Reklama

Reklama

"Gazeta Polska Codziennie": Przenoszone fragmenty wraku

"Po trzech latach strona rządowa oficjalnie przyznaje, że już dzień po katastrofie manipulowano rozmieszczeniem dowodów rzeczowych, choć było ono kluczowe, przenosząc ogromny statecznik w zupełnie inne miejsce. Co więcej członkowie komisji Laska przyznali, że świadomie zignorowali ten fakt, uznając go za nieistotny" - czytamy na stronach "Gazety Polskiej Codziennie".

Na wczorajszej konferencji prasowej komisji Macieja Laska Piotr Lipiec, członek komisji Millera, przyznał, że lewy statecznik tupolewa został przeniesiony przez Rosjan o 50 m.

Reklama

- Ten statecznik, zgodnie z informacjami od kolegów, którzy byli na miejscu, został faktycznie przeniesiony z rejonu drogi bliżej miejsca upadku samolotu. Przeniesiono go, by znajdował się trochę bliżej. Prawdopodobnie chodziło o zmniejszenie terenu, na jakim miała pracować komisja - tłumaczył Lipiec.

Przeniesienie statecznika widoczne jest przy porównaniu zdjęć satelitarnych z 11 i 12 kwietnia 2010 r. Poza statecznikiem miejsce położenia zmieniło przynajmniej siedem innych fragmentów samolotu.

Jak zauważa "Gazeta Polska Codziennie" to bardzo ważny fakt, ponieważ przebieg ostatniej fazy lotu był ustalany m.in. na podstawie rozmieszczenia szczątków wraku. MAK i komisja Millera opierały się jednak na współrzędnych określonych już po przeniesieniu dużego fragmentu maszyny.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje