Reklama

Reklama

​Nieoficjalnie: W trakcie marcowych ekshumacji stwierdzono kolejną nieprawidłowość

Podczas przeprowadzonych w marcu ekshumacji stwierdzono kolejną nieprawidłowość - dowiedziała się nieoficjalnie PAP. Prokuratura nie chce ujawniać żadnych szczegółów; wcześniej w grudniu 2016 r. potwierdzono jedną zamianę ciał ofiar katastrofy smoleńskiej.

Rzeczniczka prokuratury krajowej prokurator Ewa Bialik powiedziała PAP, że celem przeprowadzanych ekshumacji jest m.in. badanie możliwej zamiany ciał i nieprawidłowości w opisie obrażeń w dokumentacji sporządzonej przez stronę rosyjską.

Reklama

Według "Super Ekspressu" obecnie chodzi o ekshumację, która została przeprowadzona 16 marca, a dotyczyła grobu stewardesy Natalii Januszko, znajdującego się na warszawskich Powązkach Wojskowych. Według gazety w trumnie znaleziono także szczątki innej osoby. Bialik powiedziała, że nie będzie komentować tych doniesień.

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że w najbliższych dniach, do końca marca, zostanie przeprowadzona jeszcze jedna ekshumacja.

W sumie w tym miesiącu przeprowadzono ich już pięć: 14 marca ekshumowano ciało z grobu sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzeja Przewoźnika (nieoficjalnie jego tożsamość została potwierdzona), następnie z grobu Januszko, kolejną ekshumację przeprowadzono w Żabnie k. Tarnowa, z grobu Wojciecha Seweryna, potem we Wrocławiu z grobu Aleksandry Natalli-Świat i we wtorek rano w Warszawie, dotyczyła ona grobu mec. Stanisława Mikkego.

Do końca grudnia ubiegłego roku ekshumowano 11 osób: parę prezydencką Lecha i Marię Kaczyńskich, Stefana Melaka, Tomasza Mertę, Aleksandra Szczygłę, Edwarda Duchnowskiego, Janinę Natusiewicz-Mirer, Ewę Bąkowską, Dariusza Michałowskiego, Mariusza Handzlika i Piotra Nurowskiego. W trakcie tamtych ekshumacji (w styczniu i lutym była przerwa - PAP) potwierdzono jedną zamianę ciał - podsekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Mariusza Handzlika i b. prezesa PKOI Piotra Nurowskiego.

To nie pierwsza tego typu sytuacja; w latach 2011-12, na polecenie prokuratury wojskowej, która wówczas prowadziła śledztwo, ekshumowano dziewięć osób, w przypadku sześciu potwierdzono złożenie w niewłaściwych grobach.

PK od początku informowała, że ekshumacja ciał ofiar katastrofy smoleńskiej jest niezbędna wobec popełnionych wcześniej błędów. Chodzi m.in. o możliwą zamianę ciał ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. i nieprawidłowości w opisie stwierdzonych obrażeń w dokumentacji sporządzonej przez stronę rosyjską. Zlecone przez PK badania przeprowadza 14-osobowy międzynarodowy zespół ekspertów. Znajdą się w nim m.in. trzy osoby z Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Sądowej w Lozannie-Genewie (Szwajcaria), jedna z uniwersytetu w Coimbra w Portugalii, oraz dwóch profesorów z Odense (Dania). Resztę zespołu tworzą eksperci z Krakowa, Warszawy, Lublina. Biegli przeprowadzają sekcje zwłok, tomografie, pobierają próbki do badań DNA, histopatologicznych, toksykologicznych i fizykochemicznych.

Na początku marca rzeczniczka Prokuratura Krajowej prokurator Ewa Bialik poinformowała PAP, że "czynności ekshumacyjne nie zakończą się w 2017 r.". Wskazała też m.in., że zespół prokuratorów nadal czeka na opinie biegłych dotyczące wyników tych ekshumacji, które dotąd przeprowadzono.

Decyzje o ekshumacjach spotkały się ze sprzeciwem części rodzin ofiar. Do Prokuratury Krajowej wpłynęły zażalenia, skargi i wnioski o uchylenie postanowień ws. ekshumacji. Prokuratura od początku stoi jednak na stanowisku, że przepisy Kodeksu postępowania karnego nie przewidują możliwości złożenia zażalenia na decyzję o ekshumacjach. W październiku 2016 r. ponad 200 osób, członków rodzin 17 ofiar, zaapelowało w liście otwartym o powstrzymanie ekshumacji ich bliskich.

Okoliczności katastrofy smoleńskiej bada specjalny zespół prokuratorów Prokuratury Krajowej. W początkach kwietnia ubiegłego roku PK po sześciu latach przejęła śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej od zlikwidowanej prokuratury wojskowej. Wcześniej Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołano im ich przedstawić) oraz dwóm oficerom rozwiązanego po katastrofie 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, który zajmował się transportem najważniejszych osób w państwie.

10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku w katastrofie Tu-154M zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje