Reklama

Reklama

Posłanki PiS poturbowane przed Pałacem Prezydenckim

Prezes PiS Jarosław Kaczyński, wraz z innymi politykami tej partii, złożył dzisiaj rano wieniec przed Pałacem Prezydenckim. Nie obyło się bez incydentu.

Rano prezes PiS Jarosław Kaczyński, wraz z innymi politykami tej partii, złożył wieniec przed Pałacem Prezydenckim. Rzecznik PiS Adam Hofman poinformował potem, że służby porządkowe uniemożliwiły wspólne składanie wieńców i zniczy posłom PiS. Według Hofmana, dwie posłanki: Marzena Machałek oraz Daniela Chrapkiewicz zostały poturbowane. PiS domaga się wyjaśnienia tych działań.

Reklama

M.in. na portalach internetowych pojawiły się krótkie nagrania porannego incydentu. Widać na nich grupę osób, wśród nich parlamentarzystów PiS, którzy, pokazując legitymacje poselskie, próbują przejść przez barierki. Napierających blokują funkcjonariusze policji i BOR; dochodzi do krótkiej wymiany zdań. Kilka osób przedostaje się jednak przez płot i natychmiast jest wyprowadzona przez funkcjonariuszy.

Pytany o sprawę rzecznik KSP powiedział, że część osób próbowała przeskakiwać przez barierki. - Tym, które miały legitymacje poselskie, umożliwiono ostatecznie wejście na teren buforowy, gdzie składane są znicze i kwiaty. Te, które nie miały legitymacji, a przeszły przez barierki, zostały wyprowadzone. W sumie pięć osób - powiedział.

Zastrzegł równocześnie, że do komendy nie wpłynęła dotąd żadna skarga ani doniesienie dotyczące akcji policjantów.

Z kolei rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski zaznaczył w rozmowie z PAP, że zdecydowano się na ustawienie barierek przed Pałacem Prezydenckim, by zapewnić bezpieczeństwo także osobom gromadzącym się w tym miejscu. - Płot jest linią, której nie można przekraczać. Te osoby, które okazały legitymacje poselskie, zostały wpuszczone, ale pamiętajmy, że przechodzenie przez barierki ochronne jest łamaniem prawa - dodał.

- Naszym obowiązkiem jest zapewnienie bezpieczeństwa tym, którzy gromadzą się przed Pałacem Prezydenckim. Szanujemy prawo każdego, kto chce uczcić pamięć tych, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej, ale pamiętajmy, że nie można przy tym łamać praw innych osób czy praw obowiązujących w naszym kraju - zaznaczył Sokołowski.

Dodał, że również dla samych policjantów, którzy uczestniczą w zabezpieczaniu tego zgromadzenia, dzień 10 kwietnia jest dniem szczególnym. - Dla nich jest to również symboliczna data, data o wielkim znaczeniu. Dlatego kierowane pod ich adresem okrzyki "gestapo" są bardzo niesprawiedliwe i nie na miejscu - zaznaczył.

Zaapelował równocześnie o to, by osoby, które są lub będą chciały przyjść pod Pałac, zachowywały się spokojnie.

Rzecznik BOR Dariusz Aleksandrowicz powiedział, że do wejścia przed Pałac Prezydencki przez biuro przepustek (od strony kościoła seminaryjnego) zgłoszonych było 14 parlamentarzystów - z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim na czele.

- Takie zgłoszenia miały już miejsce we wcześniejszych miesiącach i nigdy nie było z naszej strony żadnych problemów. Także dziś wszystkie zgłoszone osoby weszły zgodnie z umową, bez żadnych incydentów - zapewnił Aleksandrowicz.

Także szefowa prezydenckiego Biura Prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek zapewniła, że wszystkie osoby, które zostały wcześniej zgłoszone, weszły na teren Pałacu Prezydenckiego.

Trzaska-Wieczorek zaznaczyła, że ochroną Pałacu zajmują się służby mundurowe, zgodnie z obowiązującymi je procedurami.

Magdalena Łań z warszawskiego Ratusza oświadczyła, że miejskie służby porządkowe nie uczestniczyły w incydencie.

Według służb porządkowych rano przed Pałacem znajdowało się kilka tysięcy osób, przed godz. 15.00 - niespełna tysiąc. Później tłum znowu zaczął gęstnieć, o godz. 16 na wysokości pałacu trudno było przejść Krakowskim Przedmieściem.

Dowiedz się więcej na temat: Jarosław | Nie | Prawo i Sprawiedliwość

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama