Reklama

Reklama

Siemoniak o słowach prezesa PiS: "Nikt takiego kitu nie przyjmie"

Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak na antenie TVN24 odniósł się do tezy postawionej przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził, że 16 grudnia w Sejmie doszło do próby puczu. - Jeśli już to głównym przywódcą puczystów jest Marek Kuchciński, bo on tę sytuację zorganizował, sprowokował i nie umiał jej rozwiązać - wyjaśnił w programie "Jeden na jeden" polityk Platformy.

Jarosław Kaczyński w obszernym wywiadzie dla tygodnika "wSieci" przedstawił argumenty przemawiające za tym, że kryzys sejmowy można sprowadzić do próby puczu.

Reklama

W ocenie Tomasza Siemoniaka "takiego kitu nikt nie przyjmie".  "Zdumiewające jest, że Jarosław Kaczyński takie rzeczy opowiada" - uzasadnił na antenie TVN24 polityk Platformy.

W jego opinii słowa prezesa można sprowadzić do "desperackiej próby mobilizacji własnych zwolenników". "Takiego kitu nikt normalny nie przyjmie. Jarosław Kaczyński, gdy zobaczył 13 grudnia jak mało zwolenników PiS-u przyszło na ich manifestację, postanowił mobilizować swoich zwolenników, którzy obserwując to, co się dzieje w telewizji, zaczęli powątpiewać w dobrą zmianę i w to, że jest dla niej masowe poparcie" - argumentował wiceprzewodniczący PO.

Jednocześnie zaznaczył, że opinia prezesa PiS jest absurdalna. "Ona będzie ten protest napędzać. Jeżeli ktoś mówi tak niestworzone rzeczy, zarzuca nam antydemokratyczne działania, to zaostrza sytuację" - podkreślił.

Zdaniem Siemoniaka, jeśli już mówić o głównym przywódcy puczystów, to jest nim Marek Kuchciński. "To on tę sytuację zorganizował, sprowokował i nie umiał jej rozwiązać" - uzasadnił. "Wydaję mi się, że marszałek Kuchciński utracił zdolność do działania w Sejmie - dodał.

Mimo tez stawianych przez prezesa PiS, Tomasz Siemoniak widzi jeszcze szansę na kompromis, ale "ktoś musi wykonać pierwszy krok". "To znaczy, żeby marszałek Kuchciński zechciałby spróbować rozmawiać z Prezydium Sejmu, z Konwentem Seniorów i próbować tę sytuację rozwiązywać" - zaznaczył.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje