Reklama

Reklama

Dostali pisma o niedopłacie za ogrzewanie. Płacić nie chcą. "My tu marzniemy"

Siedzą w dwóch bluzach, grubych skarpetach i kapciach. Śpią ubrani, pod kołdrami i kocami. Dogrzewają się grzejnikami elektrycznymi, bo - jak twierdzą - kaloryfery w wynajmowanych przez nich mieszkaniach są ledwo letnie mimo rozpoczęcia sezonu grzewczego. To problem mieszkańców Sieniawki (woj. dolnośląskie) zajmujących gminne lokale komunalne. Płacą zaliczki za ogrzewanie przez cały rok, a niedawno otrzymali pisma z informacją o niedopłatach za ubiegły sezon grzewczy. - Skąd się to wzięło, skoro też było zimno? - pyta mieszkanka Ewelina Zych. Burmistrz miasta i gminy Bogatynia odpowiada: ceny paliwa uległy zmianie, zaliczki były nieadekwatne, zatem mieszkańcy do kosztów paliwa dopłacić muszą. Zapewnia, że chce im pomóc, aby w mieszkaniach mieli ciepło. Gmina część starych rur wymieniła, a pozostałe prace modernizacyjne są już zaplanowane. Ale będą wykonywane w przyszłym roku.

Ewelina Zych mieszka przy ul. Rolniczej w Sieniawce z mężem i trójką dzieci. Wynajmują jeden z lokali komunalnych. Na osiedlu usytuowane są cztery gminne budynki z takimi mieszkaniami. Mieszka w nich 287 osób.

- Co roku słyszymy, że zmienią nam piec, naprawią rury, pozmieniają grzejniki. To mydlenie oczu, bo nie zrobili realnie jeszcze nic. A my marzniemy - mówi Interii Ewelina.

Zimniej niż na zewnątrz

Lokale ogrzewane są piecem na olej opałowy. Piec chodzi, ale, jak twierdzą mieszkańcy, kaloryfery w ich mieszkaniach nie grzeją tak, jak powinny. Mają być ledwo letnie. - W niektórych lokalach grzeje tylko jeden, pozostałe są zimne - dodaje Ewelina.

Reklama

Pod koniec września w wynajmowanym przez nią 56-metrowym mieszkaniu było 10 stopni Celsjusza. Temperatura na zewnątrz wynosiła wówczas kilkanaście stopni. - W domu było zimniej niż na dworze. Dzieci spały w bluzach, pod kołdrą i kocami. Trzęsły się z zimna. Spałam z nimi, a właściwie to czuwałam. Pilnowałam po prostu, żeby się nie odkryły - opowiada Ewelina.

Gdy rozmawiamy, jest przeziębiona. Jej syn również. - My cały czas chorujemy, każdej zimy. Jesteśmy zawsze przeziębieni. Dzieci są więcej w domu niż w szkole czy w przedszkolu - ocenia kobieta. Kilka dni później wysłała nam zdjęcie stacji pogodowej, która stoi w jej mieszkaniu. Temperatura w jej mieszkaniu wynosiła 17 stopni.

Od 2,90 do prawie 8 zł

Płaci obecnie niemal 450 zł za ogrzewanie miesięcznie, przez cały rok, nawet latem. - Jak wprowadziłam się, płaciłam za metr kwadratowy ogrzewania 2,90 zł. Później podnieśli nam do 6,41 zł, ponad sto procent. Następnie stawka wzrosła do 7,16 zł. A miesiąc temu - do 7,95 zł - wylicza.

Mieszkańcy otrzymali w marcu pisma z informacją o niedopłacie za ogrzewanie z poprzedniej zimy. - U mnie wyszło 1200 zł niedopłaty. Skąd ona się wzięła, skoro było zimno? - pyta Ewelina.

- Wprowadzając się płaciłam 600 zł ze wszystkim, teraz płacę 1200 zł - dodaje. Ewelina nie pracuje, jest na zasiłku pielęgnacyjnym na syna, który jest w spektrum autyzmu. Pracuje tylko jej mąż.

"Więcej niż 18-19 stopni nie mieliśmy"

W innym bloku przy ul. Rolniczej mieszka Anna Mądra. - W tym roku jeszcze jest ciepło. Ale ubiegłej zimy więcej niż 18-19 stopni w mieszkaniu nie mieliśmy. Siedzieliśmy w grubych skarpetach, kapciach, w dwóch bluzach. Grzejniki były letnie. Zdarzało się też tak, że były przerwy i w ogóle nie grzało przez dwa-trzy dni - opowiada.

Ma mieszkanie podobnej wielkości, jak Ewelina. Płaci za nie około 1100 zł miesięcznie. W wezwaniu dotyczącym niedopłaty do ogrzewania, które otrzymała, również widniała kwota 1200 zł.

- Tu jest strach mieszkać, wszystko jest tak stare. Ja w ogóle dostałam do mieszkania jedno pomieszczenie po pożarze i tam robiłam mieszkanie na własny koszt. Ściany, kanalizacje, elektrykę. Masę pieniędzy na to wyłożyłam - opowiada Anna.

Trzy pokoje, trzy grzejniki elektryczne. "Wychodzi grzyb"

Ewelina ma małe dzieci, dogrzewa więc mieszkanie grzejnikami elektrycznymi. W trzech pokojach stoją trzy takie urządzenia, do tego farelka w łazience do kąpieli. Anna używa tylko farelki, i tylko dla 10-letniej córki. - Jakbym miała dogrzewać całe mieszkanie, to z kosztami bym sobie nie poradziła - dodaje. Ewelina ma obecnie 1200 zł niedopłaty za prąd.

W jej mieszkaniu pojawia się grzyb. - Wychodzi co roku. Jeden pokój mam szczytowy, nie dzielę go z żadnym innym mieszkańcem, po drugiej stronie jest już tylko goły mur. Tam mieszkają dzieci. Każdej wiosny robimy remont. Ostatnio musieliśmy pozbyć się też mebli, bo tak tym grzybem podeszły. I kupić nowe - mówi Ewelina.

Mieszkańcy przyznają, że problem z ogrzewaniem nie jest nowy. Interweniują w gminie.

Pomyłka

Na początku chcą się dowiedzieć, skąd wzięła się niedopłata za ogrzewanie z ubiegłego sezonu grzewczego.

- My obliczyliśmy, że łącznie ta niedopłata opiewała na kwotę 173,669 tys. złotych, sumując kwoty, które otrzymali wszyscy mieszkańcy. To bardzo dużo. Pisaliśmy do gminy pisma i odwołania, chcieliśmy się dowiedzieć, z czego ta kwota wynika. W odpowiedzi otrzymaliśmy faktury rozliczeniowe między nimi, a firmą, która dostarcza paliwo. Wówczas sprawdziliśmy, że w tej niedopłacie jest około 50 tys. zł pomyłki - relacjonuje Anna Mądra, jedna z mieszkanek.

Lokatorzy mieszkań komunalnych wynajęli prawnika. Zorganizowano spotkanie, na którym był adwokat, przedstawiciele mieszkańców oraz burmistrz gminy i miasta Bogatynia i dyrektor Miejskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej.

- Na początku spotkania dowiedzieliśmy się, że te 50 tys. złotych to była pomyłka systemu, który to obliczał. Dostajemy obecnie korekty tej niedopłaty, ale nadal zostały ponad 123 tys. złotych, które mamy zapłacić. I wciąż nie wiemy, skąd ta kwota się wzięła. Na spotkaniu nie dostaliśmy odpowiedzi - mówi mieszkanka osiedla.

Czy w instalacji jest ubytek ciepła?

Adw. Arkadiusz Chyl, prawnik mieszkańców, powiedział Interii, że obecnie lokatorzy podejmują działania w kierunku weryfikacji stanu technicznego sieci grzewczej. Chcą tym samym sprawdzić, czy wysokie koszty ogrzewania nie są spowodowane wadliwym działaniem instalacji. - W tym celu niezbędne jest zasięgnięcie pomocy osoby wykwalifikowanej, to jest biegłego, który byłby w stanie stwierdzić i odpowiedzieć na pytanie: czy w instalacji następuje ubytek ciepła, co mogłoby powodować zwiększone koszty ogrzewania - wyjaśnia adwokat.

- Gmina, jako właściciel nieruchomości na podstawie art. 6a ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy, jest obowiązana do zapewnienia sprawnego działania istniejących instalacji i urządzeń związanych z budynkiem umożliwiających najemcy korzystanie z wody, paliw gazowych i ciekłych, ciepła, energii elektrycznej, przez co należy rozumieć, że w chwili potwierdzenia wadliwości działania instalacji grzewczej gmina nie powinna obciążać tym lokatorów - dodaje adw. Arkadiusz Chyl.

Skontaktowaliśmy się z Wojciechem Dobrołowiczem, burmistrzem miasta i gminy Bogatynia. Stanowisko objął w lipcu 2021 roku. - Sprawa bloków komunalnych w Sieniawce to jeden z wielu problemów w naszej gminie, które zastałem, zostając włodarzem. Skala zaniedbań jest ogromna. Działam, ale nie wszystko da się zrobić od razu - zaznacza na początku rozmowy.

- Nieruchomości, o których rozmawiamy, zostały nabyte nieodpłatnie od województwa dolnośląskiego w 2008 roku. Urząd marszałkowski przekazując je gminie udzielił dodatkowo dotację w wysokości 3 mln zł na wykonanie prac remontowych. Moi poprzednicy nie podejmowali jednak żadnych działań modernizacyjnych dotyczących ogrzewania w tych blokach - przekazał nam burmistrz.

Burmistrz: Prace naprawcze i modernizacyjne w przyszłym roku

Zaznacza, że bloki te nie są budynkami mieszkalnymi. - Lokale zostały tam wyodrębnione na zasadach dobrowolności, mieszkańcy nie mogą ich wykupić. Na samo uregulowanie dokumentacji należałoby wydać kilka milionów złotych. Dla mnie jednak ważniejsze jest to, aby w pierwszej kolejności zająć się ogrzewaniem - podkreśla Wojciech Dobrołowicz.

- Nie mamy możliwości zrobić tak, aby każdy indywidualnie podpisał umowy na media właśnie dlatego, że te formalności nie są tam dopełnione. Działamy więc, aby naprawić i zmodernizować instalację i kotłownię, z której korzystają mieszkańcy. Jeszcze przed sezonem grzewczym Miejski Zakład Gospodarki Komunalnej na zlecenie gminy wymienił część rur w piwnicach. Na wiosnę wymienimy kolejne - od kotłowni do poszczególnych budynków. Mamy już na to zabezpieczone środki - zapewnia.

Gmina przygotowała też projekt nowej kotłowni, która będzie ogrzewać gminne budynki przy ul. Rolniczej. - W pierwszej wersji miała być zasilana gazem, podpisaliśmy umowę z Polską Spółką Gazownictwa. Została wykonana stacja wraz z przyłączem do kotłowni. Później nastąpił kryzys energetyczny, więc wprowadziłem modyfikację do projektu, aby nie iść tylko w gaz, tylko zrobić kotłownię olejowo-gazową. Będzie nowa kotłownia, z nowym piecem gazowym i olejowym. W zależności od cen na rynku będziemy korzystać z tego, co będzie tańsze - opowiada burmistrz. Pytany o termin oddania tej inwestycji odpowiada, że "w przyszłym roku to już będzie działać". - Teraz tych prac nie wykonamy, bo sezon grzewczy już się rozpoczął i musielibyśmy odcinać ciepło, aby dokończyć prace - zaznacza.

Co z dopłatami? "Zmieniły się ceny paliwa"

Spytaliśmy burmistrza również o koszty ogrzewania, którymi mieszkańcy są obciążani. Burmistrz Wojciech Dobrołowicz potwierdził, że co miesiąc od mieszkańców pobierane są zaliczki na ciepło. - Mieszkańcy nie płacą za utrzymanie kotłowni: obsługę, ochronę, remonty, koszt energii elektrycznej, co miesięcznie kosztuje ok. 12 tys. zł. To powinno być w gestii mieszkańców, a dokładnie wspólnot. Ale skoro ich nie ma, my wzięliśmy to na siebie, mieszkańcy płacą tylko za zużycie oleju - tłumaczy.

- Niestety zmieniły się ceny tego paliwa. Zaliczka jest ustalana na podstawie zużycia i kosztu oleju z roku ubiegłego. Okazało się to być nieadekwatne, z tego powodu muszą do kosztów tego oleju dopłacić - mówi odnosząc się do niedopłat otrzymanych przez mieszkańców. - To prawda, że Miejski Zakład Gospodarki Komunalnej pomylił się w obliczeniach kwoty niedopłaty, bo przy podziale nie ujęto lokali użytkowych i niezamieszkałych. Teraz mieszkańcy otrzymują korekty - wyjaśnia burmistrz. I dodaje: - W przyszłym roku, za obecny sezon grzewczy, mieszkańcy również mogą otrzymać pisma z informacją o niedopłacie. Jeśli zmienią się ceny oleju, to tak będzie.

- Mieszkańcy płacili kiedyś 2,90 zł za metr za ogrzewanie. To było za kadencji osób, które walczyły w ten sposób o elektorat. Przez takie stawki gmina, a dokładnie MZGK, ponosił ogromne straty. Teraz stawki są wyższe, ale w mojej ocenie sprawiedliwe, bo nie może być tak, że gmina wybranej grupie dopłaca do ogrzewania, a pozostali mieszkańcy ponoszą koszty samodzielnie - komentuje Wojciech Dobrołowicz.

"Nie jesteśmy w stanie zmienić tego z dnia na dzień"

- Jeśli chodzi o temperaturę w mieszkaniach to my oczywiście chcemy w tej kwestii pomóc - zapewnia burmistrz. - Mieszkańcy podnoszą, że rury są stare, instalacja też. Tak, to prawda. Ale to nie jest sytuacja nowa. To trwa od wielu lat. I podejmujemy działania, aby to zmienić - powtarza Wojciech Dobrołowicz. - Jednak każdy kij ma dwa końce - ostatnio, już po rozpoczęciu sezonu grzewczego, dostałem nagranie, na którym widać, że w niektórych lokalach są pootwierane okna. To też na pewno nie pomaga w dogrzaniu budynku, a tym samym poszczególnych mieszkań - ocenia.

I podsumowuje: - Bez całkowitej wymiany instalacji i prac modernizacyjnych nie jesteśmy w stanie rozwiązać tego problemu i zmienić tego z dnia na dzień. To wszystko wymaga czasu.

Ewelina Zych dodaje jeszcze, że jej rodzina nie może pozwolić sobie na to, aby się wyprowadzić. - Innego mieszkania z gminy nie dostaniemy. Nie stać nas na to, aby wynająć coś we własnym zakresie. Sprawdzam co jakiś czas ogłoszenia, najtańszy wynajem to 2 tys. złotych. Niech zimową porą będzie 500 zł więcej, to jest już bardzo dużo jak na nasze możliwości - mówi kobieta.

- Jeśli nie będziemy o swoje walczyć, w przyszłym roku dostaniemy taką niedopłatę, że się nie pozbieramy. Obawiamy się, że będzie jeszcze wyższa, niż w tym roku. A w mieszkaniach wciąż będzie zimno - podsumowuje Anna Mądra. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy