Reklama

Reklama

Z udziałem prezesa PiS odsłonięto pomnik smoleński w Mysłowicach

Pomnik pamięci pary prezydenckiej oraz pozostałych ofiar katastrofy smoleńskiej odsłonięto w sobotę w Mysłowicach. Wstęgę przecięły wdowy po prezesie NBP Sławomirze Skrzypku i prezesie IPN Januszu Kurtyce. W uroczystości uczestniczył prezes PiS Jarosław Kaczyński.

To pierwszy duży monument upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej w woj. śląskim. Stanął w ścisłym centrum miasta, na Placu Wolności, na którym stoi już pomnik urodzonego w jednej z obecnych dzielnic Mysłowic przedwojennego prymasa Augusta Hlonda.

Reklama

Prezes PiS dziękując inicjatorom ustawienia monumentu zaznaczył, że pamięć o ważnych, przełomowych wydarzeniach historycznych, jakim była katastrofa smoleńska, "powinna być utrwalana w piśmie, ale też przestrzeni publicznej - poprzez tablice, obeliski, pomniki". Podkreślił, że mysłowicki monument stanął w miejscu publicznym - w centrum miasta. Podziękował za to miejscowemu samorządowi.

"Brak nam tego rodzaju decyzji w wielu innych miejscach w Polsce, łącznie z Warszawą i Krakowem. Bardzo byśmy chcieli, by takie decyzje - podejmowane () ponad podziałami politycznymi - były coraz częstsze" - mówił Kaczyński.

"One są potrzebne po to, by ta wielka tragedia - śmierć prezydenta RP i tylu innych wybitnych Polaków, () była czymś co nas łączy. By pamięć także tego, co stało się po tragedii - tego wielkiego wzniesienia uczuć patriotycznych, które powinno zostać zapamiętane - by to wszystko także pozostało. By ci, co chcą dzielić, (...) musieli ze wstydem odejść, bo źle czynią, robiąc coś, co godzi w fundamenty naszej narodowej jedności" - powiedział prezes PiS.

Podkreślił, że jedność narodowa jest potrzebna. "W wielu sprawach - i to jest zwykłe w demokracji - różnimy się i będziemy się różnić, ale są takie sprawy, w których jedność jest bezwzględnie potrzebna. Stosunek do katastrofy smoleńskiej powinien być taką sprawą" - zaznaczył Kaczyński. Jak dodał, ma nadzieję, że wydarzenie z Mysłowic, będzie przykładem dla innych.

Wiceprezydent Mysłowic Grzegorz Brzoska stwierdził, że nie byłoby katastrofy smoleńskiej, gdyby wcześniej nie było Katynia. "Chciejmy godnie, ponad wszystkimi podziałami, uczcić te jakże ważne i tragiczne wydarzenia w historii państwa i narodu polskiego" - powiedział Brzoska. Dodał, że mysłowicki pomnik ma być "znakiem pamięci dla tych, którzy udając się do Katynia () sami zginęli". "Niech ich śmierć nie pójdzie na marne, niech z ich śmierci płynie jak najwięcej dobrego dla naszej ojczyzny" - powiedział wiceprezydent Mysłowic.

Pomnik smoleński w Mysłowicach - zbudowany ze środków zbieranych przez społeczny komitet - ma formę dwumetrowej bryły z dolomitu z przytwierdzoną tablicą o treści: "W hołdzie ofiarom katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia 2010 roku, Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej Lechowi Kaczyńskiemu, Jego Małżonce Marii Kaczyńskiej i wszystkim, którzy zginęli w drodze na obchody 70. rocznicy mordu katyńskiego - mieszkańcy Mysłowic".

Koncepcję budowy pomnika - autorstwa miejscowych radnych PiS - zaakceptowała w lutym ub. roku większość rady miasta. Przeciwnicy inicjatywy wskazywali m.in. że z Mysłowicami nie była związana żadna z ofiar tragedii. Wątpliwości wzbudziło też m.in. planowane pierwotnie umieszczenie na pomniku sformułowania "polegli", zmienione potem na "zginęli".

Kamień węgielny pod mysłowicki pomnik wmurowano 10 kwietnia ub. roku. W lipcu podczas wizyty w woj. śląskim Mysłowice odwiedził prezes PiS - złożył wówczas kwiaty pod pomnikiem kardynała Augusta Hlonda i w miejscu wmurowania kamienia węgielnego.

Sobotnia uroczystość odsłonięcia pomnika rozpoczęła się rano w mysłowickim kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa. Po mszy uczestnicy udali się pod monument w przemarszu jedną z głównych ulic miasta.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama