Reklama

Reklama

Nagrody Nobla 2014

Nobel za odkrycie GPS-u, który znajduje się w ludzkim mózgu

Tegoroczna Nagroda Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii została przyznana za odkrycie i zrozumienie GPS-u, który znajduje się w ludzkim mózgu - wyjaśnia w rozmowie z Interią fizyk Tomasz Rożek. Publicysta naukowy "Gościa Niedzielnego" zauważa, że odkryliśmy kolejny kawałek tajemnicy najbardziej skomplikowanego ludzkiego organu.

Nagrodę Nobla otrzymali John O'Keefe oraz małżeństwo May-Britt i Edvard I. Moser za odkrycie w mózgu "wewnętrznego GPS-u", czyli neuronów, które umożliwiają orientację w przestrzeni.

- Laureaci od dawna badali te neurony. Odkryli rzecz niezwykle istotną z punktu widzenia funkcjonowali mózgu, czyli grupę komórek, która bez przerwy analizują otoczenie, by dać nam świadomość tego, gdzie się znajdujemy - tłumaczy w rozmowie z Interią Tomasz Rożek. Dodaje, że człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, że rozglądając się cały czas analizują inne przedmioty, np. rozmieszczenie ścian, gdzie są drzwi, gdzie są okna itd. - To jest analiza online non stop, dająca nam informację o tym, gdzie jesteśmy. To jest taki GPS. Z tą różnicą, że zamiast satelitów w prawdziwym GPS-ie informację otrzymujemy od oczu, od uszu, od wszystkich bodźców - wyjaśnia.

Nagroda za odkrycie GPS-u

Reklama

Dotychczas zdawaliśmy sobie sprawę, że w mózgu musi być jakiś obszar, w którym te wszystkie informacje są analizowane. Laureaci tegorocznego Nobla ten obszar odkryli. - To nie jest punkcik, tylko sieć neuronów, które łączą w sobie wszystkie zmysły, które mamy do dyspozycji. Choć nie każdy ma do dyspozycji wszystkie zmysły. Są osoby chore, upośledzone. Ale one nie są tego systemu pozbawione - mówi publicysta naukowy.

Tomasz Rożek zauważa że ta sieć ma zdolności "samoadaptujące się". Bo na przykład osoby, które nagle tracą wzrok, mają zaburzoną orientację w terenie przez stosunkowo krótki czas. Dla osoby widzącej niesamowite jest, że niewidomy jest w stanie przejść przez centrum Warszawy, nie wpadając pod samochód i nie spadając ze schodów. Fizyk wyjaśnia, że dzieje się tak dlatego, że ta sieć adaptuje się do nowych warunków. - Gdy dana osoba przestaje widzieć, czyli traci jeden z ważniejszych zmysłów, to inne się wyczulają. To jest genialne! - mówi.

Co zmieni to odkrycie?

Dzięki temu odkryciu będziemy wiedzieć o mózgu więcej? Tomasz Rożek stwierdza, że jest to pytanie filozoficzne: "Czy mózg jest w stanie poznać sam siebie".  - Mózgiem poznajemy świat, świat, który wydaje się być mniej złożony niż sam mózg. Potrafimy zrozumieć, jak działa galaktyka, dlaczego rozmnażają się bakterie, ale za każdym razem mózg nie jest obiektem badania, tylko narzędziem do badania. Więc pytanie, czy mózg jest w stanie zrozumieć sam siebie? Na to pytanie nie znamy odpowiedzi - mówi. Dodaje, że badania laureatów Nobla trwały od bardzo dawna, to nie był jeden eksperyment. - Małymi krokami w końcu zrozumiano jak ten konkretny system działa. Ale w mózgu jest wiele miejsc, obszarów, które są dla nas tajemnicą. I przede wszystkim wielką tajemnicą jest dla nas współpraca pomiędzy tymi obszarami. Każdy fragment można jakoś zrozumieć, natomiast poza naszymi osiągnięciami jest na razie to, jak one funkcjonują razem - podkreśla Rożek.

Jego zdaniem odkrycie tegorocznych noblistów "to jest wartość sama w sobie, że poznaliśmy kolejny element najbardziej skomplikowanego organu". - To jest ważne z wielu powodów. Po pierwsze jest mnóstwo chorób neurologicznych związanych z działalnością mózgu, na które nie mamy lekarstwa. To lekarstwo będziemy mogli znaleźć dopiero wtedy, gdy zrozumiemy, jak on działa. W tym sensie jest to ważne. Odkrywamy kolejny kawałek tajemnicy i jesteśmy bliżej znalezienia pomocy dla osób, które mają chory mózg - tłumaczy.

Tomasz Rożek to fizyk, publicysta naukowy "Gościa Niedzielnego" i autor videobloga "Nauka. To lubię" na YouTube.

Rozmawiała: Antonina Kotarba

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy