Reklama

Reklama

Waldemar Kraska: Rodzice są zaangażowani w walkę z epidemią? Szkoły zapewnią opiekę ich dzieciom

Szkoły zapewnią opiekę dzieciom, których rodzice są zaangażowani w walkę z epidemią - poinformował wiceminister zdrowia Waldemar Kraska. Zaapelował też, aby nie iść na Marsz Niepodległości 11 listopada.

Nauka zdalna w klasach IV-VIII szkół podstawowych została przedłużona do 29 listopada. Uczniowie i słuchacze tych szkół uczą się zdalnie od 26 października. Od 9 listopada kształcenie na odległość obejmie też uczniów klas I-III szkół podstawowych. W ich przypadku taka forma nauki też ma obowiązywać do 29 listopada.

Reklama

Szkoły podstawowe - jak zapisano w rozporządzeniu - mają obowiązek zapewnienia opieki dla uczniów klas I-III, których rodzice są bezpośrednio zaangażowani w walkę z epidemią.

"Są zawody, które są ważne dla funkcjonowania państwa, służba zdrowia, wojsko, policja, straż pożarna. Dzieci tych osób będą miały możliwość uczęszczania do szkół. (...) Opieka będzie zapewniona" - powiedział w piątek w programie pierwszym Polskiego Radia wiceminister zdrowia Waldemar Kraska.

"Niepójście na Marsz Niepodległości - przejawem patriotyzmu"

Wiceminister zabrał też głos na temat 11 listopada. Jego zdaniem "niepójście na Marsz Niepodległości - w związku z trwającą epidemią - jest przejawem patriotyzmu i odpowiedzialności za siebie i innych". "Myślę, że marsz nie powinien się odbyć, to duże zgromadzenie. Demonstracje, które się odbywały i są zapowiadane i na ten weekend, już przynoszą efekty w postaci większej liczby nowych zakażeń" - powiedział Kraska. 

"Jeżeli będziemy w dużym skupisku, zakazimy siebie, zakazimy swoich bliskich. To odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale za Polaków, za swoich bliskich. Musimy być narodem zdrowym, a statystyki pokazują niestety, że coraz więcej osób trafia do szpitali i coraz więcej osób umiera" - dodał.

Stwierdził, że następny tydzień może być przełomowy, jeśli chodzi o liczbę zakażeń. "Restrykcje, który zostały wprowadzone w różnych okresach czasowych, przynoszą efekt czasem dopiero po dwóch, trzech tygodniach" - wskazał.

Jak przyznał, "wie, że niektóre regiony już dochodzą do liczby 70 osób zakażonych na 100 tysięcy". "Jestem z natury optymistą i mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu nie dojdzie do pełnego lockdownu kraju - ale mówię to z dużym 'ale'" - stwierdził wiceminister.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje