Reklama

Reklama

NPW ujawniła wnioski z opinii ws. metalu ze smoleńskiej brzozy

Biegli z bardzo wysokim prawdopodobieństwem uznali, że fragmenty metali z brzozy, w którą uderzył Tu-154M, pochodzą z lewego skrzydła samolotu - poinformowała w piątek Naczelna Prokuratura Wojskowa. Prokuratorzy ujawnili wnioski z opinii dotyczącej tej kwestii.

- W wyniku przeprowadzonych badań biegli uznali za bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że 10 próbek ujawnionych i zabezpieczonych w brzozie pochodzi z konstrukcji lewego skrzydła samolotu Tu-154M - powiedział mjr Marcin Maksjan z NPW.

Jak dodał, biegli wskazali, że 11. próbka nie występowała w materiale porównawczym, ale "zdaniem biegłych pochodzi ona z elementu wykonanego ze stopu odlewniczego - aluminium z krzemem - stosownego m.in. w technice lotniczej".

Reklama

Media informowały w kwietniu, że spośród elementów metalowych wydobytych z brzozy prokuratorzy chcą przebadać szczególnie jeden - wykonany ze siluminu, czyli stopu aluminium z krzemem. Tego materiału - według mediów - nie wykryto wcześniej w przebadanych szczątkach skrzydła maszyny, z których pobierano materiał porównawczy do badań.

Maciej Lasek z zespołu smoleńskiego przy KPRM, odnosząc się do informacji o wykryciu w brzozie elementu wykonanego z tego materiału, mówił wtedy, że silumin to jeden z najbardziej rozpowszechnionych materiałów w lotnictwie. - Z tego stopu są wykonywane wszystkie odlewane elementy konstrukcyjne tupolewa, np. konsole zawieszania klap, wsporniki lotek i slotów - podkreślał Lasek.

"Nie ma możliwości ustalenia"

- W ocenie biegłych, analiza dokumentacji fotograficznej dostarczonej do badań wskazuje, że wśród elementów konstrukcji skrzydła w rejonie uszkodzenia występują elementy, które mogą być wykonane jako odlewy, ale na tej podstawie nie ma możliwości ustalenia, czy ta konkretna próbka pochodzi z tych elementów - dodał w piątek mjr Maksjan.

Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie, prowadząca śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej, w sprawie tej opinii wystąpiła w maju do Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych w Warszawie (ITWL). Jak wówczas informowano, chodziło o badania porównawcze "fragmentów metalu zabezpieczonych w Rosji w toku oględzin dwóch fragmentów brzozy w lutym i marcu 2013 r. oraz wycinków metalu pobranych jako materiał porównawczy z lewego skrzydła wraku Tu-154M".

- Na podstawie tych badań biegli podejmą próbę jednoznacznego ustalenia, czy fragmenty metalu wykonano z tożsamego stopu co materiał porównawczy i czy pochodzą one ze skrzydła Tu-154M - mówił wtedy Maksjan. Przypomniał, że opinię m.in. na ten temat prokuratura uzyskała już od Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji. - Zasięgnięcie opinii wyspecjalizowanej instytucji, jaką jest ITWL w Warszawie, ma na celu uzyskanie bardziej precyzyjnej analizy odnoszącej się do pochodzenia wskazanych fragmentów metalu - mówił.

Fragmenty metali w pniu brzozy

Na początku kwietnia prokuratura wojskowa - relacjonując badania biegłych z CLKP - informowała, że uszkodzenia drzewa "mogły być spowodowane przez skrzydło samolotu Tu-154M". Ujawniono wtedy, że trzy fragmenty metali w pniu brzozy "najprawdopodobniej pochodzą z elementów konstrukcyjnych skrzydła samolotu", zaś "co do kolejnych siedmiu fragmentów metali biegli nie mogą wykluczyć, że one mogą pochodzić z tego samolotu". Media informowały natomiast o tym, że 11. fragment nie występował w porównawczym materiale pobranym ze skrzydła. Już wówczas prokuratura zapowiadała możliwość zlecenia dalszych szczegółowych badań dotyczących tej kwestii.

Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej jest obecnie przedłużone do 10 kwietnia 2015 r. W dalszym ciągu prokuratura oczekuje na inne opinie biegłych, w szczególności dotyczące: badań fonoskopijnych zapisu nagrań z rejestratorów stanowiska pracy Grupy Kierowania Lotami lotniska w Smoleńsku oraz zapisu nagrania z pokładowego rejestratora samolotu Jak-40 lądującego w Smoleńsku przed katastrofą Tu-154M.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama