Reklama

Reklama

Papież Franciszek przekonuje: Kościół nie może bać się otwarcia

Miarą wiarygodności Kościoła jest podejście do osób zepchniętych na margines – mówił podczas niedzielnej homilii papież Franciszek.

Papież Franciszek skrytykował tych ludzi w Kościele, którzy "zamknięci" w swych poglądach gorszą się wobec postawy otwarcia i tego, co nie mieści się w ich schematach. Podczas mszy mówił, że historią Kościoła rządzi logika: marginalizować i włączać.

Reklama

W czasie niedzielnej mszy w Watykanie odprawionej z Kolegium Kardynalskim, w tym z 19 nowymi kardynałami, Franciszek powiedział, że dla Jezusa liczyło się tylko to, by dotrzeć do jak najdalszych ludzi i ich ratować, by leczyć rany chorych, znaleźć dla nich miejsce w rodzinie Bożej. "I to niektórych gorszyło" - stwierdził.

"Jezus nie boi się takiego zgorszenia. On nie myśli o zamkniętych, którzy gorszą się z powodu uzdrowienia, którzy gorszą się w obliczu wszelkiej otwartości i jakiegokolwiek kroku, jaki nie mieści się w ich schematach myślowych i duchowych, wszelkiej czułości i łagodności, nieodpowiadających ich nawykom myślowym i ich rytualnej czystości" - zauważył papież.

Podkreślił, że celem Jezusa było to, by włączyć wykluczonych, "zbawić tych, którzy są poza obozem".

Franciszek zwrócił uwagę na istnienie dwóch rodzajów logiki myślenia i wiary. To - jak wyjaśnił - "strach przed utratą zbawionych i pragnienie ratowania zagubionych".

"Także dzisiaj zdarza się niekiedy, że stajemy na skrzyżowaniu tych dwóch logik: logiki uczonych w prawie, zgodnie z którą należy usunąć zagrożenie oddalając osobę zarażoną, i logiki Boga, która w swoim miłosierdziu obejmuje i przyjmuje, włączając i przemieniając zło w dobro, potępienie w zbawienie, a wykluczenie w głoszenie Słowa Bożego" - powiedział papież.

Zaważył, że te dwie logiki: "usunąć" i "włączyć" obecne są w całej historii Kościoła.

Papież sprzeciwił się logice nakazującej "ratowanie zdrowych, ochronę sprawiedliwych" i zarazem "usuwanie niebezpieczeństwa poprzez bezlitosne traktowanie zarażonego".

Podkreślił, że Kościół nie może bać się otwarcia.

Słowa ta zabrzmiały szczególnie mocno w związku nasilającą się od dłuższego czasu polemiką wśród hierarchii kościelnej, także kardynałów, na temat linii otwarcia, obranej przez Franciszka w niektórych budzących kontrowersje kwestiach.

W homilii podczas mszy w bazylice Świętego Piotra Franciszek mówił też, że miarą wiarygodności Kościoła jest podejście do osób zepchniętych na margines.

Dowiedz się więcej na temat: papież Fraciszek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy