Reklama

Reklama

Szczepienia w Polsce. Dr Michał Sutkowski: Teraz będzie pod górkę

Droga do odporności populacyjnej jest wyboista. Ok. 40 proc. Polaków nie chce przyjąć szczepionki przeciw COVID-19 - ocenił prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych dr Michał Sutkowski.

W Polsce w pełni zaszczepione, czyli dwiema dawkami preparatów od firm Pfizer/BioNTech, Moderna i AstraZeneca lub jednodawkową szczepionką Johnson & Johnson, są 9 747 952 osoby. Wykonano dotąd 24 470 301 szczepień przeciw COVID-19 - podano w poniedziałek na rządowych stronach.

Prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych dr Michał Sutkowski pytany o to, na jakim etapie programu szczepień przeciwko COVID-19 jest Polska, powiedział, że kończą się powoli szczepienia osób "bardzo chętnych" do tego.

- Zaczyna się okres pójścia pod górkę. Chcielibyśmy zaszczepić dwoma dawkami powyżej 30 mln Polaków i Polek. To wiąże się oczywiście z możliwością wyszczepienia dzieci - zaznaczył ekspert. Wyraził nadzieję, że coraz młodsze dzieci będą mogły się szczepić po tym, jak w badaniach szczepionki przeciwko COVID-19 okażą się dla nich skuteczne i bezpieczne.

Reklama

Tempo "niezłe, ale nie oszałamiające"

Teraz - jak przypomniał dr Sutkowski - niecałe 10 mln osób jest w pełni zaszczepionych, czyli ok. 26-27 proc. Polaków.

- To jest niewątpliwie tempo niezłe, ale nie tempo, które nie jest jakieś oszałamiające - ocenił. Dodał, że się ono zmniejszyło i jest to jego zdaniem wiadomość nie najlepsza. Powiedział, że kampania edukacyjno-promocyjna, profrekwencyjna w sprawie szczepień jest ciągle potrzebna. - Mówimy pod koniec wiosny o zdrowej jesieni - dodał.

- Jeżeli można by prowadzić te szczepienia od pół roku życia dziecka do późnej starości, to tak naprawdę przeciwskazania do szczepień ochronnych ma w Polsce niewątpliwie kilka procent osób - mówił. Oznacza to, że teoretycznie dobrze ponad 90 proc. Polaków mogłoby się zaszczepić przeciwko COVID-19.

Co z odpornością populacyjną?

Zapytany o to, czy sumując liczbę osób, które przechorowały i zostały zaszczepione, można mówić o zbliżeniu się do populacyjnej odporności ekspert stwierdził, że należy być ostrożnym z szacunkami dotyczącymi osób, które przechorowały. Niektórzy twierdzą, że jest takich osób kilkukrotnie więcej niż wynika z oficjalnie podawanych informacji (MZ podaje, że wyzdrowiało ponad 2,6 mln osób). Dr Sutkowski dodał, że często osoby, które przechorowały, później się też zaszczepiły, dlatego nie można w łatwy sposób sumować ozdrowieńców i osoby, które przyjęły preparat.

Według dr Sutkowskiego wszystkie badania wskazują na to, że odporność zbiorową uzyskuje się bardziej wtedy, kiedy dokona się szczepienia, a nie przechoruje.

- Odporność poszczepienna jest większa niż po przechorowaniu - dodał. Przestrzegł, że osoby, które przechorowały, np. rok temu, już mogą mieć utraconą odporność na COVID-19.

Dr Sutkowski powiedział, że jesteśmy na prostej, bo mamy szczepionkę, ale jest to droga wyboista, biorąc pod uwagę, że - jak powiedział - ok. 40 proc. Polaków nie chce przyjąć preparatu przeciwko COVID-19.

Ładowanie...
Ładowanie...

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy