Reklama

Reklama

Ewa Błasik: Znów chcą uwiarygodnić rosyjski scenariusz katastrofy

Wydawało się, że sprawa bezpodstawnych kłamstw na temat mojego męża została już wyjaśniona, jednak okazuje się, że moja radość z zakończenia tej niespotykanej kampanii oszczerstw była przedwczesna - oświadczyła dziś podczas konferencji prasowej zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej Ewa Błasik, wdowa po generale Błasiku, który zginął w 2010 roku w katastrofie pod Smoleńskiem.

Ewa Błasik w bardzo ostrych słowach odniosła się do  kolejnych ustaleń w sprawie przyczyn katastrofy oraz nowych stenogramów ujawnionych przez media i ekspertów. - Kilka dni temu Prokuratura Wojskowa wróciła do starej, skompromitowanej i kłamliwej wersji o winie polskich pilotów. Z mediów dowiedziałam się o kolejnych pseudodowodach - podkreśliła.

Reklama

Zaznaczyła, że ponownie winą za katastrofę chce się obarczyć pilotów. - Sugeruje się, że ktoś rozpoznał głos mojego męża. W ten sposób znów chce się uwiarygodnić rosyjski scenariusz, który rozpowszechniano zaraz po tragedii - argumentowała. 

"Rząd nie reaguje na kłamstwa smoleńskie"

W ocenie wdowy po generale Błasiku, "przemysł pogardy pracuje pełną parą", a władze RP nie reagują na działania i "manipulacje Rosji", podobnie jak miało to miejsce w 2011 roku, kiedy opublikowano "oszczerczy raport MAK-u". - Minione dni przypominają mi najgorsze dni po 10 kwietnia 2010 roku. Tak jak wtedy władze Rzeczypospolitej, tak teraz rząd pani Ewy Kopacz i pan prezydent, zwierzchnik sił zbrojnych Bronisław Komorowski nie reagują na kłamstwa smoleńskie - podkreśliła.

- Po raz kolejny pytam więc, kto  stanie w obronie polskich bohaterów? - Jak to możliwe, że kłamstwem posługują się ludzie noszący mundur Wojska Polskiego? Od pięciu lat nie znajduję odpowiedzi na te pytania - dodała. 

Ewa Błasik  dowodziła też, że wielu polityków żyło iluzją i wierzyło, że "Rosja Putina jest krajem miłującym pokój".  - Nie możemy o tym zapomnieć. Kiedy oskarżano polskich pilotów, mojego męża, świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego, kiedy bez żadnych dowodów, a nawet wbrew logice, uznano ich winnymi spowodowania katastrofy 10 kwietnia, wielu polityków żyło iluzją. Przekonywali Polaków, w tym także nas, rodziny ofiar, że Rosja prezydenta Władimira Putina i generał Tatiany Anodiny jest krajem przyjaznym, miłującym pokój i przestrzegającym prawa - podsumowała. 

10 kwietnia 2010 r. o godz. 8.41 samolot Tu-154M z delegacją udającą się na obchody 70-lecia zbrodni katyńskiej rozbił się pod Smoleńskiem. Zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński, jego żona i wielu wysokich rangą urzędników państwowych i dowódców wojskowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy