Reklama

Reklama

Wiceminister zdrowia: Tysiąc lekarzy z zagranicy do walki z COVID-19

- Jesteśmy otwarci na wszystkich lekarzy, realnie szanse są na lekarzy zza wschodniej granicy, głównie Białoruś i Ukraina, ze względu na mniejszą barierę językową - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski. Jak dodaje, może chodzić o ponad tysiąc osób.

Wiceminister zdrowia był pytany o to, jakie będą teraz koszty "zachęt" dla lekarzy, którzy mają walczyć z COVID-19.

Reklama

- Przy 15 tys. łóżek i odpowiedniej liczbie lekarzy, koszty ocenialiśmy na ok. 100 mln zł miesięcznie. Jednak liczba łóżek stale rośnie, dodatkowo uruchamiane są szpitale tymczasowe, coraz więcej łóżek dla pacjentów z COVID-19 jest tworzona przy szpitalach pierwszego poziomu, więc i koszty wzrosną. Dziś za wcześnie na takie szacowanie - powiedział Gadomski w opublikowanej we wtorek (3 listopada) rozmowie z "DGP".

Przyznaje, że "przesuwane" są osoby w ramach jednego systemu. - Ale są jeszcze lekarze, którzy pracują poza systemem. Oprócz tego możemy konsolidować pracę np. anestezjologów - mówi.

Są potrzebni najbardziej

Gadomski wskazuje, że będą poszukiwani specjaliści, którzy mogą się dołączyć do walki z COVID-19. - Mamy już deklarację, że przyłączy się np.: 18 szpitali prywatnych, które zaoferują dodatkowe ponad tysiąc łóżek z personelem medycznym. Będziemy chcieli także zachęcić do pracy lekarzy z zagranicy - powiedział.

Dopytywany, o jaką liczbę chodzi, odparł, że o nawet ponad tysiąc osób. - Wielu lekarzy jest też w trakcie procedury uzyskania nostryfikacji dyplomu. To osoby, które szybciej będą miały szanse pracować w Polsce - tłumaczył.

Wiceminister powiedział, że MZ jest otwarte na wszystkich lekarzy. - Natomiast realnie zapewne szanse są na lekarzy zza wschodniej granicy, głównie Białoruś i Ukraina, głównie ze względu na mniejszą barierę językową - powiedział.

Przyznał, że najbardziej pożądani są specjaliści medycyny ratunkowej albo anestezjolodzy.

O obawach związanych z napływem specjalistów z zagranicy pisaliśmy TUTAJ

"To ogromne pieniądze"

Wiceminister zdrowia przekazał, że w planie na rok następny przewidziano ponad 300 mln zł więcej dla POZ. - A trzeba pamiętać, że COVID-19 został zabezpieczony odrębnym strumieniem. Lekarze rodzinni otrzymają od 40-100 zł za pacjenta z koronawirusem - dodał.

- Dodatkowo płacimy przecież na zabezpieczenie covidowe - 3 proc. do każdej faktury od lipca. Szacujemy, że będzie to kolejne 400 mln zł. Zaproponowaliśmy też POZ podtrzymanie programu informatyzacji - przewidziano dotację - w sumie 50 mln zł. I przekazaliśmy 50 mln zł na środki ochrony indywidualnej dla lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Gdy się to skumuluje, to zbliżamy się do poziomu 1 mld zł. Przy trudnej sytuacji budżetowej całego sektora to ogromne pieniądze. I nie zmienia tego nawet stała stawka - powiedział.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje