Reklama

Reklama

Kryzys w górnictwie

"GPC": Policyjna prowokacja podczas protestów pod JSW

"Zdaniem większości naocznych świadków, zarówno w ubiegłym tygodniu, jak również w poniedziałek, pod Jastrzębską Spółką Węglową doszło do policyjnej prowokacji" - pisze "Gazeta Polska Codziennie". "Rząd i policja działają tak, jakby chcieli sprowokować zajścia na Śląsku. Dziś wystarczy iskra, by w Jastrzębiu nastąpił wybuch" - mówi gazecie Grzegorz Matusiak, poseł PiS-u z Jastrzębia-Zdroju.

"Byłam tego dnia w Jastrzębiu-Zdroju i widziałam protest. Był głośny, ale spokojny. Z tego, co później mi opowiadano, to nie da się wytłumaczyć, czym spowodowana była akcja policji. Według większości moich rozmówców była to najzwyczajniejsza prowokacja" - mówi "GPC" Izabela Kloc, senator PiS-u ze Śląska.

Jej relację potwierdza Adam Kurpas, działacz Ruchu Narodowego, który był na miejscu zajścia. "Atmosfera, jak na 13. dzień strajku była spokojna. I to pewnie nie spodobało się ani policji, ani dziennikarzom, ani rządzącym, którym spokój nie był na rękę" - napisał na swoim Facebooku Kurpas. Jego zdaniem nie było powodu do ataku na protestujących. W momencie gdy protest miał się powoli kończyć, w tłum wjechała armatka wodna, która zaczęła polewać wodą niczego niespodziewających się ludzi. Wielu przewracało się na śliskiej nawierzchni. Część osób została ranna. Ci, zdaniem Kurpasa, zostali natychmiast zatrzymani przez policję. "Wśród demonstrantów widać policyjnych prowokatorów, którzy z tłumu rzucają w policję śnieżkami i petardami, namawiają do tego pozostałych, po czym szybko zakłuwają dających się sprowokować w kajdanki i ciągną ich po ziemi w stronę swoich kolegów, których wcześniej obrzucali petardami" - pisze Kurpas.

Reklama

"GPC" przytacza przykład Marcina Gralaka, który podczas ubiegłotygodniowego protestu dostał w głowę gumową kulą. "Lekarze powiedzieli, że miałem szczęście, bo gdyby kula trafiła mnie w inne miejsce, już bym nie żył" - mówi Grelak, który od tygodnia leży w szpitalu ze złamaną nogą i obrzękiem mózgu.

Policja odpiera zarzuty. "Mundurowi zaatakowani zostali butelkami, fragmentami płyt chodnikowych, cegłami, śrubami, kamieniami i petardami. W wyniku podjętej interwencji stróże prawa zatrzymali ośmiu mężczyzn w wieku od 23 do 41 lat. Policjanci nadal przesłuchują zatrzymanych oraz przedstawiają im zarzuty związane z udziałem w zbiegowisku i czynną napaścią na funkcjonariuszy" - można przeczytać na stronie śląskiej policji.

Zaniepokojenie "Codziennej" budzi też nominacja Krzysztofa Gajewskiego na stanowisko komendanta głównego policji. Nowy szef policji swoją karierę zaczynał w Gdańsku w 1982 r., pod rządami Kiszczaka. Zdaniem legendy opozycji Krzysztofa Wyszkowskiego, był w Gdańsku "znany z tego, że lubił osobiście kierować atakami na demonstrantów". Wyszkowski uważa, że "działanie policji, które legitymizuje nowy komendant, to manifestacja siły" i "zastraszanie opinii publicznej".


Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy