Reklama

Reklama

Kryzys w Grecji

Grecy w pośpiechu uchwalają ratunkowe ustawy

Na przyjęcie części wymaganych przez kredytodawców reform Grecy mają czas do jutra. Parlament w Atenach pracuje ze zdwojoną energią, a część deputowanych partii rządzącej jest przeciwna reformom.

Rząd Grecji przesłał we wtorek do parlamentu projekt ustawy dotyczący pierwszych reform spośród tych, których zażądali od Aten kredytodawcy - poinformowało źródło w parlamencie, cytowane przez AFP.

Reklama

Projektem zajmą się teraz komisje parlamentarne.

Projekt dotyczy reformy podatku VAT, urzędu statystycznego, reformy emerytalnej, wdrożenia do prawa krajowego dyrektywy UE dotyczącej rekapitalizacji banków, a także harmonogramu otwierania dostępu do zawodów, które obecnie są regulowane - podaje Reuters.

Na przyjęcie części wymaganych przez kredytodawców reform Ateny mają czas do 15 lipca. To ustawy w sprawie racjonalizacji systemu podatku VAT i rozszerzenia bazy podatkowej, zmian w systemie emerytalnym, niezależności urzędu statystycznego ELSTAT oraz wprowadzenia automatycznego hamulca wydatków w przypadku niedotrzymania celów pierwotnej nadwyżki budżetowej.

Do 22 lipca Grecja ma przyjąć kodeks postępowania cywilnego, który ma przyspieszyć procesy jednocześnie ograniczając ich koszty, a także przepisy wdrażające dyrektywę o restrukturyzacji i likwidacji banków.

Reformy te są warunkiem trzyletniego wsparcia finansowego dla Grecji, które ma wynieść 82-86 mld euro. Ustalenia te zapadły w poniedziałek na szczycie przywódców państw strefy euro w Brukseli.

Bunt w partii

Tymczasem wciąż jednak nie jest pewne, czy premier Cipras będzie w stanie zebrać wystarczającą liczbę głosów, bo w jego własnej partii nastąpił bunt.

Nie jest też pewne, czy premierowi wystarczy głosów, bo ponad 30 deputowanych jego własnej partii chce wstrzymać się od głosu, a współkoalicjant najpierw zapowiadał bojkot, a teraz enigmatycznie mówi o poparciu "części" ustaw. Rzecznik rządzącej krajem partii Syriza apeluje o jedność i o głosy na "tak".

"Czasem, nawet nieświadomie możemy przyczynić się do podważenia pozycji rządu. Ale ten rząd nie może upaść" - podkreśla Nikos Filis. Wiadomo, że za reformami zagłosuje opozycja, ale wciąż nie jest pewne, czy ostatecznie Ciprasowi uda się przeforsować ustawy.

Jak relacjonuje z Aten specjalny wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, jest niemal pewne, że Grecję po głosowaniu czeka kolejny polityczny kryzys. Premier zapowiada, że nie ustąpi ze stanowiska, a nie jest wykluczone, że będzie chciał wyrzucić buntowników z partii lub pozbawić ich mandatu w parlamencie.

Wśród przesłanych do parlamentu ustaw mają znajdować się między innymi trudna i bolesna reforma emerytalna, podwyżki podatku VAT i CIT oraz ustawy związane z prywatyzacją. Szczegóły nowych rozwiązań na razie nie są znane, ale jest niemal pewne, że uderzą one Greków po kieszeniach. Grecki premier musiał jednak zobowiązać się do przeprowadzenia reform, bo bez tego nie byłoby szans na nową pożyczkę dla Aten.

Dowiedz się więcej na temat: Grecja kryzys

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy