Reklama

Reklama

Ciężkie walki z IS. 100 tysięcy cywilów w potrzasku

Kilkadziesiąt osób miało zginąć w walkach między syryjskimi rebeliantami a bojownikami tzw. Państwa Islamskiego przy granicy syryjsko-tureckiej. W ostatnich dniach radykalni fanatycy starają się opanować tereny, które były dotąd pod kontrolą umiarkowanej opozycji. Organizacje międzynarodowe alarmują, że tysiące cywilów znalazły się w potrzasku.

Do starć dochodzi w prowincji Aleppo na północy Syrii. Tzw. Państwo Islamskie zajęło już kilka strategicznie położonych wiosek i okrążyło miasto Marea. Starają się też przejąć kontrolę nad miastem Azaz.

Według obserwatorów, w walkach mogło zginąć już nawet kilkadziesiąt osób.

Organizacja Lekarze Bez Granic alarmuje, że między linią frontu a zamkniętą granicą syryjsko-turecką utknęło 100 tysięcy cywilów. Syryjczycy nie mają dokąd uciec, a Lekarze Bez Granic apelują do tureckich władz, by otworzyły granicę i pozwoliły cywilom wyjechać z terenów, gdzie toczą się walki.

Wojna domowa w Syrii trwa już ponad pięć lat i według ONZ, mogła pochłonąć nawet 400 tysięcy ofiar. Przeciwko prezydentowi Baszarowi al-Asadowi walczy zbrojna opozycja, która dąży do jego obalenia. Z czasem jednak znacznie silniejszym przeciwnikiem okazali się fanatycy z tzw. Państwa Islamskiego.

Tymczasem w Iraku, miejscowa armia stara się odbić z rąk fanatyków miasto Faludża, drugie co do wielkości w kraju opanowane przez radykałów. Przedstawiciele wojska twierdzą, że przejęcie kontroli nad miastem jest już tylko kwestią czasu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy