Reklama

Reklama

Profesor Katarzyna Życińska o obostrzeniach: Nie zawsze skutkują mniejszą liczbą zakażeń

- Każde społeczeństwo ma swoją specyfikę. Nie zawsze wprowadzenie obostrzeń skutkuje mniejszą liczbą zakażeń. W Wielkiej Brytanii czy Holandii jest ich mnóstwo, a społeczeństwo nie akceptuje surowych restrykcji, dlatego niekiedy nie są przestrzegane - mówiła w programie "Gość Wydarzeń" w Polsat News prof. Katarzyna Życińska, szefowa Kliniki Chorób Wewnętrznych i Reumatologii stołecznego szpitala MSWiA. Pytana, jak długo jeszcze trzeba będzie nosić maseczki, odpowiedziała: - Nie wiadomo. Możemy nigdy nie wrócić do sytuacji wyjściowej.

W Polsce szczepienia przeciw COVID-19 dla seniorów rozpoczęły się w poniedziałek. Szef KPRM Michał Dworczyk informował w niedzielę, że będą realizowane w ponad pięciu tysiącach punktów w całym kraju.

Reklama

Po tzw. grupie zero, w której byli m.in. medycy, dawkę szczepionki otrzymają teraz osoby mające więcej niż 70 lat.

Zdaniem prof. Katarzyny Życińskiej jest pozytywnym objawem, że "duże gremium seniorów tak aktywnie ruszyło, by się zaszczepić". - Dzięki temu ta najbardziej wrażliwa grupa społeczna będzie mogła stanowić główny element bezpieczeństwa immunologicznego w społeczeństwie - uznała.

Strategię, by jako jedną z pierwszych zaszczepić tę grupę Polaków - "wrażliwą" pod względem epidemicznym - nazwała "kokonową". - To dobra decyzja i przyniesie korzyści - stwierdziła.

"Nie mamy pewności, czy wszyscy zaszczepieni uzyskają odporność"

Prowadząca Dorota Gawryluk zapytała, czy "nie przeceniamy roli szczepionki". Przypomniała, że Izrael, który chwalił się, że szczepi przeciw koronawirusowi najszybciej na świecie, obecnie znajduje się na czele listy państw o największych liczbach dziennych zakażeń.

- Pierwsza dawka szczepionki daje pułap 80 proc. (skuteczności), ale przyjęcie drugiej podwyższa go do 95 proc. Jeżeli podawalibyśmy tylko pierwszą porcję, ochrona mogłaby jednak zmniejszyć się do 40 proc. Tylko cykl dwóch szczepień pozwala nam mieć nadzieję na wysokie zabezpieczenie - odpowiedziała.

Jak przypomniała prof. Życińska, "nie mamy pewności, czy wszyscy zaszczepieni uzyskają odporność".

- Dopiero dłuższa perspektywa pozwoli nam ocenić tę sytuację. Jest grupa osób, których organizmy "nie odpowiedzą" na szczepienie po podaniu tylko jednej dawki. Zgodnie z zaleceniami producenta czas między podaniem pierwszej i drugiej dawki powinien wynosić około 21 dni, przy czym dopuszczalny jest "margines techniczny" do 28. dnia; każde dalsze odraczanie jest dla nas niekorzystne - powiedziała.

"Możemy nigdy nie wrócić do sytuacji wyjściowej"

Dorota Gawryluk zapytała, przez jak długi czas powinniśmy jeszcze m.in. nosić maseczki i "być czujnymi" w trosce o bezpieczeństwo swoje i bliskich.

- Nie wiadomo. Możemy nigdy nie wrócić do sytuacji wyjściowej, ale szczepienia poprawią funkcjonowanie gospodarki - zapewniła. 

Jak dodała, "musimy się powoli uruchamiać i obserwować trendy", czy kolejne dni będą przynosić pozytywne informacje pod względem dobowej liczby zakażeń. 

- Każde społeczeństwo ma swoją specyfikę. Nie zawsze wprowadzenie obostrzeń skutkuje mniejszą liczbą zakażeń. W Wielkiej Brytanii czy Holandii jest ich mnóstwo, a społeczeństwo nie akceptuje surowych restrykcji, dlatego niekiedy nie są przestrzegane - zauważyła prof. Życińska. 

"Polacy dobrze wywiązali się z zadania"

Prof. Życińska oceniła w Polsat News, że Polacy "dobrze wywiązali się z zadania", gdy sytuacja epidemiologiczna była najtrudniejsza. - Mamy obszary, które musimy poprawić, ale spisaliśmy się w kluczowym momencie epidemii - mówiła. 

Przypomniała, że dzięki dostępowi do szczepionki o nowej technologii mRNA, mamy możliwość reagowania na mutacje koronawirusa. - Nie będzie problemu, by "skorygować" szczepionkę - podsumowała.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje