Reklama

Reklama

Wiceszef resortu zdrowia o dodatku dla pracowników medycznych

Około 10-20 tys. pracowników medycznych zaangażowanych w walkę z COVID-19 może dostać dodatek rekompensujący im pracę w jednym miejscu. Z pierwszych danych wynika, że dodatek dla lekarza wynosi średnio około 6,5 tys. zł, a dla pielęgniarki około trzy tys. zł - poinformował wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński.

Cieszyński odpowiadał w czwartek (28 maja) w Sejmie na pytania posłów. Urszula Rusecka (PiS) dociekała, czy będą dodatkowe środki finansowe dla personelu medycznego walczącego z epidemią, a Bożena Borys-Szopa (PiS) pytała, ilu pracowników będzie mogło skorzystać z dodatkowego wynagrodzenia. 

Wiceminister przypomniał, że aby zmniejszyć ryzyko szerzenia się epidemii koronawirusa, jego resort ograniczył pracę personelu medycznego opiekującego się pacjentami z COVID-19 do jednej placówki medycznej. W zamian ci pracownicy mają otrzymywać dodatkowe wynagrodzenie w wysokości co najmniej 50 proc. miesięcznego wynagrodzenia w poprzednim miesiącu, ale nie więcej niż 10 tys. zł.

Reklama

Wiceszef MZ poinformował, że pierwsze wnioski o dodatki do wynagrodzeń, w większości z mniejszych podmiotów, już zostały rozpatrzone, a dokładne dane w podziale na województwa będą podane na początku czerwca. 

"Jeśli chodzi o skalę, wydaje się, że w całym kraju to będzie 10-20 tys. pracowników medycznych. Na podstawie szczątkowych danych, które mamy na razie, wiemy, że wysokość dodatków kształtowała się na poziomie około 6,5 tys. zł w przypadku lekarzy i około trzy tys. zł w przypadku pielęgniarek. Dokładne wartości będą znane, kiedy będziemy mieli komplet danych" - przekazał.

Co z ryczałtem za wykonanie świadczeń?

Posłowie PSL-Kukiz'15 Jarosław Rzepa i Jan Łopata pytali o rozliczanie ryczałtu za wykonanie świadczeń w szpitalach w sytuacji, gdy w czasie epidemii znacząco spadła liczba zabiegów i porad. Cieszyński odpowiedział, że resort przewiduje wydłużenie okresu rozliczeniowego co najmniej o pół roku, aby ryczałt rozłożyć na większą liczbę miesięcy, co pozwoli szpitalom wykonać ryczałt. Dodał, że odpowiednie rozwiązanie legislacyjne powinno zostać przyjęte w najbliższym czasie.

Wskazał też, w związku z mniejszą liczbą zabiegów i operacji w niektórych szpitalach spadły koszty funkcjonowania. "Często kontrakty są uzależnione od liczby wykonanych zabiegów. Przeprowadziliśmy badanie w szpitalach jednoimiennych. Pomimo faktu, że skala działalności standardowej została tam ograniczona, koszty istotnie nie wzrosły, wzrosły natomiast przychody, co sprawiło, że paradoksalnie te dwa miesiące były bardzo korzystne z punktu widzenia finansów tych szpitali" - zauważył.

Podał też, że za marzec i kwiecień szpitale jednoimienne dostały nawet kilkadziesiąt proc. więcej pieniędzy niż wcześniej, bo oprócz ryczałtu otrzymały środki na COVID-19. Przypomniał też, że środki na walkę z epidemią pochodzą z budżetu państwa.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy