do tej pory - dodaje Warda.

Autorzy raportu alarmują, że uchodźcom z terenów opanowanych przez fanatyków grozi katastrofa humanitarna. Apelują też, by międzynarodowy wymiar sprawiedliwości surowo ukarał radykałów, dopuszczających się zbrodni wojennych i ludobójstwa.

Od niemal roku fanatycy zajmują kolejne tereny w Iraku i w Syrii i ustanawiają tam kalifat, czyli państwo oparte na radykalnej wersji islamu. Na zajętych terenach dokonują brutalnych egzekucji, a z ich rąk zginęły już tysiące mieszkańców, ale także kilku zagranicznych dziennikarzy i pracowników organizacji humanitarnych.

Od sierpnia ubiegłego roku międzynarodowa koalicja pod wodzą USA dokonuje nalotów na pozycje fanatyków. Stany Zjednoczone twierdzą, że do tej pory takich nalotów było już ponad 2 tysiące, a zginęła w nich połowa dowódców Państwa Islamskiego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje