Reklama

Reklama

Przed Smoleńskiem piloci 125 razy lądowali nieprawidłowo

​Przed katastrofą smoleńską piloci Tu-154M wielokrotnie nieprawidłowo wykonywali manewr podejścia do lądowania - tak wynika z danych zapisanych przez polski Rejestrator Szybkiego Dostępu.

Poinformował o tym w rozmowie z TVP Info Maciej Lasek, szef zespołu, który zajmuje się wyjaśnianiem katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku.  Jak tłumaczył Maciej Lasek, piloci mogli ignorować alarmy systemu TAWS. "Od 2008 roku do katastrofy w Smoleńsku urządzenie zapisało aż 125 alarmów TAWS, generowanych, gdy samolot nieprawidłowo podchodził do lądowania" - powiedział Maciej Lasek. 

Reklama

Podkreślił, że system TAWS wysyłał ostrzeżenia nawet podczas lotów na dobrze wyposażone cywilne lotniska, na przykład w Paryżu czy Tel Awiwie, wpisane do pamięci urządzenia. "Świadczy to o tym, jak niski był standard wykonywania lotów w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego" - powiedział w rozmowie z TVP Info Maciej Lasek. Jak zauważył, dane z rejestratora były na bieżąco kopiowane i archiwizowane. 

Jednak w Pułku nikt nie przeprowadził ich właściwej analizy. Doprowadziło to do wyrobienia nieprawidłowego nawyku ignorowania przez załogi samolotów ostrzeżeń TAWS. "Przyczyną katastrofy nie był wybuch na pokładzie maszyny, ale błędy pilotów, zaniedbania ich dowódców oraz złe decyzje podejmowane przez rosyjskich kontrolerów lotów" - ocenił Maciej Lasek. 

Dodał, że w ostatniej fazie lotu piloci nie zareagowali na ostrzeżenia systemu TAWS. Przekroczyli minimalną wysokość zniżania ustaloną na 100 metrów oraz zbyt późno rozpoczęli procedurę odejścia na drugi krąg. Rosjanie na wieży kontroli lotów mieli problemy z prawidłowym określeniem wysokości polskiego samolotu względem ścieżki podejścia do lotniska. Popełnili błąd nie przerywając procedury i nie odsyłając maszyny na drugi krąg - mówił w TVP Info Maciej Lasek. Według niego, do katastrofy przyczyniła się także bierna postawa przełożonych.  

Analizę błędów, które spowodowały katastrofę prezydenckiego samolotu, zespół Macieja Laska przedstawi jutro na konferencji prasowej w kancelarii premiera. Wyniki pracy ekspertów są sprzeczne z ustaleniami parlamentarnego zespołu, którym kieruje Antoni Macierewicz. Posłowie przygotowali własny raport dotyczący przyczyn katastrofy smoleńskiej. Zdaniem Antoniego Macierewicza oraz jego współpracowników, prezydencki samolot rozbił się w wyniku wybuchów, które doprowadziły do uszkodzenia maszyny.

Dowiedz się więcej na temat: Miejsce katastrofy w Smoleńsku

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje