Reklama

Reklama

Kryzys w górnictwie

RMF24: Górnicy wrócili do pracy. Straty mają odpracować

​Górnicy z kopalń Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) wrócili po 17 dniach do normalnej pracy. Było to możliwe dzięki zawarciu w piątek porozumienia pomiędzy zarządem a związkowcami. Górnicy wciąż czekają na dymisję prezesa spółki. Jarosław Zagórowski zapowiedział, że złoży rezygnację właśnie pod warunkiem, że dziś wznowione zostanie wydobycie.

Powstałe w wyniku protestu straty, załogi mają odpracować w dni wolne.

Informację o wznowieniu pracy przekazała rzeczniczka JSW Katarzyna Jabłońska-Bajer i związkowcy. - Nie odnotowaliśmy żadnych incydentów przy zjazdach pracowników pod ziemię - powiedziała rzeczniczka.

- Rozpoczęła się praca we wszystkich kopalniach. Nie mamy sygnałów o żadnych utrudnieniach - dodał rzecznik związkowców z JSW Piotr Szereda.

Reklama

Porozumienie z zarządem JSW podpisano w piątek wieczorem po trwających dobę negocjacjach i konsultacjach. Związkowcy podkreślają, że strajku nie zakończyli, a jedynie go zawiesili i protest zostanie wznowiony, jeśli prezes JSW Jarosław Zagórowski nie poda się do dymisji, co zadeklarował w piątek. Dymisję miałby złożyć radzie nadzorczej spółki, która zbiera się w najbliższy wtorek.

Szereda powiedział, że nie wszystkich górników łatwo było przekonać do zawieszenia protestu jeszcze przed dymisją Zagórowskiego. - Załogi nie ufają prezesowi, który odpowiada za obecną sytuację firmy. Nie ma dla niego miejsca w JSW - oświadczył Szereda.

Zgodnie z treścią porozumienia JSW ma zaoszczędzić 280-300 mln zł (według pierwotnego planu zarząd chciał zaoszczędzić ponad 500 mln zł). W ocenie pełnomocnika rządu ds. górnictwa, sekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa Wojciecha Kowalczyka, dzięki zawarciu kompromisu spółce uda się zaoszczędzić łącznie co najmniej 400 mln zł - przynajmniej 100 mln to dodatkowe oszczędności wynikające z wprowadzenia sześciodniowego tygodnia pracy.

Sześciodniowy tydzień pracy kopalń - przy zachowaniu pięciodniowego tygodnia pracy każdego z górników - jest jednym z wzbudzających największe kontrowersje punktów porozumienia. Od doprecyzowania tej kwestii Zagórowski uzależniał swoją dymisję - był to jeden z trzech stawianych przez niego warunków, obok podpisania porozumienia i powrotu załóg do pracy.

Związkowcy podali, że wbrew woli Zagórowskiego, sprawa nie została w żaden sposób doprecyzowana w porozumieniu, a punkt dotyczący sześciodniowego dnia pracy ma być uszczegółowiony do końca roku. Harmonogram wprowadzenia tego rozwiązania ma przygotować specjalne grupa robocza. Dziś za pracę w dni wolne górnicy otrzymują znacznie wyższe wynagrodzenie. Wprowadzenie sześciodniowego tygodnia pracy oznaczałoby więc utratę części zarobków.

Strony doszły do kompromisu w wielu innych kwestiach. Jeden z najważniejszych zapisów dotyczy zmian w wypłacie czternastej pensji. Ma ona być uzależniona od sytuacji finansowej firmy. Czternastka za ubiegły rok ma zostać wypłacona w dwóch ratach. Kowalczyk ocenił, że powiązanie wypłaty 14. pensji z wynikiem finansowym spółki jest "najbardziej bezprecedensowym rozwiązaniem" w porozumieniu.

Związkowcy mówią, że porozumienie - którego celem jest wyprowadzenie firmy na prostą - oznacza dla górników około 20 różnego rodzaju wyrzeczeń i dla części pracowników oznacza pensje niższe o 15-20 proc.

Strajk w kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej trwał od 28 stycznia. Rozpoczął się po ogłoszeniu przez zarząd planu oszczędnościowego. Od tej pory w spółce wstrzymano wydobycie.

Prezes JSW podtrzymał w piątek, że spółka nadal będzie domagała się od liderów związkowych odszkodowań za nielegalny - w jego ocenie - strajk. Według zarządu, każdy dzień protestu oznaczał 27 mln zł strat w przychodach.

Władze firmy nie zamierzają natomiast karać górników, ale - jak przypomniał Zagórowski - za czas strajku nie przysługuje im wynagrodzenie. Jak dodał, jeśli pracownicy chcą rekompensaty, muszą się o nią zwrócić do organizatorów strajku.

Anna Kropaczek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje