Reklama

Reklama

RMF24: Zamieszanie wokół budowy pomnika smoleńskiego

Chcieli budowy pomnika smoleńskiego i apelowali o to do prezydenta Komorowskiego - teraz mówią o powrocie do projektu "pomnika światła" przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu. Jak dowiedział się reporter RMF FM, część rodzin, która wystosowała list do prezydenta, teraz wycofuje swoje poparcie dla budowy monumentu przy zbiegu ulic Trębackiej i Focha. Tę lokalizacje wskazały władze Warszawy.

Rodziny zmieniły zdanie z powodu kilku czynników. Po pierwsze, lokalizacja wskazana przez władze Warszawy - jak tłumaczą - nie tylko nie jest prestiżowa, ale też niezbyt fortunna - na tyłach Krakowskiego Przedmieścia, gdzie dziś jest pętla autobusowa.

Po drugie rodziny, które prosiły prezydenta o inicjatywę liczą, że "pomnik światła" przed samym Pałacem Prezydenckim, dałby chociaż szansę na zgodę wszystkich rodzin, także tych, które mówią o upamiętnieniu ofiar na Krakowskim Przedmieściu.

Reklama

- Jestem jednak za tym, żeby móc jeszcze wrócić do rozmów na temat pomnika w postaci świateł. Jest to bardzo piękna inicjatywa, przypuszczam, że nie przeszkadzałaby nikomu na Krakowskim Przedmieściu - mówi Beata Lubińska, żona prezydenckiego lekarza Wojciecha Lubińskiego, który zginął w Smoleńsku.

Projekt "pomnika światła" jest już gotowy i byłby stosunkowo tani. I to jest kolejny argument - rodziny, które pisały do prezydenta mówią, że budowa pomnika w miejscu wskazanym przez Radę Warszawy będzie za droga.

Razem z odszkodowaniem za grunt pomnik może kosztować 7-8 milionów. Według rodzin nie o takie upamiętnienie im chodziło. Nie za takie pieniądze. Rodziny boją się, że pomnik u zbiegu Trębackiej i Focha zostanie zbudowany w atmosferze kłótni i do tego za zbyt wielkie pieniądze.

Mariusz Piekarski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne