Reklama

Reklama

Czy głosowanie korespondencyjne jest bezpieczne?

Wybory prezydenckie 2020 w Polsce mają się odbyć 10 maja. Termin ten jest jednak zagrożony z powodu pandemii koronawirusa na świecie i ogłoszonego w Polsce stanu epidemii. Sejm przegłosował ustawę, zgodnie z którą możliwe będzie wyłącznie głosowanie korespondencyjne. Czy jest to bezpieczne?

W ramach cyklu "Odpowiada mi Interia" zebraliśmy dla naszych czytelników odpowiedzi na pytania dotyczące epidemii koronawirusa. To jest artykuł z cyklu, w którym wyjaśniamy najważniejsze dla Was kwestie. Jeśli macie pytania związane z koronawirusem, na które szukacie rzetelnych odpowiedzi, piszcie do nas.

Czy głosowanie korespondencyjne jest bezpieczne?

Przypomnijmy dla porządku, że wybory korespondencyjne w czasie pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 odbyły się w Bawarii (warto jednak zwrócić uwagę, że Bawarię zamieszkuje ok. 13 mln osób, a obywatele Niemiec mogą w ten sposób decydować o sprawach swojego kraju począwszy od 1957 r., w związku z czym są już z tą formą głosowania oswojeni - podobnie zresztą, jak tamtejsza administracja, która miała dostatecznie dużo czasu na wypraktykowanie i wdrożenie odpowiednich procedur wyborczych), szwajcarskiej Genewie (liczącej ok. 500 tys. mieszkańców) czy w Korei Południowej. W ostatnim z wymienionych krajów wybory odbywały się dwutorowo: część wyborców oddała swoje głosy w zwykłym trybie, a część - drogą korespondencyjną (w tej grupie znalazły się m.in. osoby poważnie chore).

Reklama

Możliwość głosowania korespondencyjnego przewiduje także polski kodeks wyborczy. Odpowiednie przepisy zostały do niego wprowadzone w 2011 r., z myślą o wyborcach przebywających poza granicami kraju oraz o wyborcach z niepełnosprawnościami. Od 2018 r. głosowanie korespondencyjne dostępne jest już jednak wyłącznie dla osób z niepełnosprawnościami, które posiadają orzeczenie o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności.

Na temat bezpieczeństwa wyborów korespondencyjnych organizowanych w Polsce podczas pandemii nowego koronawirusa krążą rozmaite, nieraz sprzeczne, opinie. Zdaniem szefa resortu zdrowia Łukasza Szumowskiego, który przedstawił niedawno w tej sprawie swoje rekomendacje, wybory korespondencyjne miałyby być na pewno bezpieczniejsze od wyborów przeprowadzanych w tradycyjny sposób (te ostatnie, jego zdaniem, mogłyby się odbyć najwcześniej za dwa lata).

Niektórzy eksperci zwracają jednak uwagę, że w obecnej sytuacji epidemiologicznej przeprowadzenie wyborów korespondencyjnych - w oparciu o projekt ustawy o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r., który został już uchwalony przez Sejm, a teraz procedowany jest przez Senat - może być niebezpieczne dla członków obwodowych komisji wyborczych, osób zaangażowanych w obsługę wyborów, a także dla samych głosujących. 

Jak ustalił "Dziennik Gazeta Prawna", takie stanowisko mają prezentować członkowie Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, którzy - na wniosek senatorów - podjęli się zaopiniowania wzmiankowanej ustawy. 

Czytaj również:

Co z obroną prac dyplomowych?

Do kiedy trzeba będzie nosić maseczki?

Czy wymóg odstępu na ulicy dotyczy także par?

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL