Reklama

Reklama

​Rzecznik MZ: Żadna z prognoz nie przewidywała takiego rozwoju epidemii

- Żadna z prognoz nie przewidywała dobowego skoku zakażeń o ponad tysiąc - mówił w poniedziałek (12 października) w programie "Gość Wydarzeń" na antenie Polsat News rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

Andrusiewicz podkreślił, że "krzywa przebiega mniej więcej tak, jak została zaprognozowana, ale ten dobowy skok zaskoczył wszystkich".

Reklama

Rzecznik poinformował, że ministerstwo korzysta "z czterech modeli różnych instytutów badawczych". - Każdy analizujemy. Jeszcze wiosną i latem Uniwersytet w Waszyngtonie czy WHO prognozowały inny przebieg epidemii. To pokazuje tylko, jak ten wirus jest nieprzewidywalny - zaznaczył.

Pytany przez Dorotę Gawryluk, czy nie można było się lepiej przygotować do II fali, przed którą ostrzegali lekarze i naukowcy, Andrusiewicz odpowiedział: - Zdecydowanie przygotowaliśmy się. Powołane zostały zespoły doradców ministra zdrowia. Jeden to m.in. zespół typowo prognostyczny, zajmujący się prognozowaniem przebiegu krzywych. Jest szerokie grono osób, z których porad korzystamy. Codziennie odbywają się narady z wojewodami, codziennie jest rządowy zespół zarządzania kryzysowego. Tych rozmów jest mnóstwo - dodał.

Jeszcze przed tygodniem rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz mówił, że "nie ma obecnie dużych ognisk koronawirusa, a zakażenia są rozproszone". W poniedziałek pod respiratorami znajduje się rekordowa liczba 404 chorych na COVID-19. 

Pytany o sytuacje, w których zawodzi system i pacjent jest wożony od szpitala do szpitala, Andrusiewicz odpowiedział, że "jesteśmy tylko ludźmi i nawet w najlepszym systemie przy błędzie człowieka może wydarzyć się tragedia". - To, co zrobiliśmy w strategii na jesień, to przygotowanie systemu koordynacji. (...) Nie może być sytuacji, że pacjent wsiada do karetki i jedzie do szpitala, w którym nie ma miejsca - tłumaczył.

"To my zadecydujemy, jak to się będzie rozwijało"

Przyznał, że "musimy się przyzwyczaić, że liczba zakażeń będzie rosła". - Czy to będzie pięć, sześć czy siedem tysięcy zadecydują najbliższe dni. Są prognozy mówiące o różnych scenariuszach od 4,5 tys. do 7 tys. i to zależy od tego, co się wydarzy w społeczeństwie - podkreślił.

- To my, jako obywatele, zadecydujemy, jak to się będzie dalej rozwijało - mówił Andrusiewicz.

Pytany o wprowadzenie dodatkowych dni wolnych od pracy w okolicy 1 listopada, żeby uniknąć tłumów na cmentarzach, o czym mówił wcześniej w Polsat News rzecznik GIS Jan Bondar, Andrusiewicz odpowiedział: - Ostrożnie bym podchodził do zwiększania liczby dni wolnych przed Wszystkimi Świętymi.  Kiedy jest tzw. przedłużony weekend, Polacy ruszają w dalsze podróże. Zwiększanie liczby dni wolnych to jasna sugestia - wyjeżdżajmy. To, że Wszystkich Świętych wypada w tym roku w niedzielę służy temu, żeby tych wyjazdów było mniej - zwrócił uwagę.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w poniedziałek, że mamy 4394 nowe i potwierdzone przypadki. Z powodu COVID-19 zmarły trzy osoby, natomiast z powodu współistnienia zakażenia z innymi schorzeniami zmarły 32 osoby. Liczba zakażonych w Polsce wzrosła do 130 210. Zmarło do tej pory 3039 osób.

Dotychczas najwyższy dzienny bilans zakażeń od początku epidemii zanotowano w sobotę, 10 października. Wyniósł on 5 300.

Koronawirus w Polsce

17598
360
37690
513
41725
839
8757
179
15865
294
5696
50
27536
544
9214
158
22437
392
43119
649
16896
163
6897
103
6897
87
17209
248
8824
73
12689
199
Ładowanie...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje