Reklama

Reklama

Kryzys w Grecji

Grecja: "Rezygnacja Ciprasa to świetny ruch marketingowy"

Rezygnacja Aleksisa Ciprasa to świetny ruch marketingowy - tak złożenie dymsji przez greckiego premiera ocenia Karolina Borońska-Hryniewicka. Analityk z Polskiego Insytutu Spraw Międzynarodowych tłumaczy, że Cipras zabiega o wcześniejsze wybory, by stłumić wewnątrzpartyjną rebelię w swej Syrizie i wzmocnić poparcie dla twardych reform wymaganych przed kredytodawców zadłużonego kraju.

"Pomimo rozłamu w partii Cipras czuje dużą siłę poparcia wyborców, wie, że nie warto było czekać do wotum nieufności, więc sam podał się do dymisji. Myślę, że ma duże szanse wygrać te wybory we wrześniu i być może utworzy nawet rząd większościowy" - ocenia Karolina Borońska-Hryniewicka. 

Ekspertka dodaje, że proponowana data wyborów - 20 września - również jest przemyślana, bo nie zostaną jeszcze wprowadzone w życie najboleśniejsze reformy, Grecy ich jeszcze nie odczują. Grecja otrzymała właśnie trzeci program pomocy, zobowiązując się do oszczędności. 

Reklama

Zdaniem Karoliny Borońskiej-Hryniewickiej najlepiej byłoby, gdyby to Cipras wprowadzał w kraju reformy. "To w końcu on zgodził się na przyjęcie pakietu ratunkowego paradoskalnie wbrew woli Greków, którzy zagłosowali w referendum na nie. Pradoskalnie też nie stracił popracia, bo ponad 60 procent Greków go popiera, więc dobrze będzie, jeżeli to jego partia będzie wprowadzala te reformy" - podkreśla analityk PISM-u. 

Zgodnie z grecką konstytucją, jeśli rząd zrezygnuje w ciągu roku od ostatnich wyborów, prezydent musi przekazać liderom opozycji mandat, by spróbowali utworzyć rząd, poczynając od największego ugrupowania w parlamencie, a następnie drugiej i trzeciej co do wielkości partii. Jeśli także te próby zakończą się fiaskiem, prezydent zwołuje wybory. I zdaniem ekspertki tak się najprawdopodobniej zdarzy. 

14 sierpnia Cipras stracił większość rządową podczas głosowań w sprawie nowego programu ratunkowego dla Grecji. Wart maksymalnie 86 mld euro program został zatwierdzony dzięki głosom opozycji; przeciw głosowało, między innymi, 44 deputowanych Syrizy. 

Buntownicy z Syrizy chcą utworzyć rząd

Nowa grecka partia Jedność Ludowa, w skład której wchodzą dawni radykalnie lewicowi członkowie Syrizy ustępującego premiera Aleksisa Ciprasa, zapowiedziała w piątek, że jako trzecie ugrupowanie w parlamencie będzie próbowała utworzyć rząd.

"Przyjmiemy mandat i wykorzystamy go" - powiedział agencji Reutera wysoki rangą deputowany.

25 dotychczasowych członków Syrizy wyszło w piątek z partii, by utworzyć nowe ugrupowanie. Na czele nowej formacji stanie były minister energetyki i przywódca dotychczasowych dysydentów Panajotis Lafazanis. Grupa ta, mimo apeli Ciprasa, nie poparła trzeciego programu pomocowego dla Grecji.

Jedność Ludowa z 25 posłami będzie trzecią co do wielkości partią w liczącym 300 miejsc parlamencie, przed centrową To Potami i skrajnie prawicową Złotą Jutrzenką, które mają po 17 deputowanych.

Lafazanis uważa, że Grecja powinna zrezygnować ze spłaty zadłużenia wobec międzynarodowych wierzycieli i przywrócić drachmę w miejsce euro.

Przywódca Nowej Demokracji, głównej greckiej partii opozycyjnej, Wangelis Meimarakis otrzymał w piątek z rąk prezydenta mandat do powołania nowego gabinetu. Jak powiedział, będzie zabiegał o utworzenie rządu wspólnie z partiami reprezentowanymi w obecnym parlamencie, by uniknąć rozpisywania kolejnych wyborów. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje