Reklama

Reklama

Kryzys w górnictwie

"Delegacja pracownic kopalni i żon górników zostanie przyjęta"

Delegacja pracownic kopalni i żon górników zostanie przyjęta w siedzibie Kancelarii Prezydenta przy ulicy Wiejskiej - powiedziała w poniedziałek szefowa prezydenckiego biura prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek.

Do stolicy ze Śląska wyruszyły pracownice kopalni przeznaczonych do likwidacji i żony górników. Liczą, że uda im się spotkać z prezydentem Bronisławem Komorowskim. Mają zamiar wręczyć prezydentowi petycję.

Reklama

Strajk górników! Premier Kopacz naprawi polskie górnictwo? Dyskutuj!

- Mimo że nikt się nie kontaktował z kancelarią w tej sprawie, nie wiadomo, kto jest inicjatorem i organizatorem przyjazdu pracownic kopalni i żon górników, to przyjęcie ich petycji jest dla kancelarii oczywiste. Delegacja, która wręczy petycję, będzie przyjęta w siedzibie Kancelarii Prezydenta przy ulicy Wiejskiej - powiedziała Trzaska-Wieczorek.

W poniedziałek na Śląsku związki zawodowe rozszerzyły akcję protestacyjno-strajkową, sprzeciwiając się przyjętemu przez rząd planowi naprawczemu dla Kompanii Węglowej (KW). Zakłada on likwidację kopalń: Bobrek Centrum w Bytomiu, Brzeszcze w miejscowości o tej samej nazwie, Pokój w Rudzie Śląskiej oraz Sośnica-Makoszowy w Gliwicach i Zabrzu. Górnicy tych zakładów prowadzą pod kilku dni odziemne protesty.

Związkowcy poczuli się urażeni

Górnicze związki zawodowe, które w niedzielę zerwały prowadzone w Katowicach negocjacje ze stroną rządową, zapowiedziały eskalację protestu. Związkowcy poczuli się urażeni określeniem "pajacowanie", które padło z ust jednego z przedstawicieli rządu. Mimo przeprosin oświadczyli, że wrócą do rozmów, ale pod warunkiem, że weźmie w nich udział premier Ewa Kopacz i negocjacje będą dotyczyły całej branży, a nie tylko KW.

O godz. 14 w poniedziałek w Katowicach premier Ewa Kopacz ma się spotkać z przedstawicielami górniczych związków zawodowych.

Rząd zapewnia, że w przypadku realizacji planu naprawczego KW redukcja zatrudnienia dotknie maksymalnie ok. 3 tys. osób, które zostaną objęte programami osłonowymi. W przeciwnym razie spółce grozi upadłość, w wyniku której pracę straci blisko 50 tys. osób - ostrzega resort gospodarki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje