Reklama

Reklama

Papież do księży: Nie zamykajcie się w parafiach

Papież Franciszek, który w sobotę w katedrze św. Sebastiana w Rio de Janeiro koncelebrował mszę św. z biskupami uczestniczącymi w Światowych Dniach Młodzieży, wezwał księży, by nie zamykali się w parafiach i szli głosić Chrystusa biednym i wykluczonym.

Jeszcze przed spotkaniem doszło do drobnego incydentu. Służby porządkowe nie wpuściły do środka grupy Indian z plemienia Pataxo, którzy nie mieli na sobie koszul i przyszli w klapkach. Po kilku minutach problem udało się rozwiązać - Indianie założyli koszulki Światowych Dni Młodzieży.

Reklama

Wezwanie papieskie do pełnienia takiej misji ewangelizacyjnej  jest tematem tegorocznych XXVIII Światowych Dni Młodzieży.

- Nie możemy pozostawać zamknięci w parafiach, w naszych społecznościach, kiedy tak wiele osób czeka na Ewangelię! Nie chodzi po prostu o otwarcie drzwi na powitanie, ale o wyjście przez nie na poszukiwanie i spotkanie! - wezwał Franciszek.

Odnosząc się do Kościoła ubogich, papież przywołał przykład matki Teresy z Kalkuty. - Musimy być bardzo dumni z naszego powołania, które daje nam możliwość, by służyć Chrystusowi w ubogich. Właśnie do faweli trzeba iść szukać, jak służyć Chrystusowi. Musimy iść do nich, tak jak ksiądz idzie do ołtarza - z radością - zaznaczył, tłumacząc, że misję ewangelizacyjną należy pełnić w domach, środowisku pracy, rodzinie i wśród przyjaciół.

Uczyć trzeba wychodzenia ku innym, bo "Jezus robił to również ze swymi uczniami: nie trzymał ich przywiązanych do siebie, jak kwoka pisklęta pod skrzydłami" - mówił. 

Według papieża Franciszka działalność duszpasterska powinna kierować się "do tych, którzy nie są wcale daleko, do tych, którzy zwykle nie chodzą do kościoła. Oni również są zaproszeni do stołu Pańskiego".

- Chrześcijanin powinien dawać absolutny przywilej kulturze spotkania. I w tym sensie musimy mieć niemal obsesję, bez uprzedzeń, bez narzucania naszej prawdy - powiedział papież. 

"Niestety - ciągnął dalej - rozwinęła się kulturę wykluczenia, kultura odpadów. Nie ma miejsca ani dla starych, ani niechcianego dziecka". Kolejny raz podkreślił, nawet nie wymawiając tego słowa, konieczność odrzucenia aborcji.

Zwrócił uwagę na współczesne "dogmaty" wydajności i pragmatyzmu rządzące postępowaniem ludzi: "Czasami wydaje się, że dla niektórych relacje są regulowane przez dwa dogmaty nowoczesności: wydajności i pragmatyzmu"," wydaje się, że czasami solidarność stała się brzydkim słowem". I zachęcił: "Miejcie odwagę iść pod prąd!".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy