Reklama

Reklama

Kiedyś stworzył Szlachetną Paczkę, a teraz sprawi, że ludzie zaczną żyć genialnie

- Szlachetna Paczka to jedyny w Polsce projekt społeczny o takim zasięgu, który nie miał na początku żadnego zaplecza. Nie mieliśmy biura, telefonu ani komputera. Mieliśmy pomysły, energię i siebie. Kiedy mówiłem, że to będzie duży projekt, taki na cały kraj, moi przyjaciele tylko przez grzeczność mi nie przeczyli. Powiedzieli po latach, że za moimi plecami się z tego śmiali – przyznaje w szczerej rozmowie ks. Jacek Stryczek.

Na tydzień przed II Kongresem Szlachetnej Paczki Duchowo / Genialnie / Globalnie, który odbędzie się 25-26 stycznia w Krakowie, rozmawiamy z ks. Jackiem Stryczkiem.

Interia: Stworzył ksiądz Szlachetną Paczkę i zmienił jakość niesienia pomocy w Polsce, a dziś realizuje nowy projekt, dzięki któremu życie ludzi stanie się genialne. Brzmi ambitnie.

Ks. Jacek Stryczek: - Bo to jest ambitne! Ale też jak najbardziej realne. Przez lata naszej działalności w Szlachetnej Paczce skupiliśmy wokół siebie mnóstwo ludzi, którzy właśnie tak żyją. To najbardziej pomysłowi polscy biznesmeni, idealiści, którzy wiedzą, jak zarabiać duże pieniądze, nie rezygnując z wartości, start-upowcy, sportowcy, medaliści olimpijscy. Kiedyś pomyśleliśmy, co by było gdyby takich ludzi spotkać w jednym miejscu, aby się poznali, wymienili nawzajem doświadczeniami, zarazili swoją charyzmą innych. I tak marzenie stało się faktem - już za tydzień rusza II Kongres Szlachetnej Paczki Duchowo / Genialnie / Globalnie, na który serdecznie zapraszam 25-26 stycznia do Krakowa. Organizujemy wydarzenie, podczas którego każdy będzie mógł się przekonać, że takie właśnie, genialne życie, jest możliwe. Chcemy "odpalić" ludzi do rozwoju, do innowacji, bo kongres to wydarzenie, które przemienia. Z tego niezwykłego spotkania wychodzą piękniejsi ludzie, gotowi do tego, by zmieniać świat. My wiemy, jak to robić. Teraz chcemy, by dowiedzieli się tego inni, również czytelnicy Interii, dla których przygotowaliśmy specjalną ofertę udziału w Kongresie.

Reklama

- A po co to księdzu? Szlachetna Paczka już księdzu nie wystarcza?

- Ja staram się myśleć globalnie. Nie mam kompleksów w stosunku do reszty świata. Wydaje mi się, że jak coś wymyślę w Krakowie, to śmiało można to zastosować też w innych częściach świata. Albo inaczej: kiedyś mi się wydawało, że moje pomysły mogą się sprawdzać tylko lokalnie, że są na tyle specyficzne i osadzone tutaj, że gdzie indziej nie będą miały racji bytu. Ale im dłużej się przyglądam temu, jakie kryzysy społeczne pojawiają się w krajach zamożnych, tym lepiej widzę, jak uniwersalny, właśnie globalny, jest nasz model działania. Po prostu: jest bardzo efektywny i sprawczy. Nie widzę powodu, by tego nie przenieść także na inne dziedziny. Poza tym: ja się lubię otaczać fajnymi ludźmi. Chciałbym, żeby takich fajnych, innowacyjnie myślących, nastawionych na rozwój ludzi było wokół mnie i w ogóle w Polsce, jak najwięcej. I kongres jest również po to, by ich obudzić, by wydobyli z siebie to, co mają w sobie najpiękniejszego.

- Ostatnio nazwał ksiądz Szlachetną Paczkę "największym społecznym start-upem w Polsce". Skąd taki pomysł?

- Jak to skąd? Bo my jesteśmy start-upem! Najprawdziwszym, bez cienia przesady. W 2001 roku, kiedy zaczynaliśmy, nie mieliśmy biura, telefonu ani komputera. Mieliśmy tylko, czy raczej aż, pomysły, energię i siebie - chęć współpracy. Załatwialiśmy sprawy, dzwoniąc z budki telefonicznej. Musieliśmy wszystko wymyślić od podstaw, zbudować bazę kontaktów, pozyskać środki.

- Bardzo biznesowe podejście.

- Bo ja od początku miałem przekonanie, że w biznesie jest dużo prawdy o człowieku. Że trzeba się nauczyć biznesu, by potem tę wiedzę przenieść do projektów społecznych. I Paczka właśnie tak jest skonstruowana. Nie mieliśmy pieniędzy, dlatego uznaliśmy, że naszym domem będzie internet, bo tu koszty prowadzenia działalności są niższe. Budowaliśmy struktury lokalne, organizowaliśmy wolontariuszy w całym kraju, dlatego musieliśmy się nauczyć zarządzania. Pracujemy na zmianie - staramy się zmienić mentalność ludzi, którym pomagamy - więc stosujemy narzędzia z dziedziny mentoringu. Wykorzystanie technologii i wiedzy biznesowej jest dla nas w Paczce czymś naturalnym.

- Przynosi efekty?

- Tylko w ostatnim roku zaangażowaliśmy w nasze działania ponad 800 tys. osób w całej Polsce. 12 tys. naszych wolontariuszy dotarło z pomocą przygotowaną przez darczyńców do ponad 20 tys. rodzin w potrzebie. Wartość materialna paczek, które im przekazaliśmy, to blisko 54 mln zł. A to tylko część naszej działalności - nie koncentrujemy się na przekazywaniu doraźnej pomocy, ale na tym, by uczyć ludzi, jak mogą sobie sami poradzić w życiu. Poza tym pracujemy z dziećmi w całej Polsce w ramach Akademii Przyszłości, robimy Sztukę Teraz, rozwijamy Ekstremalną Drogę Krzyżową -  nasz pierwszy globalny projekt, w którym w tym roku weźmie udział sto tysięcy ludzi w dwudziestu krajach. Więc tak, to przynosi efekty.

- Całkiem niezłe.

- A nie można zapominać, że Szlachetna Paczka to jedyny w Polsce projekt społeczny o takim zasięgu, który nie miał na początku żadnego zaplecza - mieliśmy środowisko ludzi skupionych wokół duszpasterstwa akademickiego, nasze pomysły i energię. Na początku nie działaliśmy na terenie kościoła, po prostu ja byłem księdzem, pracowałem na parafii i przy tym zakładałem Wiosnę (Stowarzyszenie Wiosna jest organizatorem Szlachetnej Paczki i Kongresu Duchowo / Genialnie / Globalnie - przyp. red.). Kiedy mówiłem wtedy, że to będzie duży projekt, taki na cały kraj, moi przyjaciele tylko przez grzeczność mi nie przeczyli. Przyznali po latach, że za moimi plecami się z tego śmiali. Mam wciąż notatki z 2003-2004 roku, gdzie te wszystkie plany są już zarysowane. My to wszystko teraz wdrażamy. Prawdziwy start-up.

- I teraz chce ksiądz, żeby innym też się udało?

- To nie tak, że nam "się udało". I innym też "się nie uda". Sukces to wynik ciężkiej pracy nad sobą. Podkreślam: nie tyle ciężkiej pracy, ile właśnie ciężkiej pracy nad sobą. To ogromna różnica. Zapytałem kiedyś jednego z największych polskich start-upowców, w co najlepiej inwestować. Co mi odpowiedział? W siebie! Bo inwestycja w siebie, we własny rozwój, ma największe zwroty. Właśnie dla takich ludzi, którzy są na to otwarci, którzy to rozumieją, organizujemy nasz Kongres Duchowo / Genialnie / Globalnie. Nie robota, ale rozwój jest najważniejszy. I do takiego dynamicznego rozwoju chcemy ludzi podczas kongresu "odpalić".

- I przekonać ich, że zarabianie pieniędzy jest łatwe?

- Bo jest! A zarabianie dużych pieniędzy wcale nie jest tak trudne, jak się wydaje. Główną przeszkodą jest niewłaściwa mentalność. Ludzie myślą w kategoriach tego, co oni chcą, a nie czego chcą inni. A klienci nie płacą za to, na czym ktoś chce zarabiać, ale za to, czego sami potrzebują. Jeśli wymyślę, co to jest, wyprodukuję to i im dostarczę, to oni mi za zapłacą.

- Hasło kongresu to "Żyj genialnie". Co to znaczy?

- Podstawą jest uruchomienie w sobie tego rozwoju, tej start-upowości. Mówimy ludziom: ty sam możesz być swoim najważniejszym start-upem. Wchodzisz w ten proces, rozwijasz się, dzięki temu masz możliwości, coraz większe, genialne pomysły same do ciebie przychodzą. Ale najpierw musisz się "oderwać od ziemi", od stereotypów, zainwestować w siebie.

- To, że kongres robimy akurat w Krakowie, też ma znaczenie. Bo tu jest bardzo mądre środowisko start-upowe. Grono ludzi, którzy ciężko nad sobą pracują i mają wymierne efekty. Podkreślam: ciężko pracują nad sobą, a nie urabiają się po szesnaście godzin na dobę w pracy, która donikąd nie prowadzi. Wszystkich, którzy już tak myślą, albo są gotowi, by się w tym kierunku rozwijać - by zacząć żyć genialnie - zapraszam na kongres. To miejsce, gdzie będzie można "odpalić" w sobie tę start-upowość, innowację siebie, stać się fajniejszym.

- W jaki sposób?

- Kongres to cała masa motywatorów zmiany: ludzie, prelegenci, konkursy, sytuacje. Otoczenie, które sprawia, że człowiek może wystartować, zacząć się rozwijać. Wierzę, że tak będzie co roku, że Kongres Szlachetnej Paczki w Krakowie stanie się wydarzeniem, podczas którego będziemy "odpalać" coraz więcej osób. Nie mam kompleksów, wiem, że tu, gdzie mieszkam, potrafimy realizować projekty o zasięgu globalnym. Zresztą już to robimy. Ten kongres wymyśliłem właśnie po to, żeby tu był taki wulkan energii, która zalewa świat. Po co mamy daleko jeździć i myśleć, że w Kalifornii są lepsze warunki do tworzenia start-upów, skoro w Krakowie też są bardzo fajne?

- Tylko słońca jakby mniej.

- Wymyślimy start-up, który tym też się zajmie.

Specjalna oferta dla czytelników Interii - 20% zniżki na bilety na Kongres! Szczegóły TUTAJ. Są jeszcze wolne miejsca. Dochód ze sprzedaży biletów jest przeznaczony na działalność Szlachetnej Paczki.

Reklama

Reklama

Reklama