Reklama

Reklama

Śląskie: Chciała iść na SOR z podejrzeniem koronawirusa. Akcja służb

Sosnowieccy policjanci ustalili miejsce pobytu kobiety, która mimo podejrzenia zakażenia koronawirusem i wskazań sanepidu odmówiła udania się do szpitala zakaźnego i chciała iść na SOR. Policjanci dopilnowali, by trafiła do specjalistycznej placówki.

Pacjentka została karetką zawieziona do szpitala zakaźnego, a osoby, z którym miała kontakt zostały objęte kwarantanną - podała w środę śląska policja.

Odmówiła specjalistycznej pomocy

We wtorek wieczorem policjanci z Sosnowca otrzymali informację, że kobieta, która może być zakażona koronawirusem, pouczona przez pracownika sanepidu jak powinna postąpić, odmówiła skorzystania z pomocy specjalistycznej placówki i zamierza udać się na najbliższy SOR.

"Jak wynikało z relacji pracownika stacji sanitarno-epidemiologicznej, rozmówczyni twierdziła, że w sobotę wróciła do kraju na pokładzie jednego z ostatnich samolotów, a obecnie ma objawy wskazujące na rozwiniętą infekcję COVID-19" - podała sosnowiecka komenda.

Reklama

Policja w akcji

Policjanci, wyposażeni w sprzęt ochrony osobistej, natychmiast ruszyli w poszukiwania. Szybko nawiązali kontakt z kobietą i udali się w miejsce jej pobytu. Nakazali jej bezwzględne pozostanie w tym miejscu i do czasu przyjazdu specjalistycznej karetki ze szpitala zakaźnego pilnowali, by kobieta nigdzie się nie ruszała.

Funkcjonariusze ustalili też wszystkie osoby, z którymi mogła mieć kontakt, powiadomili je i nakazali im postępować zgodnie z procedurą. Wszystkie zostały objęte kwarantanną domową.

"Działania policjantów znacznie utrudniał fakt, że kobieta zachowywała się nieracjonalnie, nie mówiła prawdy, a do części faktów mundurowi musieli dochodzić, czyniąc błyskawiczne, własne ustalenia" - zaznaczają policjanci.

Apelują, by w podobnych sytuacjach postępować racjonalnie i odpowiedzialnie - korzystać z pomocy wyspecjalizowanych placówek i nie narażać innych na zakażenie. "Udając się do placówki udzielającej pomocy pozostałym chorym, narażamy inne osoby, które korzystają z jej pomocy oraz personel placówki. Tym samym ryzykujemy sparaliżowaniem jej działania na wiele dni" - podkreśla policja i przypomina, że osoby, które nie stosują się do przepisów obowiązujących w związku z epidemią koronawirusa muszą się liczyć również z poważnymi konsekwencjami prawnymi.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy