Reklama

Reklama

Komentarz PiS po konferencji NPW dot. wyników badań z Tu-154M

Jest wysoce niestosowne, że o wynikach badań próbek z Tu-154M najpierw powiadamiana jest opinia publiczna, a nie rodzina - powiedział Mariusz Błaszczak (PiS).

Błaszczak w ten odniósł się do konferencji prasowej Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Jej przedstawiciele poinformowali w czwartek, że "biegli nie stwierdzili pozostałości materiałów wybuchowych na elementach wraku Tu-154M", zastrzegli jednak, że nie została sporządzona jeszcze ostateczna opinia.

Poseł PiS powiedział, że "charakterystyczne jest, że prokurator Artymiak w ubiegłym roku przyznał, że detektory wykazały obecność materiałów wybuchowych, a teraz twierdzi, że nie ma ostatecznej opinii". - Prokuratura znowu mówi, że mamy czekać pół roku - dodał.

Błaszczak ocenił także, że podczas konferencji prokuratury zabrakło informacji na temat tego, co działo się z próbkami przez trzy miesiące, gdy były w posiadaniu Rosjan.

Próbki trafiły do kraju w grudniu zeszłego roku, ich badanie prowadziło Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji w Warszawie. Jak poinformował płk Szeląg zbadano łącznie 258 próbek - 124 próbki gleby z miejsca katastrofy i 134 próbki z wraku.

Reklama

Sprawa badania tych próbek stała się głośna, gdy w końcu października zeszłego roku "Rzeczpospolita" napisała, że śledczy jesienią 2012 r. na wraku samolotu znaleźli ślady trotylu i nitrogliceryny. Prokuratura wojskowa wskazywała, że wyświetlenie się napisu TNT na detektorze używanym przez ekspertów podczas pobierania próbek z wraku nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem obecności trotylu. Na początku marca NPW informowała, że na obecnym etapie badań próbek biegli nie stwierdzili śladów materiałów wybuchowych.

ak

Dowiedz się więcej na temat: Prawo i Sprawiedliwość

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL