Reklama

Reklama

Teleporada nie dla wszystkich. Lekarze biją na alarm. "Absurdalne"

Teleporada w podstawowej opiece zdrowotnej ma być dostępna wyłącznie dla osób między 7. a 64. rokiem życia – wynika z projektu nowelizacji rozporządzenia ministra zdrowia. Zmiany mogą zostać wprowadzone od marca. Lekarze alarmują: nowe przepisy nie rozwiążą problemów, a stworzą dodatkowe. - Z jednej strony z perspektywy pacjenta jest to dyskryminacja ze względu na wiek i ograniczanie dostępu do świadczeń. Z drugiej strony to utrudnianie pracy lekarzom - mówi Interii lek. Dominik Lewandowski z Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce. Z kolei minister zdrowia Adam Niedzielski podkreśla, że "epidemia pokazuje, iż nadużywanie teleporady może nieść negatywne konsekwencje dla osób starszych i dzieci".

- Rozporządzenie zabraniające teleporad w niektórych grupach wiekowych jest absurdalne - ocenia lek. Dominik Lewandowski, prezes Młodych Lekarzy Rodzinnych z Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

Reklama

Zgodnie z projektowanymi zmianami od 1 marca dla dzieci do lat sześciu i seniorów od 65. roku życia teleporada będzie niedozwolona, oprócz sytuacji, gdy pacjent będzie potrzebował zlecenia na wyroby medyczne, recepty w ramach kontynuacji leczenia lub zaświadczenia niewymagającego bezpośredniej wizyty w przychodni. - W praktyce oznacza to, że pacjent z tych grup wiekowych w przypadku każdego problemu zdrowotnego, poza kontynuacją recepty czy też zaopatrzenia ortopedycznego, będzie musiał zgłosić się osobiście do poradni - tłumaczy nasz rozmówca.

W jego ocenie nowe przepisy oznaczają problemy. - Z jednej strony z perspektywy pacjenta jest to dyskryminacja ze względu na wiek i ograniczanie dostępu do świadczeń. Z drugiej strony to utrudnianie pracy lekarzom - wyjaśnia.

Bez swobody wyboru metody leczenia

Lekarz podaje przykłady z jednego dnia jego pracy w przychodni podstawowej opieki zdrowotnej. Każdy dotyczy seniorów, osób z grupy ryzyka ciężkiego przebiegu COVID-19. Wszyscy skorzystali z teleporady:

Pani E., lat 73, potrzebowała badania przed wizytą u urologa.
Pani A., lat 90, telefon córki tydzień po wizycie domowej z zaleconymi pomiarami.
Pani W., lat 65, omówienie wyniku TK klatki piersiowej.
Pan Cz., lat 87, skierowanie na transport sanitarny do ZOL.
Pan Z., lat 66, ocena badań.
Pani M., 80 lat, wniosek na materac przeciwodleżynowy.
Pan R., lat 70, skierowanie na kontrolne badania po leczeniu.
Pani E. lat 70, przedłużenie stałego zlecenia na badania INR.

- Te wszystkie sytuacje, które wymieniłem, nie wymagały osobistego kontaktu lekarz-pacjent - podkreśla nasz rozmówca. Po ewentualnych zmianach, zdaniem lekarza, te osoby nie mogłyby skorzystać z teleporady.

- Część z tych pacjentów jest trwale uwięziona w domu z powodu swoich schorzeń czy niepełnosprawności. Do takich osób lekarz będzie więc musiał wybrać się osobiście, bo one nie będą w stanie same przyjechać do przychodni. Zmuszanie nas do tego jest złamaniem przepisów ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, która zakłada, że lekarz ma swobodę wyboru metod leczenia i diagnozowania - zauważa.

10 zamiast 30 przyjętych pacjentów

W praktyce, zdaniem lek. Dominika Lewandowskiego, nowe przepisy mogą zdezorganizować pracę podstawowej opieki zdrowotnej. - Chcąc wystawić zaświadczenie pacjentowi 65+, będziemy musieli poświęcić godzinę, by wybrać się do niego na wizytę domową, a nie 10 minut, by zrobić to przez teleporadę. To jest godzina, w której w przychodni jest o jednego lekarza mniej. Cały problem polega na tym, że my nie mamy wolnych zasobów kadrowych do realizacji tych przepisów. Nałożenie na nas kolejnego obowiązku spowoduje, że część innych pacjentów pozostanie bez pomocy - podkreśla.

- Z perspektywy efektywności systemu ma to kolosalne znaczenie. Jeżeli ja podczas jednego dyżuru przyjmuję 30 pacjentów i jadę na jedną wizytę domową, to po zmianie przepisów musiałbym udać się na sześć wizyt domowych i zamiast 30 pacjentów, przyjąłbym dziesięciu - wyjaśnia lekarz.

Nadużywanie teleporad

- Oczywiście, trzeba powiedzieć bardzo wyraźnie - każdego pacjenta, który wymaga osobistego zbadania, trzeba zbadać - mówi jeszcze lek. Dominik Lewandowski.

Podkreśla, że są w Polsce miejsca, które zamknęły się przed pacjentem i udzielają głównie, a nawet wyłącznie teleporad. - Jest to patologia, a NFZ takie placówki powinien identyfikować i te nadużycia eliminować. Z drugiej strony teleporada jest bardzo dobrym narzędziem, który my wykorzystywaliśmy również przed pandemią. Zawsze mieliśmy z naszymi pacjentami pewien kontakt zdalny - telefoniczny czy mailowy - i było to zupełnie normalne w sytuacji, kiedy osobisty kontakt nie był konieczny - wyjaśnia lekarz.

- Nie potrzebujemy kolejnych rozporządzeń, potrzebujemy standardów przygotowanych przez ekspertów i towarzystwa naukowe, które następnie będą mogły zostać zaakceptowane przez Ministerstwo Zdrowia. Proponowane w projekcie rozwiązania nie są oparte na wiedzy medycznej i nie uwzględniają specyfiki pracy w podstawowej opiece zdrowotnej. O potrzebie osobistego kontaktu powinien decydować lekarz w porozumieniu z pacjentem - podsumowuje lek. Dominik Lewandowski.

Uzasadnienie projektu

Projekt rozporządzenia ministra zdrowia zmieniającego rozporządzenie w sprawie standardu organizacyjnego teleporady w ramach podstawowej opieki zdrowotnej został skierowany do konsultacji publicznych 10 lutego.

Jak czytamy w uzasadnieniu projektu, "celem wprowadzanych zmian jest zwiększenie dostępu do świadczeń realizowanych na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej w bezpośrednim kontakcie z właściwym personelem medycznym. Powyższe skutkować będzie ograniczeniem sytuacji pogorszenia stanu zdrowia ze względu na opóźnienie rozpoznania stanu chorobowego lub brak zastosowania właściwego postępowania diagnostyczno-leczniczego w przypadku dzieci oraz seniorów".

I dalej: "Powyższe rozwiązanie podyktowane jest potrzebą jak najszybszego zapewnienie bezwzględnego obowiązku realizacji świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej w bezpośrednim kontakcie z pacjentami do ukończenia szóstego roku życia oraz pacjentami powyżej 65. roku życia".

- Epidemia pokazuje, iż nadużywanie teleporady może nieść negatywne konsekwencje dla osób starszych i dzieci - powiedział minister zdrowia Adam Niedzielski. - Podejrzewam, że (projekt rozporządzenia - red.) wywoła trochę emocji. Jesteśmy otwarci na kształtowanie zapisów, ale musi być gwarancja bezpieczeństwa dla pacjentów - dodał szef resortu.

"Łamie przepisy konstytycji"

W sprawie projektu nowelizacji rozporządzenia stanowisko zajęła Naczelna Izba Lekarska, negatywnie oceniając zawarte w nim rozwiązanie.

"Pozbawienie części pacjentów możliwości skorzystania z teleporady nie doprowadzi do rozwiązania przedmiotowego problemu - w praktyce dostęp do opieki medycznej ulegnie wręcz pogorszeniu (na przykład dla części seniorów, dla których dotarcie do placówki podstawowej opieki zdrowotnej może stanowić istotne wyzwanie organizacyjne, teleporada będzie jedyną racjonalną w danej sytuacji formą szybkiego kontaktu z lekarzem)" - czytamy. 

Porozumienie Zielonogórskie zaś oceniło, że projektowane zmiany są niegodne z konstytucją. "Projekt łamie art. 68 Konstytucji RP, gwarantujący równość dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, poprzez ograniczenie możliwości skorzystania z teleporad dla pewnej grupy pacjentów, z powodów pozamedycznych (w tym przypadku jedynie wieku) i to grupy, której konstytucja gwarantuje szczególną opiekę" - napisał wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego Tomasz Zieliński w uwagach wysłanych do MZ.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje