Reklama

Reklama

Cena węgla brunatnego kusi Polaków. "Telefony cały czas dzwonią"

Polska Grupa Energetyczna uruchomiła sprzedaż węgla brunatnego z kopalni w Bełchatowie i Turowie. - Zainteresowanie jest duże. Telefony cały czas dzwonią - mówi Interii rzeczniczka prasowa PGE GiEK Sandra Apanasionek. Eksperci biją na alarm: skutki palenia tym węglem mogą być opłakane. - Ludzie kupują, bo jest taniej. Mogą nie wiedzieć, z czym to się wiąże - ocenia Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego. Tymczasem prezes PiS Jarosław Kaczyński zagrożenie bagatelizuje. - To się pali, to dymi, jakoś ludzie tam żyją - mówił o węglu brunatnym. - To haniebne - komentują samorządowcy.

Węgiel brunatny mógł być wykorzystywany tylko przez elektrownie i w piecach przemysłowych. Pod koniec września przepisy się zmieniły, a wszystko przez poprawkę PiS do ustawy Prawo ochrony środowiska oraz ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw.

Zgodnie ze zmianą zawieszony został zakaz sprzedaży węgla brunatnego dla gospodarstw domowych lub na potrzeby instalacji spalania o nominalnej mocy cieplnej mniejszej niż 1 MW. Nowe przepisy obowiązują czasowo, do 30 kwietnia 2023 roku. Wstrzymane zostały również kary za sprzedaż tego typu paliwa oraz te za łamanie uchwał antysmogowych.

Reklama

I tak, 11 października Polska Grupa Energetyczna uruchomiła sprzedaż węgla brunatnego odbiorcom indywidualnym. Skorzystać z tego może każde gospodarstwo domowe, które zgłosiło w deklaracji CEEB węglowe źródło ogrzewania. Obowiązują limity - kupić można od dwóch do sześciu ton, tylko w jednej z dwóch kopalń PGE GiEK: Turowie lub Bełchatowie. Sprzedaż odbywa się po wcześniejszym zamówieniu telefonicznym i ustaleniu daty odbioru.

Znacznie taniej, zainteresowanie ogromne

Cena? Z Kopalni Turów węgiel brunatny dostaniemy od 327 zł do 494 zł za tonę brutto. W kopalni Bełchatów jest jeszcze taniej - cena brutto za tonę waha się od 191 zł do 305 zł. Są to kwoty bez akcyzy.

- Zainteresowanie jest bardzo duże. Telefony cały czas dzwonią do obu kopalń. Na bieżąco są zbierane zamówienia i umawiane terminy odbioru węgla - mówi nam rzeczniczka prasowa PGE GiEK Sandra Apanasionek. I dodaje, że dzwonią głównie mieszkańcy z regionu, zarówno do kopalni Turów, jak i do kopalni Bełchatów, choć sporo zamówień jest też od mieszkańców z innych części Polski. Rzeczniczka nie posiada danych liczbowych, nie wiadomo jeszcze, ile dokładnie zamówień zostało złożonych.

Rzeczniczka zapewnia, że węgla brunatnego jest dużo i dla wszystkich zainteresowanych go wystarczy. - W obu kopalniach wydobywamy nawet 50 mln ton węgla rocznie. Każdy zainteresowany odbiorca indywidualny, który zadeklarował węgiel jako źródło ogrzewania, bez problemu ten węgiel u nas kupi. Pragnę też podkreślić, że ta sprzedaż to niewielki odsetek całego wydobycia. Nie będzie żadnego problemu z dostawami paliwa do elektrowni - dodała.

Polski Alarm Smogowy: Fatalna wiadomość

Piotr Siergiej, rzecznik prasowy Polskiego Alarmu Smogowego, pytany o dopuszczenie węgla brunatnego do sprzedaży, komentuje: - Jest to fatalna wiadomość.

- Nie bez powodu jeszcze kilka dni temu obowiązywał zakaz takiej sprzedaży. Spalanie węgla brunatnego w kotłach i instalacjach, które nie mają żadnych systemów oczyszczania spalin, jest bardzo szkodliwe dla naszego zdrowia i nie powinno mieć miejsca - ocenia. I dodaje: - Rząd prowadzi teraz politykę prosmogową, nie antysmogową.

Tłumaczy, że węgiel brunatny jest geologicznie młodszy od kamiennego i ma dużo mniejszą kaloryczność: - To znaczy, że aby uzyskać taką samą ilość ciepła w naszym domu, musimy go spalić kilkukrotnie więcej. Przykładowo, jeżeli przeciętne gospodarstwo domowe zużywało 4 tony węgla kamiennego, węgla brunatnego będzie musiało zużyć 12, może nawet 16 ton.

- Węgiel brunatny jest również bardzo wilgotny. Do tego stopnia, że jest w stanie zamarznąć. On nie zdąży wyschnąć do zimy. Przy spalaniu uwalniający się dym będzie mieszanką pary wodnej, sadzy, związków siarki i węglowodorów aromatycznych, ale też metali ciężkich, takich jak rtęć i kadm - wymienia Piotr Siergiej.

Kupują węgiel brunatny, bo jest taniej

- Ludzie będą chcieli kupować węgiel brunatny, bo jest dużo tańszy - ocenia nasz rozmówca. - Mogą nie wiedzieć, z czym to się wiąże. Jeśli ktoś palił do tej pory węglem kamiennym, przeżyje duże rozczarowanie. To jest zupełnie inne paliwo. Trzeba go zużyć więcej, a co za tym idzie, więcej go kupić. Do tego należy jeszcze doliczyć transport, który też będzie droższy. Idąc dalej: więcej ton musimy znieść tam, gdzie go składujemy. Więcej też popiołu wynieść po spaleniu. Częściej musimy też dorzucać do kotła. Jednym słowem, używając go, wykonamy dużo więcej pracy - wyjaśnia.

Może się też okazać, że niektóre kotły zaczną ulegać awariom. - Te nowe nie są przystosowane do spalania węgla brunatnego. Węgiel wilgotny, który ma więcej siarki, przy spalaniu wytwarza kwas siarkowy. To może zniszczyć nam piec. A to kolejne koszty, jeśli kocioł będziemy musieli wymienić na inny - ostrzega Piotr Siergiej.

Rzeczniczka prasowa PGE GiEK Sandra Apanasionek ostrzega, że węgiel brunatny faktycznie nie nadaje się do spalania we wszystkich typach pieców węglowych. - Przed dokonaniem zakupu należy sprawdzić, czy dana instalacja grzewcza jest przystosowana do jego spalania - apeluje.

Koszty zdrowotne

- Kosztem oczywistym, który poniesiemy, paląc węglem brunatnym, jest nasze zdrowie - mówi jeszcze Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego.

- Ci, którzy będą nim palić, albo będą mieszkać w okolicy, w której jest on używany, będą narażeni na zwiększone stężenie smogu. W powietrzu będzie się unosić sadza, tlenek siarki i toksyczna rtęć - ocenia.

I zaznacza, że życie w takim środowisku powoli, ale skutecznie rujnuje zdrowie. - Mamy wówczas większe ryzyko zachorowania na choroby układu sercowo-naczyniowego. Udary, zawały, będą się wydarzać częściej. Co więcej, u osób starszych, schorowanych, taki nagły wzrost zanieczyszczenia powietrza może doprowadzić do przyspieszonej śmierci. Na to mamy dowody ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. W dniach smogowych odnotowywana jest tam większa liczba zgonów - przekazuje Piotr Siergiej.

Zmuszeni do kupna węgla brunatnego

Przyznaje, że jest to trudna sytuacja, bo nie każdy może sobie pozwolić na paliwo lepszej jakości. - Wielu ludzi nie ma innego wyjścia, jak kupować to, co najtańsze. Osoby ubogie, starsze, stały się ofiarami systemu, w którym jesteśmy. Są zmuszeni do kupna węgla brunatnego nie dlatego, że chcą nim palić, a po prostu nie mają pieniędzy na inne węgle - wskazuje.

- Dodatek, który zaproponowano, nie załatwia sprawy. Węgiel, który kosztował 800 zł potrafi teraz kosztować 3500 zł. Jeśli ktoś na sezon grzewczy musi wydać 14 000 zł, dopłata mu bardzo nie pomoże. I on może wtedy wybrać węgiel brunatny - ocenia.

I zaleca, aby chronić swoje zdrowie przed zanieczyszczeniem powietrza. - Trzeba kupić porządne maski antysmogowe, oczyszczacze powietrza. To jest jakaś metoda przetrwania tej zimy - stwierdza Piotr Siergiej.

Prezes PiS: To się pali, to się dymi - jakoś ludzie żyją

Wątpliwości co do szkodliwości spalania węgla brunatnego ma prezes PiS Jarosław Kaczyński. W Puławach stwierdził, że nie zgłębiał tej sprawy, i dodał: - Wiem, że są wielkie kopalnie, wielkie elektrownie, w tym największa w Europie w Bełchatowie, to się pali, to dymi - jakoś ludzie tam żyją.

Poszedł dalej. Stwierdził, że u zbiegu granic Polski, Czech i Niemiec "jest kilkanaście takich wielkich kopalń, wielkich elektrowni, jakoś nic nie słychać o tym, żeby tam ludzie umierali".

Te słowa komentują Interii samorządowcy. Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca: - Formułowanie takich określeń powoduje, że ludzie nie mają żadnego szacunku do naszych działań. Do tej pory namawialiśmy ich, żeby zmieniali ogrzewanie na ekologiczne, a pan prezes mówi, że skoro coś działa i kopci, to kopcić może dalej. Psuje wszystko, co zrobiliśmy do tej pory. Mam nadzieję, że tak trudny będzie tylko jeden sezon grzewczy. 

Prezydent Ciechanowa: To haniebne słowa

Chęciński zaznacza, że sytuacja jest obecnie bardzo skomplikowana. - Musimy ludziom pomóc. Trzeba się zastanowić, czy nie wprowadzić jakichś ograniczeń w zakazach, oczywiście w jakimś okresie przejściowym - dodał prezydent Sosnowca.

- W ciągu roku z powodu smogu w Polsce ginie tyle osób, ile zamieszkuje takie miasto jak mój Ciechanów. Kaczyński najwyraźniej chce doprowadzić do jeszcze większej liczby zgonów z powodu złej jakości powietrza - mówi Krzysztof Kosiński, prezydent Ciechanowa.

- To haniebne słowa. Prezes nie ma absolutnie żadnej wiedzy na temat aspektów palenia złej jakości paliwem - ocenia.

Prezydent Ciechanowa nie zgadza się z opinią prezesa PiS. - Nie możemy dopuszczać paliw, które nie spełniają norm jakościowych. Negatywnie wpłynie to na zdrowie mieszkańców. Nie sądzę, żeby argumentem za spalaniem paliw złej jakości było to, że rząd nie potrafi sobie poradzić ze sprowadzeniem węgla. Mam bardzo krytyczny stosunek do takich pomysłów - zaznacza prezydent Ciechanowa.

Magdalena Raducha

współpraca: Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy