Reklama

Reklama

Okrutny los dzieci Państwa Islamskiego

Nastoletnie dziewczynki są wykorzystywane seksualnie, chłopcy walczą na froncie. Najmłodsi służą celom propagandowym i rekrutacji kolejnych ochotników. O smutnym losie dzieci Państwa Islamskiego rozmawiamy z ekspertem ds. terroryzmu, profesor Mią Bloom z Uniwersytetu w Massachusetts.

Dariusz Jaroń, Interia: Co Pani Profesor czuje, widząc kolejne zdjęcia ośmioletnich dzieci z Syrii czy Iraku trzymających w rękach broń?

Reklama

Profesor Mia Bloom: Pierwsze przychodzi obrzydzenie na samą myśl, że w ten sposób można wykorzystywać dzieci. Zagraniczni wojownicy i terroryści z Państwa Islamskiego posługują się najmłodszymi na potrzeby propagandy i rekrutacji. Widziałam wiele tego typu zdjęć, w tym noworodka obłożonego pistoletami i granatami.

Jak terroryści rekrutują dzieci? Jak przebiega proces prania mózgu, który bezbronną małą osobę zamienia w potencjalnego dżihadystę?

- Istnieją dwa sposoby prania mózgu dzieci i młodzieży. Pierwszy odbywa się w mediach społecznościowych i dotyka nastolatków obydwu płci. Polega na pokazaniu wizji idealnego życia w Państwie Islamskim, a następnie przekonaniu, że werbowana osoba powinna dołączyć do swoich islamskich braci i sióstr i walczyć z niewiernymi. Rzeczywistość jest zupełnie inna. Okazuje się, że mają walczyć i zabijać innych wyznawców islamu, zarówno szyitów jak i sunnitów.

- Drugi sposób prania mózgu ma miejsce w przypadku dzieci, które są na miejscu ze swoimi rodzinami. Większość zagranicznych wojowników Państwa Islamskiego pochodzi z krajów arabskich, osiedlili się w Syrii wraz ze swoimi żonami i rodzinami. Ich dzieci od młodego wieku są uczone przemocy i ideologii Państwa Islamskiego. W wypuszczonym przed paroma dniami krótkim filmie widzimy grupę 9-10 letnich dzieci powtarzających, że takbir (bóg - przyp. red) i kalifat jest wielki, a alawici i szyici zostaną zamordowani.

Dżihadyści wykorzystują dzieci w celach propagandowych. Jak ich zdaniem ta propaganda działa?

- To komunikat, że rosną kolejne pokolenia dżihadystów, przez co Państwa Islamskiego nie da się zatrzymać, a wojna będzie się toczyć przez długie lata. Co więcej, dzieci widząc śmierć swoich ojców w walce, z zemsty same stają się bojownikami i chcą ich zastąpić na polu bitwy. Jest też inna strona propagandy. Dżihadyści pokazują jak dzieci dostają prezenty (często broń), a w tle słychać głos "przybywajcie do kalifatu i zabierzcie ze sobą dzieci. Jest wspaniale, życie w Państwie Islamskim toczy się szczęśliwie i normalnie". To oczywiście zaprzeczenie obrazków, jakie obserwujemy na co dzień , na których dzieci uczą się obsługiwać broń i są zmuszane do obserwowania egzekucji.

Do czego, oprócz pozytywnego PR-u, dżihadystom służą najmłodsi?

- Do walki. Rzecznik Państwa Islamskiego twierdzi, że wyłącznie 16-letnie i starsze dzieci uczą się obsługiwać broń, ale nawet na materiałach wideo z regionu widać, że szkolone są znacznie młodsze, nawet 9-letnie dzieci. Na tych dokumentach nie widać szkolenia dziewczynek, ale to dlatego, że zazwyczaj wychodzą za mąż za islamistów w bardzo młodym wieku. Chodzi nawet o 14-letnie dziewczynki, chociaż zdarzały się młodsze, brane do niewoli i wykorzystywane seksualnie.

Podobno dzieci są również szkolone do przeprowadzania samobójczych zamachów bombowych. Czy to prawda?

- Takie pogłoski rzeczywiście się pojawiają, ale trzeba pamiętać, że Państwo Islamskie ma wielu dorosłych mężczyzn, chętnych do oddania życia w zamachu. Większy pożytek przynosi dżihadystom propaganda związana z dziećmi. Mogę sobie wyobrazić wykorzystanie ich w zamachach samobójczych w momencie, kiedy zabraknie chętnych lub będzie problem z przedostaniem dorosłego zamachowca w pobliże celu. Na podstawie badań, jakie przeprowadziłam w Pakistanie, gdzie talibowie chcieli wykorzystać młode osoby w zamachach bombowych, mogę stwierdzić, że element zaskoczenia jest ogromny, bo nikt nie spodziewa się, że dziecko przeprowadzi zamach, natomiast skuteczność takich misji jest niska.

Jak wielki jest problem wykorzystywania dzieci przez terrorystów?

- Młodzież na potrzeby militarne szkolona jest nie tylko przez Państwo Islamskie i kraje Bliskiego Wschodu czy Azji Południowej.  Znany jest chociażby przypadek z Irlandii, czy młodzieżówki Hitlera, gdzie wpajano ideologię i uczono walki, co miało się potem przydać na froncie. To problem, z którym mamy styczność od pokoleń. Wraz z dr. Johnem Horganem pracuję właśnie nad książką pt. "Small Arms", w której odpowiadamy na pytanie, dlaczego tak wiele dzieci i młodych ludzi trafia w szeregi ekstremistów  - zarówno terrorystów, jak i radykalnych grup prawicowych.

Czy obecnie jedynie dzieci z Syrii i Iraku są zagrożone działalnością Państwa Islamskiego? Nastolatki, które z Europy Zachodniej trafiły do dżihadystów też są jeszcze dziećmi...

- Zagrożeni są zwłaszcza młodzi muzułmanie z Europy, z którymi specjaliści od propagandy Państwa Islamskiego mogą się skontaktować w internecie, tak, jak robią to chociażby pedofile, kusząc on-line swoje ofiary.  Warto trzymać się tego porównania, bo pokazuje ono skalę zagrożenia.  Wiele dzieci ulega manipulacjom rekrutujących. Pamiętajmy, że 13-letnia dziewczynka nie dostrzeże radykalnego przesłania, ale zrozumie i zaakceptuje romantyczną wizję oferowanego jej życia. Rodzice skuszonych w ten sposób dzieci muszą być również traktowani jak ofiary, a nie podejrzani. Wiele rodzin waha się bowiem ze zgłoszeniem zaginięcia dziecka, ponieważ boi się oskarżeń o związki z terrorystami. Im szybciej rodzice skontaktują się z policją czy innymi służbami i poinformują o zaginięciu, tym większa będzie szansa na powstrzymanie dziecka przed wyjazdem do Syrii czy Iraku i jego powrót do domu.

Co można zrobić, żeby przynajmniej zmniejszyć liczbę dzieci wykorzystywanych przez terrorystów?

- Dobrze, że dziennikarze opisują ich historie, bo dzięki temu rodzice mogą się dowiedzieć, gdzie szukać pomocy, nawet jak ich dzieci mają więcej niż 18 lat. W walce z Państwem Islamskim najlepszą bronią nie są drony, ale obnażanie brutalnej prawdy o terrorystach. Pokazywanie, co ci ludzie naprawdę robią, jak wykorzystują dzieci na potrzeby propagandy, a pamiętajmy, że w przypadku młodych dziewczyn dochodzi do ślubów ze znacznie starszymi mężczyznami i wykorzystywania seksualnego. To, co Państwo Islamskie robi swoim ludziom jest przerażające i całkowicie kłóci się z nauką islamu. Manipulują dziećmi i młodymi ludźmi, sprowadzają ich do Syrii i wykorzystują. Najlepsze co możemy zrobić, to głośno o tym mówić.

***

O ekspercie: Mia Bloom jest profesorem Uniwersytetu w Massachusetts, wykłada m.in. kryminologię i nauki o bezpieczeństwie. Jej praca naukowa obejmuje zamachy samobójcze, terroryzm wśród kobiet, a także wykorzystywanie seksualne w trakcie działań wojennych i przemoc wobec dzieci.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje