Reklama

Reklama

Nowa Huta

"Kosa czyli ballada kryminalna o Nowej Hucie"

"Moi przyjaciele pytają mnie czasem, dlaczego umieściłam akcję swojej powieści w Nowej Hucie. I to na dodatek jeszcze w latach siedemdziesiątych!" - mówi autorka "Kosy, czyli ballady kryminalnej o Nowej Hucie" Hanna Sokołowska.

"Czy te czasy mogą być inspirujące? Co się wtedy właściwie wydarzyło? Ciemno, szaro, sklepy puste i brudne, o czym tu pisać? I nawet na żaden dramatyzm nie ma co liczyć - do stanu wojennego brakuje jeszcze dobrych paru lat..." - dziwią się dalej.

Reklama

"Kosa" nie jest typowym kryminałem - to rodzaj kroniki napisanej przez kilkanaście osób, głównie obywateli Nowej Huty. Opisane wydarzenia rozgrywają się w przeciągu kilku zaledwie miesięcy: od września 1976 roku do wiosny 1977.

"Mój wybór był głęboko przemyślany. Pragnęłam napisać coś o tych normalnych latach peerelowskiej egzystencji, powydobywać na światło dzienne trochę absurdów z tamtej epoki. Nie chciałam jednak nic robić w sposób ostry i przerysowany - dlatego zdecydowałam się na powieść kryminalną, w której naczelną rolę musi jednak odgrywać pytanie: kto zabił?" - tłumaczy autorka.

W powieści mówią wszyscy bohaterowie - nie ma klasycznej narracji. Mówią, kłócą się, piszą listy, pamiętniki, wysyłają donosy. "Ta forma bardzo mi pasowała do czasów Gierka i tamtej Nowej Huty" - argumentuje autorka.

Z tych dokumentów wyłania się powoli historia pewnej rodziny, pewnej klasy i pewnego nowohuckiego osiedla. Ktoś morduje młode dziewczyny, zaginęła stara biżuteria, studenci marzą o innej Polsce... Czy te sprawy mogą mieć ze sobą związek?

"Kosa" została napisana w oparciu o bardzo ścisłą dokumentację tamtych czasów: ceny, moda, język, zwyczaje - całe tło powieści odpowiada ówczesnej rzeczywistości. Tylko kryminalna intryga i wszyscy wplątani w nią bohaterowie są całkowicie fikcyjni.

Dlaczego Nowa Huta?

"To bardzo proste - tam się urodziłam i spędziłam wczesną młodość. Wiedziałam o tym mieście więcej niż o jakimkolwiek innym. Mogłam napisać sporo, szczerze i prawdziwie. Poza tym niewielu autorów decyduje się na umiejscowienie swojej powieści w Nowej Hucie. Właściwie nie wiem dlaczego: to miasto z ciekawą historią, miasto walczące, z dynamicznie rozwijającą się kulturą, jakby zawsze młode..." - podsumowuje Sokołowska.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy