Reklama

Reklama

PiS: Działania funkcjonariuszy z 10 kwietnia - do prokuratury

PiS przygotowało zawiadomienie do prokuratury ws. wydarzeń przed Pałacem Prezydenckim tydzień temu. Według polityków PiS, funkcjonariusze mundurowi i ich przełożeni mogli przekroczyć swoje uprawnienia.

Sprawa dotyczy niedzielnego incydentu, kiedy, w pierwszą rocznicę katastrofy smoleńskiej, BOR nie pozwolił grupie posłów PiS wejść na plac przed Pałacem Prezydenckim oraz zachowania Straży Miejskiej wobec osób, które w poniedziałek protestowały przed Pałacem pod szyldem Solidarnych 2010.

Reklama

- W naszym zawiadomieniu do prokuratury stwierdzamy jednoznacznie, że mamy do czynienia z podejrzeniem popełnienia przestępstwa polegającym na tym, że funkcjonariusze służb mundurowych i osoby wydające im polecenia przekroczyły swoje uprawnienie albo niedopełniły obowiązków. W efekcie doszło do naruszenia nietykalności osobistej, przynajmniej troje posłów zostało poszkodowanych - powiedział na konferencji prasowej w Sejmie szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.

Zawiadomienie trafi do prokuratury w poniedziałek.

Szef klubu PiS dodał, że jest w nim mowa o "złamaniu podstawowych praw obywatelskich, polegającym na tym, że użyto siły fizycznej wobec obywateli, niewspółmiernej do zagrożenia". Politycy PiS uważają również, że uniemożliwiono posłom i senatorom wejście na teren budynku administracji publicznej, jakim jest Kancelaria Prezydenta, co - ich zdaniem - jest złamaniem ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora.

PiS pisze też o "uniemożliwieniu przeprowadzenia legalnie zarejestrowanej manifestacji" i naruszeniu nietykalności osobistej zgromadzonych pod Pałacem Prezydenckim.

W ocenie Antoniego Macierewicza (PiS), sprawa może mieć charakter "prowokacji policyjno-politycznej". - Szczególnie aktywną i kierowniczą rolę w działaniu służb, które napastowały posłów, odgrywali funkcjonariusze BOR. To oni kierowali tą akcją, tworząc specjalny kordon, który koncentrował posłów między ścianą Pałacu prezydenckiego a barierkami - podkreślił.

Rzecznik PiS Adam Hofman zaznaczył, że ustalenie z organizatorami było takie, że na ogrodzony barierkami teren przed Pałacem Prezydenckim wchodzą wszyscy parlamentarzyści za okazaniem legitymacji poselskiej.

Podczas konferencji Hofman pokazał też zdjęcia z "Błękitnego marszu" z 2006 roku, w którym wzięli udział członkowie i sympatycy Platformy Obywatelskiej. Manifestujący trzymają na nich transparenty o treści "PiS - PZPR bis", "Precz z komuną! Kaczki na stół", "Przeproście i sp....", "Dość dyktatury kurdupli umysłowych".

- To nieśli działacze PO na marszu, w którym brał udział Donald Tusk. Nie pamiętam, żeby stacje telewizyjne i gazety wyciągały poszczególne tabliczki i robiły spektakl, taki jaki odbywał się przez ostatni tydzień - powiedział.

W ubiegłą niedzielę rano, w pierwszą rocznicę katastrofy smoleńskiej, kiedy prezes PiS Jarosław Kaczyński wraz z innymi politykami tej partii składał wieniec przed Pałacem Prezydenckim, grupa posłów PiS próbowała przejść przez barierki ochronne. Jak informował później rzecznik PiS Adam Hofman, służby porządkowe uniemożliwiły wspólne składanie wieńców i zniczy posłom PiS, a dwie posłanki: Marzena Machałek oraz Daniela Chrapkiewicz zostały poturbowane. MSWiA zapowiedziało kontrolę działania w tej sprawie m.in. policji, BOR i Straży Miejskiej.

Dowiedz się więcej na temat: prokuratura | Prawo i Sprawiedliwość

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje