Reklama

Reklama

Wirusolog o trzeciej fali: Nie jestem optymistą

- Nie wiadomo, czy w porównaniu ze szczytem zachorowań w II fali, czyli w listopadzie ubiegłego roku, sytuacja jest lepsza, bo teraz chorują młodsi ludzie – powiedział wirusolog prof. Włodzimierz Gut. Dodał, że oceniając obecną dynamikę zachorowań, nie jest optymistą.

Reklama

Ministerstwo Zdrowia podało, że w poniedziałek potwierdzono 6170 nowych zakażeń, zmarły 32 osoby. Tydzień temu w poniedziałek informowało o 4786 zakażeniach i 24 zgonach, a dwa tygodnie temu o 3890 zakażeniach i 17 zgonach.

Reklama

Sytuację skomentował wirusolog prof. Włodzimierz Gut. Podkreślił, że poniedziałek nie jest dniem oceny, ale w stosunku do liczb z poprzednich tygodni widać zwiększoną liczbę zachorowań.

Mniejsza dynamika

Z kolei w poniedziałek rano minister zdrowia Adam Niedzielski wskazał, że dynamika przyrostu zleceń na badania wykrywające koronawirusa, wystawianych w podstawowej opiece zdrowotnej w ostatnim czasie jest mniejsza niż przy rozpędzaniu się drugiej fali.

Prof. Gut zapytany o to, czy jest w tej kwestii optymistą, stwierdził: - Optymizm to jest bardzo fajna rzecz, ale teraz takim optymistą to nie jestem.

Odnosząc się do danych z poniedziałku, powiedział, że ludzie nie chodzą do lekarza i nie zgłaszają się z objawami w weekend, dlatego dane z soboty i niedzieli nie są reprezentatywne.

Zapytany o średnią tygodniową zachorowań w ostatnim czasie i o to, czy sytuacja jest lepsza niż w czasie II fali, czyli na przełomie października i listopada ubiegłego roku, prof. Gut zaznaczył, że nie wiadomo, czy teraz faktycznie sytuacja jest lepsza, bo chorują młodsi ludzie, którzy są bardziej aktywni, np. częściej się przemieszczają. A to z kolei oznacza większą możliwość zakażenia. Ekspert zaznaczył, że wśród części młodych ludzi przebieg COVID-19 jest ciężki.

Zagrożenie dla służby zdrowia

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz poinformował, że od poniedziałku osoby szczepione przeciw COVID-19 będą miały ustalany termin drugiej dawki według nowego schematu, z wydłużonymi odstępami między iniekcjami. Prof. Gut powiedział, że to jest wymuszony skutek ograniczonych dostaw szczepionek.

- Pierwsza dawka chroni w 60 proc. procentach, czyli stosunkowo mało - w niektórych więcej, w innych przypadkach trochę mniej, to zależy od badań, ale pierwsza dawka chroni przed jednym elementem: przed ciężkimi przechorowaniami i to jest duży odsetek - powiedział.

Prof. Gut wskazał, że resort zdecydował się na to, żeby było mniej ciężkich przypadków zachorowań na COVID-19, co przy wzroście zakażeń byłoby zagrożeniem dla służby zdrowia.

- Przy naszej liczbie zgonów doskonale rozumiem, co jest do osiągnięcia w tej chwili, czyli trzeba redukować liczbę osób ciężko chorujących - dodał.

Nie czekaj do ostatniej chwili, pobierz za darmo program PIT 2020 lub rozlicz się online już teraz!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne