Reklama

Reklama

Stanisław Karczewski: Sądzę, że zakaziłem się od pacjentki

​W piątek (13 listopada) Stanisław Karczewski poinformował, że jest zakażony koronawirusem. - Sądzę, że zakaziłem się od pacjentki, nawet wiem której. Miała dwa testy ujemne, a w pewnym momencie okazało się, że "jest dodatnia". Moja czujność była obniżona - mówił na antenie Polsat News były marszałek Senatu Stanisław Karczewski, który funkcję senatora PiS łączy z pracą chirurga w szpitalu.

- Długo zastanawiałem się, czy informować opinię publiczną o swojej chorobie - najlepiej byłoby w ciszy przechorować i wrócić do obowiązków. Postanowiłem jednak napisać tweeta i zaapelować do wszystkich, do tych, którzy nie dają wiary lub niedowierzają w to, że ta choroba jest groźna. Ona jest bardzo różnorodna, może nas zaskoczyć nie wiadomo kiedy, objawy są różne. Umierają ludzie nie tylko w podeszłym wieku, ale również młodzi - podkreślił senator PiS na antenie Polsat News. 

Reklama

- Czuję się coraz lepiej, choroba mija - przyznał. 

Karczewski zaznaczył, że bardzo uważał, by się samemu nie zakazić, ale i nie zarazić innych. - Poinformowałem wszystkie osoby, z którymi miałem kontakt, ona są zdrowe - zaznaczył. 

Pierwsze objawy były banalne

- Pierwsze objawy były bardzo banalne, podobne do przeziębienia - lekki stan podgorączkowy, lekkie bóle mięśniowe. Wiedząc, że mam zaplanowane ważne spotkanie, zrobiłem test i niestety musiałem zostać w domu. Później miałem bardzo silne bóle mięśniowe, brak węchu, brak smaku - to się utrzymuje cały czas. Dodatkowo byłem silnie osłabiony. Trzeba wysiedzieć i wyleżeć tę chorobę. Na szczęście nie miałem duszności, ani żadnych objawów płucnych, oskrzelowych - wyjaśnił. 

Były marszałek Senatu przypomniał o podstawowych zasadach bezpieczeństwa: zakrywaniu nosa i ust, dystansie i unikaniu wychodzenia z domu.

Ładowanie...






 




Reklama

Reklama

Reklama