Reklama

Reklama

​Katastrofa smoleńska: Emocjonalny wpis wdowy

"Może oczekujecie, że sama (nie wiem z czego?) zapłacę za ekshumację, na którą nie wyrażam zgody? Celem udowadniania zamachu, w który nie wierzę? I jeszcze potem przeżyję pogrzeb numer dwa, bo to przecież takie normalne, zdarza się każdemu z was, prawda?" - pisze zrozpaczona Krystyna Łuczak-Surówka, wdowa po chor. Jacku Surówce, który zginął w katastrofie smoleńskiej.

"Może oczekujecie, że sama (nie wiem z czego?) zapłacę za ekshumację, na którą nie wyrażam zgody? Celem udowadniania zamachu, w który nie wierzę? I jeszcze potem przeżyję pogrzeb numer dwa, bo to przecież takie normalne, zdarza się każdemu z was, prawda?" - pisze zrozpaczona Krystyna Łuczak-Surówka, wdowa po chor. Jacku Surówce, który zginął w katastrofie smoleńskiej.

Wpis Krystyny Łuczak-Surówki na Facebooku odbił się szerokim echem.

Wdowa po Jacku Surówce, podobnie jak część rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, nie zgadza się na ekshumację zwłok swojego męża.

Łuczak-Surówka przypomniała, że nie otrzymuje renty po zmarłym mężu i nie domaga się odszkodowania.

"Skoro czeka mnie przymusowa ekshumacja i ponowny pogrzeb męża po niemal 7 latach... pozwolę sobie na kilka pytań. Nikogo nie dziwi, że rozmowa przez telefon satelitarny braci Kaczyńskich nie zostanie upubliczniona a ciała ofiar katastrofy smoleńskiej są niezbędnym dowodem w politycznej grze pod hasłem zamach? (Przypomnę, że rozmowy z kokpitu usłyszeliśmy od razu i bez uprzedzenia w tv, my najbliżsi) Nikogo nie dziwi, że o milionowe odszkodowania pozwy do sądów składają tylko bliscy z obozu obecnej władzy rządzącej? sądzicie, że nikt im nie zasugerował, by teraz złożyć? Ja nie mam renty po mężu, choć zginął na służbie w 2010 (przysięgał poświęcić zdrowie czy nawet życie zaczynając służbę w 2001). Renty odmówiono mi, bo "miałam tylko 36 lat" a kiedy koledzy męża dopominali się i mnie popchnęli by złożyć dokumenty to unurzano mnie w błocie biurokracji i tylko upokorzono po nic. Nie chcę niczyjej łaski. Lepiej lub gorzej radzę sobie od ponad 6,5 roku" - czytamy we wpisie wdowy (pisownia oryginalna).

Reklama

"Za chwile społeczeństwo unurza nas najbliższych ofiar w błocie nie tylko tych pozwów składanych przez przyjaciół władzy (wybaczcie sarkazm, to też rodziny, ale słaba jestem), jednak przede wszystkim unurza nas w błocie wynurzeń na temat ekshumacji robionych "za państwowe pieniądze". Ekshumacji, na które my bliscy się nie zgadzamy (nasza petycja już nie działa, mnie od 2 dni nie przyszło potwierdzenie złożenia podpisu... ciekawe dlaczego?), na które my bliscy nie mamy sił i które dla wielu z nas będą kolejną osobistą tragedią. Tylko kogo to interesuje?" - pyta Łuczak-Surówka.

"Czy jesteście to sobie w stanie wyobrazić? A może oczekujecie, że sama (nie wiem z czego?) zapłacę za ekshumację, na którą nie wyrażam zgody? celem udowadniania zamachu, w który nie wierzę? I jeszcze potem przeżyje pogrzeb nr 2 bo to przecież takie normalne, zdarza się każdemu z Was, prawda?" - denerwuje się autorka wpisu.

W obronie rodzin niezgadzających się na ekshumacje zwłok stanął ostatnio Rzecznik Praw Obywatelskich. Decyzją prokuratury ekshumowane zostaną wszystkie niespopielone ciała, niezależnie od zdania rodziny.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy