Reklama

Reklama

"Powołanie podkomisji smoleńskiej daje nadzieję"

Po raz pierwszy widzę działania, które dają nadzieję na rzetelne wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej; to mnie uspokaja, zdejmuje ze mnie wielkie napięcie, które towarzyszyło mi przez siedem lat - powiedziała Ewa Kochanowska, wdowa po Rzeczniku Praw Obywatelskich Januszu Kochanowskim.

Przypadającą w poniedziałek rocznicę spędzi, jak co roku, w Częstochowie, przy grobie Janusza Kochanowskiego. Jak powiedziała PAP, siedem lat, które upłynęły od dnia, w którym TU-154M rozbił się w Smoleńsku, w niczym nie zmniejszyły jej cierpienia po stracie męża. "Wydaje się, że siedem lat to kawał czasu. Chociaż ból po stracie osoby najbliższej pozostaje na zawsze, to zakłada się, że upływ czasu powinien umniejszyć cierpienie i żałobę. Natomiast w moim przypadku tak nie jest - ja właściwie czuję się teraz, przed siódmą rocznicą tak, jakby to było parę dni po katastrofie" - powiedziała.

Reklama

Kochanowska mówi, że trudno w jej przypadku powiedzieć, by czas leczył rany. "Nadzieją i otuchą" - jak podkreśla - napawa ją intensyfikacja działań związanych z wyjaśnianiem katastrofy - "powołanie podkomisji smoleńskiej, aktywność prokuratury, zapowiedź badania szczątków ofiar i wraku w międzynarodowych, niezależnych laboratoriach".

"To, czego się domagałam przez siedem lat, wreszcie się realizuje. Podjęto działania, które chciałam widzieć od samego początku badania tej katastrofy. Mamy szansę i nadzieję na rzetelne jej wyjaśnienie. I to mnie uspokaja, zdejmuje ze mnie to wielkie napięcie, które mi towarzyszyło przez siedem lat" - powiedziała.

"Kiedy wydawało się, że wszystko jest jasne i nikt oficjalnie nie podważał przyczyn katastrofy, to był dla mnie bardzo ciężki czas. W tej chwili powiało optymizmem i czuję się spokojniejsza. Weszliśmy na dobry tor, kompetentne instytucje i osoby będą badać tę katastrofę w takim zakresie, w jakim jest to możliwe po siedmiu latach" - dodała Kochanowska, podkreślając, że wyjaśnienie przyczyn katastrofy traktuje jako swoje zobowiązanie wobec nieżyjącego męża.

Jej zdaniem w kolejną rocznicę wszyscy będziemy bogatsi w wiedzę na temat przyczyn katastrofy.

Kochanowska zauważa, że wprawdzie prowadzone ekshumacje to niewyobrażalnie trudny okres dla rodzin, jednak z relacji osób, które przez nie przechodziły wie, iż "prokuratura stara się przeprowadzać je z najwyższą troską i pieczołowitością, zapewniając rodzinom wszelką pomoc i wsparcie".

"Z drugiej strony uważam, że szczegóły tego, co jest w trumnach powinny być znane tylko rodzinom. Publiczność powinna być informowana statystycznie - np. ile było zamian ciał. Media nie powinny w żadnym razie podawać nazwisk. Ujawnianie przez niektóre media drastycznych szczegółów, w powiązaniu z konkretnymi osobami jest dla mnie barbarzyństwem, bezczeszczeniem pamięci, tych którzy odeszli. Chcemy pamiętać naszych zmarłych tak, jak widzieliśmy ich po raz ostatni" - podkreśliła.

Janusz Kochanowski był Rzecznikiem Praw Obywatelskich piątej kadencji - pełnił tę funkcję od 2006 r. 10 kwietnia 2010 r. zginął, wraz z 95 innymi pasażerami, w katastrofie samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem.

Joanna Balcer

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje