Reklama

Reklama

Dawne miasteczko papieży, którego żaden nie odwiedza

Castel Gandolfo pod Rzymem z letnią rezydencją papieży liczy straty po tegorocznym sezonie. Branża turystyczna i gastronomiczna informuje o rekordowym spadku liczby pielgrzymów; nie przybywają, bo nie przyjeżdża tam ani papież, ani jego emerytowany poprzednik.

Ani papież Franciszek, ani emerytowany papież Benedykt XVI nie przyjechali tego lata do miasteczka, które przez kilka ostatnich dekad, zwłaszcza za pontyfikatu Jana Pawła II, notowało masowy napływ wiernych z całego świata.

Reklama

Większość letnich wakacji spędzał w Castel Gandolfo Benedykt XVI, który spotykał się w niedziele z wiernymi na południowej modlitwie Anioł Pański, a czasem także na środowych audiencjach generalnych. Tam również spędził dwa pierwsze miesiące po abdykacji na wiosnę 2013 roku. Choć nie pokazywał się publicznie, to już jego obecność w Pałacu Apostolskim zachęciła wiele osób do przyjazdu do miasteczka położonego na wzgórzu ponad jeziorem, w rejonie Wzgórz Albańskich.

Franciszek, który w zeszłym roku był w Castel Gandolfo dwukrotnie i raz spotkał się tam z wiernymi na modlitwie Anioł Pański, w tym roku nie przyjechał ani razu.

Papież świadom tego, że ogromna rezydencja od ponad roku stoi pusta, podjął decyzję o udostępnieniu do zwiedzania, po raz pierwszy w historii, części jej pięknych ogrodów. Turyści mogą zobaczyć między innymi znajdujący się na terenie liczącej 55 hektarów posiadłości malowniczy ogród Barberini, w którym piękno natury łączy się w doskonały sposób z zabytkami archeologicznymi. Jest tam Ogród Magnolii, aleja Róż, aleja Aromatycznych Ziół. Są też pozostałości budowli z czasów cesarza Domicjana z początków naszej ery.

Właściciele licznych w miasteczku barów, restauracji i sklepów z pamiątkami oraz dewocjonaliami mogą liczyć już niemal wyłącznie na turystów, którzy wcześniej zapisali się na zwiedzanie ogrodów. Przyjeżdża też garstka cudzoziemców, by zobaczyć znaną z telewizji miejscowość.

Nie ma już dziesiątek tysięcy ludzi, którzy wypełniali wszystkie uliczki, zaułki i główny plac przed papieskim pałacem. Nie ma również kardynałów i biskupów oraz znanych osobistości; dawniej przyjeżdżali oni odwiedzać Jana Pawła II i Benedykta XVI. Do historii przeszły też koncerty, jakie odbywały się na dziedzińcu pałacu.

"To tak, jakby wypuścić wodę z pobliskiego jeziora, jakby zabrakło tlenu" - tak sytuację, w jakiej znalazło się miasteczko, żyjące z usług dla gości z całego świata, opisują włoskim mediom właściciele lokali. Wszyscy notują spadek obrotów o kilkadziesiąt procent, co dla nich oznacza niekiedy walkę o przetrwanie.

"Franciszek nie lubi luksusu, dlatego tu nie przyjeżdża" - tak z kolei nieobecność argentyńskiego papieża tłumaczą mieszkańcy na łamach weekendowego magazynu dziennika "La Repubblica". Podkreślają, że jest to pustka, której nie da się zapełnić. Przyznają, że gdyby jeszcze niedawno ktoś powiedział im, że Castel Gandolfo nie będzie papieskim miasteczkiem, nigdy by w to nie uwierzyli.

Na różny sposób ludność okolicy stara się zachęcić Franciszka do odwiedzania podrzymskiej rezydencji. Jeden z lokalnych poetów Gianfranco Cinelli napisał nawet wiersz w tej intencji.

Z Rzymu Sylwia Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy