Reklama

Reklama

Wigilia 2020 w cieniu koronawirusa. Prawniczka wyśmiewa wigilijne obostrzenia

Ograniczenia, które wprowadził rząd w sprawie zasad spędzania świąt Bożego Narodzenia są nielogiczne - przekonuje adwokatka Magdalena Wilk. Prawniczka zwraca uwagę, że rodzinne spotkanie dokładnie w tym samym gronie może być dozwolone lub zabronione w zależności od miejsca, w którym je zaplanowano.

- Przed nami okres świąt Bożego Narodzenia i to moment, w którym rodziny się spotykają i dlatego szczególnie chcę zaapelować, aby to były spotkania w gronie małych rodzin, tych, z którymi mieszkamy - apelował podczas niedawnej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki.

Premier w czwartek (26 listopada) opublikował rozporządzenie, które reguluje sposób, w jaki Polacy mogą spędzać Wigilię i całe święta Bożego Narodzenia. Rząd chce, byśmy spędzili je w kameralny gronie.

Zobacz też: Kary za złamanie obostrzeń w Wigilię? Rzecznik MZ wyjaśnia

Reklama

Okazuje się, że wprowadzone przez rządzących zapisy są nielogiczne. Zwróciła na to uwagę mecenas Magdalena Wilk. Rząd zdecydował, że podczas świąt rodzina może przyjąć najwyżej pięciu gości. Niezależnie od liczby jej członków. To prowadzi do sytuacji, że spotkanie tej samej grupy bliskich sobie osób może być dozwolone w jednym mieszkaniu, a w innym nie.

"Przykład matematyczny: Zwyczajowo Państwo Nowakowie 2+3 wraz z rodziną szwagra 2+1 spotykają się na Wigilii u Rodziców. Czy będą mogli w tym roku? Nieeee" - pisze mecenas Magdalena Wilk na swoim profilu w mediach społecznościowych. "Bo 2 + (2 + 3 + 2 +1) = 2 + 8 = 10. Zakazane. Ale czy Nowakowie mogą tym razem wszystkich zaprosić na Wigilię do siebie? Taaak! Bo przecież 5 + (3 + 2) = 10. Dozwolone. Logiczne? No pewnie, że logiczne" - przekonuje.

Adwokatka żartobliwie zauważa, że ta decyzja wpisuje się w rządową promocję rodzin wielodzietnych.

Reklama

Reklama

Reklama