Reklama

Reklama

Wrocław: Marsz i apel pamięci w 2. rocznicę katastrofy smoleńskiej

Marsz upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej przeszedł ulicami Wrocławia we wtorek w drugą rocznicę tragedii. We wrocławskiej katedrze odbyła się msza św.; a obchody zakończył apel pamięci.

Mszę i marsz poprzedziło złożenie kwiatów przed tablicami upamiętniającymi Jerzego Szmajdzińskiego, Aleksandrę Natalii-Świat i Władysława Stasiaka.

Reklama

- Wydaje się, że od dnia katastrofy minęła chwila, parę dni, ale takie wrażenie będzie pewnie trwało jeszcze długo. Ma to jednak także drugie dno, bo po tych dwóch latach wciąż nie wiemy co tam się stało. To pogłębia uczucie, że sprawa nie została zamknięta, a życie nie wróciło na swe dawne tory - powiedział w rozmowie z dziennikarzami mąż zmarłej posłanki Jacek Świat.

Zdaniem obecnego posła PiS dwa lata to wystarczająco dużo, żeby w chociaż w podstawowym stopniu zbadać przyczyny katastrofy. - Pod tym względem, te dwa lata zostały zmarnowane. Nie wiem ile przyjdzie czekać. Gdyby się za to zabrać w sposób rzetelny i zgodnie ze wszystkimi prawidłami, to w ciągu roku sprawy można by zamknąć, ale ile trzeba będzie czekać w rzeczywistości nikt dzisiaj nie wiem - dodał Świat.

Podczas mszy świętej w intencji ofiar katastrofy, która odbyła się we wrocławskiej katedrze, arcybiskup, metropolita wrocławski Marian Gołębiewski mówił, że na temat katastrofy smoleńskiej powstało już wiele hipotez, ale ciągle tworzone są nowe teorie i rodzą się nowe pytania, na które cały czas szuka się odpowiedzi.

- Jak uczy doświadczenie historyczne i życiowe tego rodzaju katastrofy zwykle nie znajdują do końca wyjaśnienia. Bardzo szanuję tych, którzy mają prawo do prawdy. Jednocześnie jako wasz biskup apeluję, aby zmarłych pozostawić w pokoju, aby nie rozgrywać tej tragedii politycznie, aby nie kierować się nienawiścią, która jest sprzeczna z duchem chrześcijaństwa - mówił Gołębiewski.

Po zakończonej mszy uczestnicy nabożeństwa przeszli na wrocławski rynek. Niesiono polskie flagi, transparenty z napisami "Smoleńsk pamiętamy" i "10.04.2010 - pamiętamy"; skandowano: "Chcemy prawdy, nie pogardy", "Oddajcie skrzynki, weźcie premiera", "Rząd pod sąd" i śpiewano pieśni patriotyczne.

Podczas wiecu na rynku poseł PiS Dawid Jackiewicz podkreślił, że "gdyby nie kłamstwa, obłuda i zdrada tego rządu", to podobne manifestacje nie miałyby miejsca. - Dopóki katastrofa smoleńska nie zostanie wyjaśniona, będziemy się spotykali na takich lub innych manifestacjach, protestach, strajkach i spotkaniach. Będzie tak do dnia aż premier Tusk odpowie na wszystkie nasze pytania - dodał.

Podczas apelu pamięci odśpiewano hymn Polski, odczytano także nazwiska osób, które zginęły w katastrofie smoleńskiej. Przy sukiennicach ze zniczy ułożono napis "Pamiętamy".

Dowiedz się więcej na temat: katastrofa w Smoleńsku

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne