Reklama

Reklama

Warmińsko-mazurskie: Branża turystyczna zapowiada pozwy zbiorowe

Rząd podjął decyzję o ponownym zamknięciu od soboty hoteli na Warmii i Mazurach. Przedstawiciele branży turystycznej w związku z tą sytuacją zapowiedzieli pozwy zbiorowe. - Zakopane się bawi, a Mazury zamykają - argumentują przedsiębiorcy. Do wyjaśnienia powodów wprowadzenia regionalnego lockdownu wezwał rząd poseł Jacek Protas (KO). Rzecznik rządu Piotr Müller nie wykluczył z kolei, że jeśli będzie taka potrzeba, rząd jest otwarty na dyskusję ws. dodatkowej pomocy dla regionu.

Przedstawiciele branży hotelarskiej podczas konferencji prasowej w Olsztynie stwierdzili, że decyzja rządu o zamknięciu wszystkich hoteli w regionie jest niezrozumiała i niesprawiedliwa. Wskazywali, że rząd nie zdecydował się na taki krok w innych regionach, gdy tam były wysokie wskaźniki zakażeń.

Reklama

- Jak górale tupnęli nogą, to dostali milion złotych. Czas chyba się zburzyć i z przysłowiowymi kosami pójść na przysłowiowy Belweder, bo inaczej nikt nas nie wysłucha i nam nie pomoże. Jest to nienormalne, mamy tysiące obiektów hotelowych, a funkcjonujemy jakbyśmy byli przedszkolem tego rządu. Będziemy przygotowywali pozwy zbiorowe, żeby walczyć z takim nastawieniem do nas. Nasze hotele to nie jest zabawka, żeby ją przestawiać - mówił Andrzej Dowgiałło, który ma w regionie kilka dużych hoteli.

- Ktoś musiał być kozłem ofiarnym, więc wskazano na najbardziej ubogie i spolegliwe województwo, żeby pokazać, że rząd rządzi. To jest skandal - podkreślał Dowgiałło.

"Tam hoteli nie zamknięto"

Przedstawiciele branży hotelarskiej wskazywali, że obecnie w hotelach regionu nie ma wielu gości, a ci, którzy są nie tłoczą się, nie urządzają imprez tak, jak to się dzieje w Zakopanem. 

- Ponosimy koszty ogromne, zatrudniamy tyle ludzi, by spełnić wszystkie wymogi sanitarne nałożone przez rząd, nie mamy żadnej informacji, by ktoś się zaraził w hotelach w naszym regionie, a sami goście nie skarżyli się na brak szanowania obostrzeń. W Zakopanem, gdzie jest mnóstwo gości, gdzie ludzie tłoczą się wszędzie, tam hoteli nie zamknięto. Dlaczego tak się dzieje? - mówiła Katarzyna Tkaczyk z hotelu Villa Palace w Olsztynie.

Apel do rządu

Obecny na konferencji poseł PO i były marszałek województwa warmińsko-mazurskiego Jacek Protas wezwał rząd do wyjaśniania powodów i przyczyn wprowadzenia od soboty regionalnego lockdownu. - W innych regionach było gorzej, a nikt nigdy nie został ukarany tak, jak my - powiedział Protas.

Tymczasem rzecznik rządu został zapytany na czwartkowym briefingu o ewentualną pomoc dla regionu warmińsko-mazurskiego (m.in. dla poszkodowanych branż) w związku z planowanym wprowadzeniem tam dodatkowych obostrzeń związanych z pandemią COVID-19. W warmińsko-mazurskiem, ze względu na duży wzrost liczby zachorowań, zamknięte mają zostać hotele, galerie handlowe, kina, teatry i baseny.

Müller podkreślił, że obecnie funkcjonują już mechanizmy związane z tarczą antykryzysową i tarczą finansową. "Polski Fundusz Rozwoju właśnie między innymi do tej najbardziej w tej chwili poszkodowanej branży kieruje swoje główne środki finansowe z drugiej tarczy finansowej, czyli do branży hotelarskiej, branży restauracyjnej, branży rozrywkowej. Beneficjentami tych tarcz są głównie te podmioty, w związku z tym w tym zakresie oczywiście te podmioty będą mogły korzystać" - zaznaczył rzecznik rządu.

Decyzją rządu od soboty w woj. warmińsko-mazurskim zostaną zaostrzone rygory sanitarne: klasy 1-3 powrócą do nauki zdalnej, zamknięte zostaną hotele, baseny, miejsca uprawiania sportu i galerie handlowe.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy