Reklama

Reklama

"Rzeczpospolita": Jak sprowadzano maseczki i inny sprzęt z Chin

Rząd dał pieniądze, a KGHM wykorzystał swoje biznesowe relacje w Chinach. Swoją rolę odegrał też polityczny PR, u którego podstaw leżą starcia frakcji w rządzie – pisze "Rzeczpospolita", ujawniając kulisy rządowych zakupów środków ochrony dla służb medycznych.

Dziennik przypomina, że chodzi w sumie o 22 mln sztuk maseczek, gogli oraz respiratorów, które wynegocjowała w Chinach spółka Polska Miedź, kontrolowana przez państwo.

Reklama

Przypomnijmy, w ubiegłym tygodniu przyleciał do Polski z częścią tego sprzętu największy samolot transportowy świata - Antonow. Na lotnisku im. Chopina witali go premier wspólnie z szefem KGHM-u.

"KGHM pozyskuje środki i sprzęt o danej jakości po najniższych dostępnych na rynku cenach" - zapewnia w rozmowie z dziennikiem Piotr Chęciński, dyrektor Departamentu Komunikacji Korporacyjnej KGHM. "Rzeczpospolita" ustaliła jednak nieoficjalnie, że koszty, jakie poniósł KGHM i Lotos, zostaną zrefinansowane przez Kancelarię Premiera, poprzez Agencję Rezerw Materiałowych, która zamawiała sprzęt.

Dlaczego spółka ani rząd nie chcą się do tego przyznać? Czy chodzi o to, by rząd nie musiał ujawniać wydatków ze środków publicznych, czy też - jak wskazują nasi informatorzy - w tle jest polityczny PR? - pyta "Rzeczpospolita".

Polska Miedź robi potężne interesy z Chińczykami od około 23 lat - ma biuro w Szanghaju. Są oni największym importerem polskiej spółki katod miedzianych. "Bez tego "układu" niemożliwe byłoby kupienie takiego wolumenu środków. Dlatego KGHM został w to zaangażowany" - mówi dziennikowi jeden z byłych prezesów KGHM, a polityk PiS dodaje: "To miał być osobisty sukces premiera i jego ludzi".

Więcej w "Rzeczpospolitej"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje