Reklama

Reklama

Siedem osób zatrzymanych, 260 wniosków o ukaranie. Paweł Tanajno wciąż w policyjnej izbie zatrzymań

Siedem osób zatrzymanych - wśród nich kandydat na prezydenta Paweł Tanajno, a także siedem mandatów wystawionych na miejscu oraz 80 wniosków o ukaranie do sądu i 180 do sanepidu, głównie za złamanie zakazu gromadzenia się - taki jest bilans sobotniego protestu przedsiębiorców w Warszawie. Tanajno, który - według policji - naruszył nietykalność cielesną funkcjonariusza nie usłyszał jeszcze zarzutu, przebywa wciąż w policyjnej izbie zatrzymań.


Reklama

Policja przekonuje niezmiennie, że sobotni strajk przedsiębiorców był nielegalny, i podkreśla, że jego uczestnicy najpierw na placu Defilad, a później w drodze przed Pałac Prezydencki łamali obowiązujące przepisy i zakaz gromadzenia się.

Na pytanie, dlaczego kordony policji pojawiły się dopiero w pobliżu Pałacu Prezydenckiego i tam dochodziło do zatrzymań, rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak odpowiada: "Nie możemy pozwolić na to, żeby osoby przemieszczały się w nieskończoność, w pewnym momencie trzeba po prostu zatrzymać dane zgromadzenie".

Spośród 7 zatrzymanych dwie osoby były poszukiwane, trzy odmówiły podania swoich danych, jedna zatrzymana została za znieważenie policjanta.

Z kolei inicjator protestu i kandydat na prezydenta Paweł Tanajno został zatrzymany za - zdaniem policji - naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza.

Dojść miało do tego - jak podał rzecznik KSP - w dwóch różnych miejscach, a chodziło m.in. o szarpanie i popychanie policjantów.

Według informacji przekazanych przez policję, poza Pawłem Tanajno wszyscy zatrzymani zostali już zwolnieni do domów.

"Obecnie przebywa on w pomieszczeniu dla zatrzymanych. Mamy 48 godzin od zatrzymania na wykonanie z nim czynności i przekazanie materiałów do sądu. Zgodnie z przepisami, o zatrzymaniu została poinformowana prokuratura, poinformowano także adwokata na żądanie" - przekazał nadkom. Sylwester Marczak.

Dodał, że Tanajno złożył zażalenie na zatrzymanie.

Jak informował Onet, lider protestu zadzwonił w trakcie manifestacji na numer alarmowy i zgłosił, że jest "obywatelem na spacerze i właśnie został otoczony przez 200 policjantów".

Edyta Bieńczak, Mariusz Piekarski

Czytaj na stronie RMF24.pl


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy