Reklama

Reklama

Ustalenia podkomisji smoleńskiej. "Bulwersujące informacje"

Senator Jan Maria Jackowski odniósł się do najnowszych ustaleń podkomisji smoleńskiej. "Bulwersująca jest informacja o tym, że są różnice, jeśli chodzi o zapis z czarnych skrzynek i są różnice sekundowe w zapisie" – powiedział polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Zastępca przewodniczącego podkomisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej prof. Kazimierz Nowaczyk poinformował podczas czwartkowej konferencji prasowej, że podkomisja odnalazła w materiałach źródłowych Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego pełne zapisy polskiej czarnej skrzynki i rosyjskiej. "Z polskiej skrzynki wycięte zostały ok. 3 sekundy, z rosyjskiej ok. 5 sekund" - podkreślił.

Reklama

Nowaczyk dodał, że obecnie podkomisja analizuje odszyfrowane brakujące 5 sekund. "Jesteśmy w trakcie analizy, która jest bardzo żmudna, ale już znaleźliśmy sygnał niesprawności pierwszego silnika, niesprawność pierwszego generatora, niesprawność obu wysokościomierzy radiowych" - zaznaczył Nowaczyk.

"Nie wiemy, co wydarzyło się 10 kwietnia"

Jackowski ocenił w czwartek, że "ciągle jesteśmy w punkcie wyjścia". "Nie wiemy ostatecznie, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 r., nie znamy wszystkich szczegółów przebiegu tragicznego lotu i nie znamy również wszystkich szczegółów sposobu wyjaśnienia bezpośrednio po tej tragedii" - powiedział senator.

Według niego bylibyśmy w innym punkcie, gdyby rząd Donalda Tuska od początku "w sposób właściwy, profesjonalny, odpowiedzialny i proporcjonalny do skali tej tragedii" podjął działania. "Nie doszłoby do tych wszystkich bulwersujących wydarzeń, których świadkami jesteśmy do dnia dzisiejszego" - podkreślił Jackowski.

Zaznaczył, że konferencja prasowa podkomisji to "nie jest ostatnie spotkanie z mediami i ujawnianie opinii publicznej nowych ustaleń". "Z dużym spokojem podchodzimy do tych prac i oczekujemy rzetelnego, ostatecznego wyjaśnienia" - dodał.

Podkomisja została powołana w lutym przez szefa MON Antoniego Macierewicza. Wcześniej przyczyny katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 r. badała do lipca 2011 r. Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP), którą kierował ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. Macierewicz, który wcześniej stał na czele parlamentarnego zespołu smoleńskiego kwestionował jej ustalenia.

Ustalenia przyczyn katastrofy smoleńskiej

Komisja Millera ustaliła, że przyczyną katastrofy smoleńskiej było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, czego konsekwencją było zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji Tu-154M. Członkowie komisji podkreślali, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu. Ponadto w raporcie wskazano m.in. na błędy rosyjskich kontrolerów z lotniska w Smoleńsku.

Z kolei ostatni, opublikowany w kwietniu 2015 r. raport kierowanego przez Macierewicza zespołu parlamentarnego, zawierał tezę, że prawdopodobną przyczyną katastrofy była seria wybuchów m.in. na lewym skrzydle, w kadłubie i prezydenckiej salonce.

O nowych materiałach dowodowych dotyczące katastrofy smoleńskiej, m.in. nagraniu z wieży w Smoleńsku, innym od znanych dotychczas taśm mówił w niedzielę szef podkomisji Berczyński. Jego zdaniem, są "fakty pozwalające na zmianę kwalifikacji działań prokuratury".

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi - 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka. Polska delegacja udawała się na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne